Reklama

Rząd zdejmie hamulec. W planach zawieszenie reguły wydatkowej

Ministerstwo Finansów proponuje zawieszenie reguły wydatkowej na czas epidemii, a później trwający nawet cztery lata je powrót do przepisów.

Reguła wydatkowa działa niczym strażnik. W czasie dobrej koniunktury gospodarczej pilnuje rządzących, aby nie wydawali zbyt dużo i budowali bufory na gorsze czasy. Gdy te przyjdą pozwala popuścić pasa i zwiększyć nakłady z publicznej kasy i w ten sposób pomagać PKB rosnąć.

Jest wpisana w ustawę o finansach publicznych. Dla inwestorów, którzy pożyczają rządowi pieniądze czy agencji ratingowych oceniających naszą wiarygodność kredytową jest gwarantem, że politycy nie będą mogli nadmiernie się zadłużać.

W ostatnich latach to ona doprowadziła do silnego ograniczenia deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych (liczonego z lokalnymi budżetami i systemem ubezpieczeń społecznych) oraz spadku długu publicznego.

Reklama

Kryzys, jaki wywołała epidemia koronawirusa powoduje jednak, że reguła wiąże ręce rządowi. Z jednej strony zamrożenie gospodarki prowadzi do gwałtownego spadku dochodów podatkowych, a z drugiej trzeba zwiększyć wydatki, aby pomóc firmom przetrwać najtrudniejszy okres i utrzymać miejsca pracy.
Dlatego resort finansów nie ma wyjścia i musi regułę zawiesić. Taki projekt jest właśnie przygotowywany. DGP udało się dotrzeć do prezentacji, którą dzisiaj pokazano podczas telekonferencji z ministrem finansów Tadeuszem Kościński, głównym ekonomistą MF Łukaszem Czernickim i wiceministrem Piotrem Patkowskim.

Teoretycznie regułę można było zawiesić wprowadzając w Polsce jeden ze stanów nadzwyczajnych np. klęski żywiołowej. Politycy PiS jednak od początku epidemii mocno się sprzeciwiali takiemu rozwiązaniu. Dlatego do ustawy o finansach publicznych postanowiono wpisać nowy stan epidemii jako jedne z warunków zawieszających regułę. Aby jednak przestała działać - obok stanu epidemii - musi się jeszcze pojawić pogorszenie sytuacji finansowej państwa, czyli deficyt wynosić powyżej 3 proc. PKB i pojawić się recesja. W tym roku wszystkie te warunki zostaną spełnione - rząd spodziewa się spadku PKB o 3,4 proc. i pogłębienia deficytu do 8,4 proc. PKB.

MF chce jednak - aby inwestorzy nie mieli przekonania, że w finansach państwa nie będzie żadnych hamulców przed zadłużeniem - przywrócić regułę gdy kryzys ustąpi.

Automatyczny stopniowy powrót do reguły ma mieć miejsce w horyzoncie od 2 do 4 lat od odwołania stanu epidemii.
Tempo powrotu będzie zależeć od sytuacji makroekonomicznej i fiskalnej, czyli poziomu deficytu sektora w roku ogłoszenia stanu oraz tempa wzrostu gospodarczego w roku ogłoszenia stanu oraz roku po nim następującym. Do tego dojdzie jeszcze korekta wydatków w poszczególnych latach w których reguła nie obowiązywała. Jej wysokość będzie uzależniona sumy skutków finansowych jakie wywołała walka z epidemią.
Rząd musi przeprowadzić nowelizację ustawy o finansach publicznych i odłożyć na bok regułę, przed nowelizację tegorocznego budżetu państwa, która ma mieć miejsce najwcześniej w czerwcu. Bez reguły łatwiej będzie też przygotować projekt wydatków na 2021 r. w taki sposób, aby mogły stymulować ożywienie gospodarcze.

Bartek Godusławski

19.5.2020

Dowiedz się więcej na temat: makroekonomia | Ministerstwo Finansów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »