W ubiegłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozpoczął prace nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim wdrażającym unijną dyrektywę CCD II dotyczącej zwiększenia ochrony konsumentów korzystających z kredytów. Projekt dotyczył również kwestii uregulowania sankcji kredytu darmowego (SKD), a więc prawa do spłaty jedynie pożyczonego kapitału, bez odsetek, za popełnione przez bank błędy.
- Zależy nam na tym, aby SKD z jednej strony nie ograniczała skuteczności egzekwowania prawa przez konsumentów, a z drugiej strony nie była nadużywana. (...) Kredyt jest elementem krwiobiegu gospodarki. Jednak, aby gospodarka była zdrowa, to musi być uczciwy kredyt - podkreślał w marcu ubiegłego roku.
Nie UOKiK, a rząd będzie pracował nad nowymi przepisami
Jeszcze w kwietniu Chróstny przekazał, że chciałby, aby do końca lipca projekt zakończył prace w rządzie i został przekazany do Sejmu. To się jednak nie uda, bowiem rząd postanowił sam zająć się tworzeniem nowych przepisów od nowa. Informował o tym w maju minister Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.
W wywiadzie dla XYZ Chróstny przekonywał, że prace nad projektem w dużej mierze były utrudniane przez sektor finansowy, m.in. dlatego, że banki traktują SKD jako zagrożenie. Krótko później skomentował to na łamach tego samego medium Berek, który ocenił, że prace prowadzone przez prezesa UOKiK były prowadzone w sposób "nieudolny", stąd decyzja o zajęciu się projektem przez rząd. Po drugie zaś zarzucano Chróstnemu zawarcie zapisów, które oznaczałyby sporą nadregulację nad tym, co zawiera dyrektywa unijna.
Rząd dopiero rozpoczął prace nad projektem, za który ma być w dużej mierze odpowiedzialny resort sprawiedliwości.
"Kluczowe jest dla nas wyeliminowanie ryzyka nadregulacji oraz prawidłowe wdrożenie wymogów wynikających z prawa UE. Zależy nam na sprawnej implementacji przepisów europejskich, ale również na tym, aby przygotowywane rozwiązania były wyważone, uwzględniały realia rynku oraz interes konsumentów." - wskazano w komentarzu przesłanym do naszej redakcji przez Centrum Informacyjne Rządu.
UOKiK: Rząd nie miał uwag o nadregulacji
Zapytaliśmy UOKiK, jak z jego perspektywy wyglądały prace nad projektem. Urząd stoi na stanowisku, że wszystkie rozwiązania, jakie wykraczały poza wymogi dyrektywy, wynikały z wpisu projektu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.
"Nad naszą propozycją na samym początku prac, w styczniu 2025 r., pochylił się Zespół ds. programowania prac rządu, który tworzą członkowie wszystkich ministerstw. Zespół ten zaakceptował zaproponowany przez UOKiK wybór opcji narodowych (czyli propozycję przyjęcia dodatkowych regulacji). W tym zespole zasiadał wówczas minister M. Berek, dając zielone światło na projekt z opcjami narodowymi, w tym braku limitu kwotowego dla całkowitej kwoty kredytu konsumenckiego, tj. 100 tys. euro. Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sprawiedliwości nie formułowały wówczas uwag o nadregulacji" - czytamy w komentarzu.
UOKiK wskazał jednocześnie, że państwa członkowskie, zgodnie z dyrektywą, mogły poszerzyć ramy harmonizacji minimalnej.
"Uwagi MS i MF o nadregulacji pojawiły się dopiero na etapie projektu ustawy. Byliśmy gotowi na dalszą konstruktywną pracę z ministerstwami, w tym m.in. chcieliśmy wprowadzić ograniczenie zakresu ustawy do kredytów, których całkowita kwota nie przekracza 100 tys. euro, aby ustawa finalnie zyskała poparcie Rady Ministrów"- podkreślono.
