Fontanna di Trevi to symbol Rzymu i jedno z najczęściej odwiedzanych i fotografowanych miejsc na świecie. Swoją popularność zawdzięcza m.in. słynnej scenie z filmu Federico Felliniego "La Dolce Vita". Każdego dnia przyciąga średnio 30 tys. osób, w szczycie sezonu turystycznego nawet 70 tys. osób, a rocznie - około 10 milionów podróżnych. Turyści oblegają plac wokół fontanny, wrzucają monety i robią sobie zdjęcia.
Fontanna di Trevi już nie za darmo. Od lutego trzeba będzie zapłacić
Zgodnie z decyzją władz Rzymu, bilet za 2 euro uprawniać będzie do wstępu do strefy bezpośrednio przed fontanną, czyli tam, gdzie zbiera się najwięcej ludzi, żeby zrobić sobie zdjęcia i wrzucić monetę. Ci, którzy chcą zobaczyć zabytek z dalszej perspektywy, z dużego placu, bez wchodzenia na teren przed wodą, nie będą musieli płacić. Z opłat zostali zwolnieni też mieszkańcy Rzymu oraz tamtejsi studenci.
Pomysł pobierania opłat był debatowany przez władze miasta od niemal roku. Jego realizacja jest częścią szerszej strategii Rzymu, mającej na celu lepsze zarządzanie ruchem turystycznym, poprawę jakości obsługi zwiedzających oraz zwiększenie środków na konserwację i ochronę zabytków. Według burmistrza Wiecznego Miasta Roberto Gualtieriego, sprzedaż biletów ma przynieść kasie Rzymu około 6,5 miliona euro rocznie. "Pieniądze zostaną przeznaczone na projekty infrastrukturalne i opiekę nad fontanną" - informuje portal ilsole24ore.
Nowe opłaty za zwiedzanie w Rzymie. Nie tylko di Trevi
Również od 1 lutego Rzym zacznie pobierać opłaty za wstęp do pięciu innych miejsc, które wcześniej zwiedzać można było bezpłatnie. Bilety za pięć euro trzeba będzie wykupić do cesarskiej Willi Maksencjusza przy Via Appia. Płacić trzeba będzie za wejście do Muzeum Napoleońskiego, Muzeum Rzeźby Antycznej Giovanniego Barracco, prezentującego sztukę współczesną Muzeum Carlo Bilottiego i Muzeum Pietro Canonica.
Wszystkie te miejsca nie są pierwszymi rzymskimi zabytkami, za oglądanie których miasto zaczęło pobierać opłaty. Od 2023 r. podobna decyzja zapadła wobec Panteonu - liczącej 1800 lat starożytnej świątyni. Bilety za wstęp do historycznego centrum wprowadziła też Wenecja, a niedawno opłaty zaczęła pobierać również Werona. Miasto ograniczyło dostęp do słynnego balkonu, o którym pisał Szekspir w "Romeo i Julii". Płacą nawet ci, którzy chcą popatrzeć na balkon z dziedzińca.











