Reklama

Sądny dzień dla rynku śmieciowego. Gminy mogą zostać zasypane odpadami

5 marca przesądzi się przyszłość zakładów i instalacji odpadowych. Z rynku może zniknąć nawet ponad połowa recyklerów. Gminy mogą zostać zasypane śmieciami.

A za problemy na rynku odpadowym zapłacą gminy, które finansują systemy gospodarki odpadami z kieszeni mieszkańców. Tylko takie rozwiązanie dopuszcza ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010 ze zm.).

Co się wydarzy?

Reklama

Do 5 marca wszystkie podmioty, które magazynują i przetwarzają odpady, muszą złożyć wniosek do urzędu marszałkowskiego albo do starosty o zmianę dotychczasowej decyzji, która uprawnia je do prowadzenia działalności. Inaczej ich dotychczasowe zezwolenie wygaśnie. Wymóg uzyskania nowej zgody wynika ze zmienionych przepisów ustawy o odpadach, która wprowadziła wymagające normy przeciwpożarowe, monitoringu i wzmocniła inspekcję. Chodziło o uszczelnienie rynku i przeciwdziałanie pożarom.

- Popieramy takie działania i walkę z szarą strefą - mówi Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling. - Niemniej jednak wyniki ankiety przeprowadzonej wśród recyklerów wskazują, że ponad połowa nie jest gotowa złożyć pełnego wniosku ze wszystkim załącznikami do 5 marca - dodaje. Stowarzyszenie stoi na stanowisku, że w przypadku firm, które są w trakcie dostosowywania zakładów do nowych przepisów, dotychczasowe pozwolenia powinny zachować ważność. - Obawiamy się zmniejszenia zdolności produkcyjnych - podkreśla.

Już teraz samorządy ponoszą koszty trudnej sytuacji na rynku surowców wtórnych. Do niedawna można było sprzedawać makulaturę, teraz gminy do zagospodarowania frakcji papieru muszą dopłacać - wzrost cen w porównaniu do stycznia ubiegłego roku to nawet 500 proc. Magazyny papierni są pełne.

Coraz droższe jest też zagospodarowanie plastiku w związku z nadpodażą tego surowca. W miarę stabilne są na razie ceny metalu. Eksperci podkreślają, że brakuje instalacji przystosowanych do pięciofrakcyjnego systemu segregacji odpadów i jest to jedna ze składowych trudności na rynku odpadowym. Po 5 marca może być jeszcze mniej.

Niepełne wnioski nie przejdą

Stowarzyszenie Polski Recykling zaleca, aby zakłady, które są w trakcie inwestycji dostosowujących do nowych przepisów, składały wnioski nawet bez wszystkich wymaganych załączników.

Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy, zaznacza, że Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2096, z 2019 r. poz. 60 ze zm.) jednoznacznie wskazuje, że w przypadku braków formalnych wzywa się do uzupełnienia wniosku. Natomiast - dodaje - przepis znowelizowanej ustawy o odpadach wskazuje, że jeśli w terminie nie zostanie złożony kompletny wniosek, to zezwolenie wygasa. - Jest więc możliwość uzupełnienia braków formalnych, ale tylko do 5 marca 2020 r. - mówi prawnik.

Sytuacja nie jest jednoznaczna według Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami, który pod koniec stycznia zgłosił do Ministerstwa Klimatu wniosek o interpretację przepisów, m.in. pojęcia "wniosku spełniającego wymagania". Związek proponuje taką zmianę, która pozwoliłaby uzupełnić wniosek, który w ocenie organu zawiera braki formalne, w normalnym trybie wynikającym z Kodeksu postępowania administracyjnego.

Proponuje także resortowi przesunięcie terminu o kolejne pół roku (ten był już raz zmieniany, początkowo był to 5 września).

W gąszczu procedur

Do złożenia wniosku potrzebny jest operat przeciwpożarowy. Nawet jeśli uda się go przygotować w miarę szybko, to trzeba doliczyć czas na jego uzgodnienie ze strażą pożarną. Dopiero potem wniosek można skierować do marszałka województwa, a ten zaleca straży kontrolę zabezpieczeń przeciwpożarowych na miejscu.

Zakłady i instalacje potrzebują także zabezpieczenia roszczeń w formie ubezpieczenia, gwarancji bankowej lub depozytu. - Kilka miesięcy temu na rynku była tylko jedna firma, która świadczyła usługi w tym zakresie. Firmy ubezpieczeniowe miały trudność z oszacowaniem ryzyka - mówi prawnik Mateusz Karciarz. - Depozyt jest być może najprostszym zabezpieczeniem, ale jest najbardziej angażującym finanse danego podmiotu - zaznacza. Problem mają zwłaszcza małe podmioty, jeśli zabezpieczenia opiewają na wysokie sumy.

Jednak, podkreśla, najbardziej zaskakującym problemem są zaświadczenia z Krajowego Rejestru Karnego, które do wniosku trzeba dołączyć. - Bardzo dużo podmiotów nie zdaje sobie sprawy, że wydrukowane zaświadczenie z systemu elektronicznego (e-KRK) nie jest honorowane w urzędach. Zaświadczenie elektroniczne jest ważne wyłącznie w formie elektronicznej, a więc np. dostarczone do urzędu na nośniku danych (np. płyta CD) - podkreśla prawnik.

Przedsiębiorcy, w tym podmioty prowadzące instalacje komunalne, zgłaszają się z pytaniami do urzędów marszałkowskich m.in. w Lubuskiem, Świętokrzyskiem, Małopolsce. Urzędnicy oczekują napływu wniosków tuż przed 5 marca. Do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego wpłynęły dotąd 182. - Szacuje się, że ok. 60 proc. podmiotów w kompetencjach marszałka jeszcze ich nie złożyło - informują pracownicy tej jednostki.

Katarzyna Nocuń

13.02.2020

Dowiedz się więcej na temat: segregacja odpadów | recykling | Gospodarka odpadami | gminy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje