W skrócie
- Ceny ropy naftowej spadły po styczniowym wzroście wywołanym napięciami między USA a Iranem.
- Rynek reaguje na zapowiedzi deeskalacji konfliktu i brak natychmiastowej interwencji wojskowej.
- Ceny paliw w Polsce pozostają niższe niż rok wcześniej, ale styczniowy wzrost ropy może zatrzymać spadki cen detalicznych na stacjach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Groźba otwartego konfliktu USA z Iranem spowodowała "wystrzał" cen ropy naftowej w końcówce stycznia (górnym poziomem okazało się 70 dolarów za baryłkę), choć nie zniknęły fundamentalne czynniki związane z nadpodażą ropy na rynku, prognozami większej produkcji niż zapotrzebowania na surowiec i ostatecznie przewidywaniami niższego wzrostu (tym samym popytu na ropę) w wielu liczących się gospodarkach.
Po "wystrzale" z końca stycznia rynek ropy wraca do spadkowego trendu? Niknie geopolityczna premia w cenie surowca
Dość powiedzieć, że katalizatorem styczniowego "wystrzału" cen ropy była gniewna postawa Donalda Trumpa wobec Iranu i podobnie - czynnikiem, który sprowokował obecny spadek cen ropy były również słowa Donalda Trumpa sugerujące złagodzenie napięć.
"Impulsem do gwałtownego odwrócenia trendu były komentarze prezydenta Trumpa sugerujące złagodzenie napięć z Iranem" - stwierdził cytowany przez AFP David Morrison, analityk Trade Nation, komentując poniedziałkowy spadek cen ropy. "To zmniejszyło obawy przed natychmiastowym szokiem podażowym" - dodał ekspert Trade Nation.
Przypomnijmy: presja wywierana przez Trumpa na Iranie, w opinii komentatorów groziła nawet blokadą Cieśniny Ormuz, a to właśnie przez to wyjście z Zatoki Perskiej przepływa trzecia część światowych dostaw surowca z krajów naftowych nad Zatoką Perską. Nawiasem mówiąc, tak jak zapowiedzi Donalda Trumpa coraz częściej bywają tylko straszakiem, tak groźby Iranu sugerujące blokadę Ormuz też nie dochodzą do skutku.
"Rynek coraz wyraźniej dyskontuje nadzieje na porozumienie USA-Iran i deeskalację napięć, co obniża geopolityczną premię w cenie ropy" - komentował już w poniedziałkowe przedpołudnie Michał Pietrzyca z DM BOŚ, a analitycy XTB podsumowali, że OPEC+ utrzymało marcową produkcję na niezmienionym poziomie i nie przedstawiło żadnych wytycznych dotyczących okresu po pierwszym kwartale, a sytuacji (m.in. rynkowi ropy) nie sprzyjał "brak zdecydowanej interwencji wojskowej w Iranie, na którą część rynku oczekiwała w ten weekend".
Poniższy wykres wyraźnie pokazuje jednak, że choć zanotowaliśmy w poniedziałek wyraźny zjazd ceny ropy, do poziomu 60 dolarów za baryłkę (w przypadku Brent) dużo jeszcze brakuje, a o taki właśnie poziom ocierały się ceny Brent przed ostatnią awanturą na linii USA-Iran. Jeśli ta rozejdzie się po kościach, można się spodziewać, że wciąż będą obowiązywać na rynku ropy czynniki fundamentalne - przewaga podaży i przewidywania spadków cen.

Zmienność na rynku ropy uderzy w kierowców? Na razie możemy być świadkami zatrzymania trendu spadkowego cen na stacjach
Ceny na stacjach benzynowych reagują na gwałtowne zmiany notowań ropy, choć oczywiście z pewnym opóźnieniem (ceny na stacjach są wynikiem zmian cen hurtowych).
Eksperci zwracają uwagę, że ceny benzyny i oleju napędowego na polskich stacjach spadają nieprzerwanie od wielu tygodni i - ku uciesze kierowców - są wyraźnie niższe niż w styczniu czy lutym ubiegłego roku.
Jednak styczniowy "rajd" cenowy ropy może przełożyć się - jeśli nie na odwrócenie trendu na wzrostowy, to przynajmniej na zatrzymanie trendu spadkowego. Na razie mocny złoty niwelował ewentualne wzrosty cen paliw w hurcie (relacja złoty/dolar) nie można jednak wykluczyć, że styczniowy wzrost cen ropy będzie impulsem dla wzrostu cen hurtowych, a stąd tylko krok do zatrzymania obniżek cen detalicznych na stacjach paliw.
Dodatkowo, sytuacja wokół Iranu nie jest ostatecznie wyjaśniona, więc niewykluczone, ze możliwa blokada Cieśniny Ormuz powróci w komentarzach analityków i decyzjach traderów. Przypomnijmy słowa Trumpa o Iranie: "Mamy tam największe, najpotężniejsze okręty na świecie, bardzo blisko. Mam nadzieję, że zawrzemy układ. Jeśli nie zawrzemy układu, przekonamy się, czy on miał rację". Wspomniany "on" to przywódca Iranu Chamenei, który straszył wybuchem wojny dużej wojny na Bliskim Wschodzie, w reakcji na ewentualną interwencję USA.