UOKiK kontra UKNF
Jednym z największych krytyków projektu okazał się Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Twierdził on, że nie tylko nie rozwiązuje on problemów rynkowych, ale ponadto tworzy bariery w rozwoju rynku finansowego, a wręcz zachęca podmioty do transgranicznego świadczenia usług na rzecz polskich klientów w celu ominięcia polskich przepisów.
"Gdy zaprezentowaliśmy projekt, KNF skrytykował m.in. wybór opcji narodowych. Tam gdzie argumenty KNF były merytoryczne i zasadne, tam je uwzględniliśmy. Przykładowo, KNF dał nam wartościowe uwagi dotyczące przepisu o prawie do zapomnienia pacjentów z chorobami onkologicznymi, którzy nabywają ubezpieczenia w związku z umową o kredyt. Wiele uwag KNF było natomiast niezgodnych z dyrektywą CCD2, choć zgodnych z interesem sektora bankowego. KNF w kolejnych turach uzgodnień podtrzymywała identycznie brzmiące uwagi, w ogóle nie odnosząc się do naszych wyjaśnień. Wskazywaliśmy, że propozycje te są sprzeczne z prawem UE" - wskazuje UOKiK.
UKNF w przesłanym nam komentarzu podkreślił, że "kluczowe jest zapewnienie, aby krajowa legislacja implementująca dyrektywę CCD2 przygotowana została z uwzględnieniem znajomości polskiego rynku kredytu konsumenckiego i była oparta o diagnozę realnych wyzwań, z którymi mierzy się ten rynek."
Wskazano również, że "implementacja CCD2 jest szansą na jakościową zmianę prawa w zakresie kredytu konsumenckiego, na trwałe i uporządkowane ułożenie ram prawnych prowadzenia działalności i ochrony konsumentów na tym rynku, z wykorzystaniem doświadczeń płynących z wielu lat obowiązywania wcześniejszych regulacji."
"W tym celu szereg kwestii musi zostać gruntownie przemyślanych koncepcyjnie, a następnie odzwierciedlonych w prostym i jednoznacznym brzmieniu przepisów. Dotyczy to zagadnień mających często znaczenie fundamentalne - np. badania zdolności kredytowej. UKNF - jako instytucja, która w znacznym stopniu stała będzie na straży przestrzegania przepisów ustawy implementującej CCD2 - jest żywotnie zainteresowany zapewnieniem jak najwyższej jakości tej legislacji, i gotów jest aktywnie uczestniczyć w jej tworzeniu." - dodano.
Co z sankcją kredytu darmowego?
W rozmowie z Interią Biznes radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy zwraca uwagę, że sama treść unijnej dyrektywy o kredycie konsumenckim była oparta na analizie zagrożeń występujących na rynku konsumenckich usług finansowych, jak również na wyrokach TSUE w tym temacie.
"W pierwszej kolejności zaostrzone zostały wymogi w przedmiocie informacji przekazywanych konsumentowi przed zawarciem umowy, w tym działania reklamowe. Duży nacisk postawiono na model weryfikacji zdolności kredytowej, podczas którego najczęściej mogło dochodzić do jakichś nieprawidłowości. Rozszerzono również zagadnienia związane z realizacją przez bank obowiązków informacyjnych związanych z przekazaniem i wyjaśnieniem konsumentowi zapisów wynikających z treścią umowy kredytowej" - wskazuje, oceniając, że sam projekt przygotowany przez UOKiK był zgodny z założeniami dyrektywy i kierunkiem wskazanym przez KE.
Przyznaje, że zaproponowany w projekcie rygor badania zdolności kredytowej konsumentów mógł nie spodobać się sektorowi bankowemu. Chodzi nie tyko o zwiększenie formalności po stronie banków, ale przede wszystkim o zwiększenie ochrony konsumentów przed nadmiernym zadłużeniem.
