Jak pisaliśmy w Interii Biznes, Senat odrzucił w czwartek prezydencki wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie polityki klimatycznej UE. Polacy mieli w nim odpowiedzieć na pytanie: "Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?". Za jego przeprowadzeniem głosowało 32 senatorów, 51 było przeciwnych, a 1 wstrzymał się od głosu. To drugi wniosek prezydenta w tej sprawie, który został odrzucony przez Senat.
Zdaniem polityków koalicji odrzucenie przez Senat wniosku prezydenta Karola Nawrockiego ws. referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej było zasadne; gdyż inicjatywa prezydenta miała polityczne podłoże. Opozycja zarzuca zaś większości rządzącej, że odebrała Polakom prawo do wypowiedzenia się w bardzo ważnej kwestii.
Nie będzie referendum ws. polityki klimatycznej. "Polakom odebrano prawo do wypowiedzenia się"
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił, że odrzucenie przez Senat wniosku prezydenta Karola Nawrockiego o referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej oznacza, iż "Polakom odebrano prawo do wypowiedzenia się w jednej z najważniejszych spraw dla przyszłości" kraju. Podkreślił też, że PiS nadal opowiada się za wyprowadzeniem Polski z unijnego systemu handlu emisjami ETS, który "sprawia, że koszt produkcji energii jest dziś nawet o 50 proc. wyższy".
"Dlatego wyjście Polski z systemu ETS pozostaje jednym z najważniejszych postulatów Prawa i Sprawiedliwości. Skoro rządzący boją się głosu obywateli, w poniedziałek złożę do laski marszałkowskiej projekt ustawy wyprowadzającej Polskę z ETS" - zapowiedział na platformie X Czarnek.
Z kolei poseł stowarzyszenia Rozwój Plus Paweł Jabłoński w rozmowie z PAP ocenił, że odrzucenie weta przez Senat "pokazuje, że większość rządząca nie chce oddać tej decyzji obywatelom". - Wcześniej pretekstem było to, że im się nie podobało pytanie, mówili, że jest z tezą. Prezydent je zmienił, jest ono neutralne - tak czy nie. A mimo to, Senat nie chce żeby ludzie mogli się o tym wypowiedzieć - powiedział.
- To świadczy o tym, że większość rządząca nie chce spróbować nawet walczyć z negatywnymi skutkami polityki klimatycznej UE. To zła wiadomość z punktu widzenia Polski i demokracji - dodał.
Senat mówi "nie" dla referendum. "Wywoływanie niepotrzebnej wojny w ramach samego społeczeństwa"
Wiceprzewodnicząca klubu Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic w rozmowie z PAP oceniła, że "zadawanie pytania w referendum o politykę klimatyczną UE, która jest teraz w głębokiej restrukturyzacji, nie ma żadnego sensu". - To jest po prostu wywoływanie niepotrzebnej wojny w ramach samego społeczeństwa - podkreśliła. - Po drugie, to pytanie ewidentnie jest obliczone na politykę kwestionowania Unii Europejskiej. To miało być referendum polityczne - podkreśliła.
Poseł KO Witold Zembaczyński stwierdził, że prezydent, zadając pytanie referendalne w ten sposób, "próbuje zawrócić rzekę kijem". - Prawica, do której pan prezydent się zalicza, najpierw zgodziła się na wszystkie rozwiązania klimatyczne, a teraz chcę się o to pytać. To jest nonsens - powiedział. Jego zdaniem, prezydent "nie powinien udawać zdziwienia", że Senat odrzucił jego propozycję, bo "sam na bieżąco torpeduje wszelkiego rodzaju istotne dla rządu sprawy".
Pierwszy wniosek o przeprowadzenie referendum ogólnokrajowego został skierowany do Senatu w pierwszej połowie roku. Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz większość senacka zgłosiły obiekcje formalno-prawne, wskazując na nieprecyzyjne sformułowanie pytań oraz sugerujący charakter ich treści, co doprowadziło do odrzucenia wniosku w głosowaniu plenarnym. Proponowane wtedy przez prezydenta pytanie miało brzmieć: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
















