Spis treści:
- Wpływ wojny na wykonanie biznesowej umowy to klasyczny przykład siły wyższej
- W kontraktach pojawiają się klauzule dot. siły wyższej
- "Rebus sic stantibus" - ta zasada daje inne możliwości niż siła wyższa
Nie tylko produkcja i transport paliw mogą paść ofiarą obecnego bliskowschodniego konfliktu. W kolejce są rolnictwo, przemysł, budownictwo. "BI" zauważa we wtorek, że w razie trwania wojny coraz więcej przedsiębiorstw zmierzy się z niewykonanymi umowami, opóźnieniami czy nawet koniecznością renegocjacji umów.
Wpływ wojny na wykonanie biznesowej umowy to klasyczny przykład siły wyższej
Portal cytuje adwokata Antoniego Żukowskiego,(kancelaria BLSK Legal), który przyznaje, że dla rynku surowców kluczowym problemem bardzo szybko staje się nie tylko cena, ale i fizyczna dostępność surowca oraz bezpieczeństwo transportu.
- Wojna bowiem jest klasycznym przykładem tzw. siły wyższej, czyli zewnętrznej okoliczności wpływającej na możliwość wykonania umowy - wyjaśnia mec. Żukowski. Jednak w polskim prawie wspomniana siła wyższa nie została jednoznacznie opisana, więc dla stron umowy ogromne znaczenie ma jej opisanie w zawartym kontrakcie.
W kontraktach pojawiają się klauzule dot. siły wyższej
"W wielu kontraktach, przewiduje się dziś klauzule siły wyższej albo mechanizmy renegocjacji właśnie na wypadek takich sytuacji. Roszczenia mogą zatem powstawać, ale obrona ich adresata może - w zależności od treści umowy i okoliczności - przybierać różną formę - wyjaśnia Antoni Żukowski w rozmowie z "Business Insider"
W praktyce wpływ siły wyższej na sposób wykonywania umowy zależy od jej postanowień.
- W branży surowcowej standardem są klauzule siły wyższej, które pozwalają ograniczyć odpowiedzialność za niewykonanie kontraktu w razie wojny czy sankcji międzynarodowych - zwraca uwagę mec. Żukowski i dodaje, że spory tego rodzaju mogą trwać stosunkowo długo, co może być znacznym obciążeniem dla stron i skłaniać je do zawarcia ugody.
"Rebus sic stantibus" - ta zasada daje inne możliwości niż siła wyższa
Antoni Żukowski wyjaśnia w rozmowie z "BI", że inne możliwości niż siła wyższa daje zasada rebus sic stantibus (łac. "skoro sprawy przybrały taki obrót").
- Odnosi się ona do przypadków, w których wykonanie umowy nadal jest możliwe, ale z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków stałoby się ono połączone z nadmiernymi trudnościami lub groziłoby jednej ze stron rażącą stratą - wyjaśnia mec. Żukowski.
Podczas gdy uwzględniona w kontrakcie siła wyższa działa niejako automatycznie jak tarcza przed roszczeniami, skorzystanie z klauzuli rebus sic stantibus najczęściej wymaga drogi sądowej lub bardzo zaawansowanych renegocjacji - zwraca uwagę mec. Żukowski. Klauzula bowiem pozwala na sądową ingerencję w umowę.