"Dodatkowo, za błędne ustalanie zdolności kredytowej lub niespełnienie warunków przewidzianych w projekcie ustawy, banki były obciążone sankcją. To z pewnością był element oddziałujący na rynek i mógł wymusić zmiany w dotychczasowej praktyce, dostosowując model udzielania kredytów do nowej regulacji. Zagadnieniem budzącym wiele emocji jest odpowiedzialność banków za wady w umowach, które skutkują sankcją kredytu darmowego. I tu mam pewny dysonans, gdyż same banki wskazywały, że sankcja powinna zostać uregulowana w sposób różnicujący naruszenie i odpowiedzialność. Takie zmiany znalazły się w projekcie, a mimo to banki wskazywały w tym obszarze obiekcje" - zauważa, dodając, że złym ruchem byłoby całkowite pozbawienie odpowiedzialności banków za zaniechania powstałe na tle ustawy o kredycie konsumenckim.
Polacy chętnie sięgają po kredyty
UOKiK zwraca uwagę, że obecnie klientom oferowane są np. usługi dodatkowe do kredytów; łatwiej też się zadłużać.
"Kredyty są obecnie łatwo dostępne dla konsumentów - np. przez aplikacje, zakupy na raty, odroczone płatności, co może zwiększać ryzyko popadnięcia w spiralę zadłużenia. (...) Dokładne badanie zdolności kredytowej, przejrzyste informacje o kosztach kredytów i usług dodatkowych czy eliminacja przekazów marketingowych wprowadzających w błąd mają poprawić pozycję konsumentów względem instytucji finansowych. Instytucje finansowe, w szczególności banki, stanowczo oponowały przeciwko tymże zmianom, zaś stanowisko sektora bankowego zostało wyraźnie odzwierciedlone w uwagach niektórych instytucji publicznych czy ministerstw w ramach procesu legislacyjnego" - czytamy w przesłanym nam komentarzu.
Wojciech Bochenek potwierdza, że choć praktyka rynkowa była różna, w sprawach, którymi się zajmował zdarzało się, że klientom doliczano opłaty za dodatkowe usługi do kwoty kredytu i zwiększały jego koszt.
"Ta regulacja również znalazła się w projekcie ustawy i była obarczona sankcją, za jej "dorzucenie" do umowy bez świadomej decyzji konsumenta" - dodaje.
TSUE wskazuje kierunek legislacji
Na kształt przyszłych przepisów wpływ może mieć Trybunał Sprawiedliwości UE. W kwietniu br. wydał wyrok, zgodnie z którym banki nie mają prawa pobierać odsetek od kosztów dodatkowych związanych z kredytem konsumenckim, takich jak ubezpieczenia czy prowizje. Rzecznik Finansowy, dr Michał Ziemiak podkreślał, że narracja ta potwierdziła jego dotychczasowe stanowisko "i ma istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia roszczeń formułowanych przez konsumentów w oparciu o tzw. sankcję kredytu darmowego"
Kluczowe, choć nie wiążące może okazać się brzmienie opinii rzecznika TSUE ws. innej sprawy dotyczącej SKD, które poznamy w czwartek, 11.06. Dowiemy się, czy, zdaniem rzecznika, formalne błędy w umowie kredytowej jeśli chodzi o wcześniejszą spłatę kredytu mogą przyczynić się do utraty przez bank odsetek i prowizji. Ostatecznego orzeczenia możemy spodziewać się za kilka miesięcy. Rząd nie ma jednak tyle czasu - państwa członkowskie powinny wdrożyć zapisy dyrektywy do krajowego porządku prawnego do 20 listopada br.
Pierwsze prace w Ministerstwie Sprawiedliwości zostały już podjęte, choć nie nad samym głównym projektem. 28 maja kierownictwo resortu spotkało się z prezesami sądów apelacyjnych, gdzie dyskutowano o wprowadzeniu elektronicznej ścieżki wnoszenia pism procesowych w sprawach SKD, co docelowo ma doprowadzić do pełnej digitalizacji tych postępowań. W praktyce oznacza to możliwy wzrost liczby spraw sądowych, których obsługa ma być łatwiejsza dzięki cyfryzacji.
Paulina Błaziak
















