Nazwę Zatoka Sztuki kojarzy niemal każdy Polak. Z miejscem tym wiąże się bowiem jedna z największych afer kryminalnych, do jakich doszło w Polsce w ostatnich 20 latach.
Były właściciel Zatoki Sztuki i pracownik zostali skazani za krzywdzenie nastolatek
Zatoka mieściła się w budynku na terenie Łazienek Północnych w Sopocie. Obiekt wydzierżawiła od miasta firma, której współwłaścicielami byli Marcin T. i jego siostra. W dzierżawie przedsiębiorcy zobowiązali się, że w Zatoce będą organizowane wydarzenia kulturalne. Tak się jednak nie stało. Budynek przy ul. Mamuszki 14 zmieniono w imprezownię z klubem nocnym, do którego przychodziły nastolatki.

Jednym z pracowników Zatoki Sztuki był Krystian W. ps. Krystek, nazwany przez media "łowcą nastolatek". Mężczyzna - jak ustalił sąd - wykorzystywał nieletnie dziewczyny poznane w klubie oraz za pośrednictwem portali społecznościowych. Sprawa wyszła na jaw, gdy jedna z ofiar - 14-latka - odebrała sobie życie. W grudniu mężczyznę skazano prawomocnie na 15 lat więzienia. Marcin T. za obcowanie płciowe z nieletnimi usłyszał wyrok 6 lat więzienia.
Budynek po Zatoce Sztuki zostanie wyremontowany. Sopot weźmie pożyczkę
Kiedy w końcu miastu udało się odebrać budynek, w którym działała Zatoka Sztuki, okazało się, że obiekt jest w fatalnym stanie technicznym - m.in. nie było w nim prądu, a tarasy groziły zawaleniem - opisuje trojmiasto.pl. Obecnie budynkiem zarządza Bałtycka Agencja Artystyczna BART, która otworzyła w nim Międzypokoleniowe Centrum Kultury Mamuszki 14.

Obiekt wciąż wymaga jednak remontu. Sopot zamierza sfinansować inwestycję z nisko oprocentowanej pożyczki w kwocie 27 mln zł ze środków z KPO - podawało Radio Gdańsk. Uchwała w tej sprawie została już przegłosowana przez Radę Miasta. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja - planom miasta przeciwni byli radni PiS.
Radni PiS byli przeciwni. "Trudno to nazywać inwestycją"
Cytowany przez trojmiasto.pl Piotr Meler z PiS zwrócił uwagę m.in. na ogromny deficyt budżetowy miasta (w grudniu magistrat podał, że "dziura budżetowa" w kasie miasta wyniesie ponad 103,3 mln zł) oraz inne "nieracjonalne" - w jego opinii - inwestycje takie jak remont Opery Leśnej i ratusza.
"Trudno to nazywać inwestycją. Moim zdaniem kwoty, które są planowane na ten oraz inne remonty, są niewspółmierne do tego, co realizują prywatni inwestorzy" - powiedział Radiu Gdańsk radny.











