Jak pisaliśmy w Interii Biznes między astronautą Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim a prezes Polskiej Agencji Kosmicznej powstał konflikt - dr Marta Wachowicz domagała się od rządu i Rady POLSA ograniczenia publicznej aktywności astronauty, jako powód wskazując krytyczne jego wypowiedzi dotyczące działań agencji i realizowanych przez nią projektów. Punktem zapalnym miała być opinia ws. IRIS2 - europejskiego projektu budowy konstelacji satelitarnej. Zdaniem szefowej POLSA astronauta miał ocenić, że "nie służy on państwu polskiemu, lecz rządom Niemiec i Francji". Uznański-Wiśniewski tłumaczył wkrótce później w swoim oświadczeniu, że miał na myśli kwestie finansowe.
"Moja wypowiedź dotyczyła tego, że większość środków przeznaczonych na program IRIS2 trafi do firm spoza Polski, gdzie głównymi beneficjentami będą firmy z Niemiec i Francji, z powodu braku wystarczających możliwości technologicznych polskich firm w budowie satelitów telekomunikacyjnych." - napisał.
Europejskie konsorcjum zbuduje konstelację satelitów
Konstelacja IRIS² ma zapewnić Europie własną, bezpieczną łączność dla wojska, infrastruktury krytycznej czy służb ratunkowych. Bywa często mylnie porównywana do sieci Starlink, która oferuje również usługi dla odbiorców indywidualnych i jest o wiele większa. Europejskie satelity mają rozpocząć pracę od koniec dekady, a pełna operacyjność jest planowana około 2030 r.
Do budowy konstelacji KE wybrała w październiku 2024 roku konsorcjum SpaceRISE. Głównymi jego partnerami są spółki: SES (Luksemburg), Eutelsat (Francja) i Hispasat (Hiszpania) we współpracy z m.in. Airbus Defence and Space, Deutsche Telekom czy Orange czy integratorami systemów naziemnych, jak Telespazio. Wśród firm nie ma podmiotów z Polski. Te jednak mogą startować w przetargach, budując np. podsystemy.
"Program realizowany jest przez Komisję Europejską a wykonawcy wyłaniani są w kilkuetapowej procedurze przetargowej. Przetargi są organizowane i ogłaszane przez konsorcjum RISE zgodnie z regulacjami UE. W tym procesie bardzo ważna jest promocja polskiego przemysłu kosmicznego na forum Komisji Europejskiej i wśród firm konsorcjum RISE przez naszą administrację. Skuteczna promocja interesów gospodarczych kraju jest w tym przypadku kluczowa" - słyszymy od Pawła Wojtkiewicza, prezesa Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.
Co zrobiła POLSA na rzecz polskich firm?
Zwróciliśmy się do Polskiej Agencji Kosmicznej o podanie konkretów na temat podjętych działań na rzecz polskich spółek w IRIS2. W odpowiedzi czytamy, że we współpracy ze stroną rządową osiągnięto już "konkretne rezultaty" w postaci "potwierdzenia zainteresowania konsorcjum SpaceRISE" jeśli chodzi o "uwzględnienie polskiego wkładu finansowego poprzez rozszerzenie konstelacji MEO IRIS2 z 18 do 24 satelitów oraz wsparcie dla budowy in-country gateway i PoP jako integralnych elementów polskiego zaangażowania"
POLSA podkreśla, że na szczeblu unijnym zostały zorganizowane sesje informacyjne dla polskich firm, jak przystępować do przetargów. W ramach działań dyplomatycznych Agencja wskazuje, że w marcu w Niemczech w ramach German Satcom Days 2026 rozmawiano z przedstawicielami KE i konsorcjum na temat polskiego uczestnictwa w projekcie.
"POLSA przeprowadziła kompleksowe badania wśród polskich podmiotów sektora kosmicznego, identyfikując obszary kompetencji bezpośrednio komplementarne z wymaganiami IRIS2, w tym systemy RF, oprogramowanie kontroli misji, usługi cyberbezpieczeństwa oraz infrastrukturę naziemną. Działania POLSA przyniosły wymierne efekty w postaci formalnych deklaracji ze strony kluczowych graczy europejskiego sektora kosmicznego. Polska Agencja Kosmiczna otrzymała listy poparcia potwierdzające zainteresowanie współpracą z polskim przemysłem" - napisano w przesłanej do nas odpowiedzi, dodając, że każda z trzech spółek konsorcjum zadeklarowała "gotowość" do współpracy z polskimi podmiotami.
Jak polskie spółki mogą włączyć się w IRIS2?
"Gotowość" nie oznacza jeszcze jednak umów. Przy budowie europejskiej konstelacji liczą się twarde dane - kto, jakie elementy i w jakiej liczbie jest w stanie dostarczyć. Polski sektor kosmiczny, mimo dużego tempa rozwoju, znajduje się dopiero na początku swojej drogi. Nie skreśla to co prawda rodzimych spółek w udziale w projekcie - choćby w lutym br. Creotech Instruments i Creotech Quantum podpisały strategiczne porozumienie z Eutelsatem ws. współpracy nad IRIS2.
"Przy czym należy zaznaczyć, że podpisany dokument jest porozumieniem o strategicznym partnerstwie i obejmuje wspólny rozwój koncepcji, a także rozwój i dostosowanie rodzimych produktów do wymagań europejskiego giganta. Przy głównych projektach nadal kluczowe znaczenie będzie miała zdolność dostarczenia gotowych rozwiązań, będących sprawdzonymi i niezawodnymi produktami, a nie prototypów fazie rozwoju. Może to, przynajmniej na razie, ograniczyć udział polskich podmiotów w głównych elementach programu" - wskazuje w rozmowie z Interią Biznes Michał Jabłoński, wiceprezes Polskiej Fundacji Przemysłu Kosmicznego (PFPK).
"Nie mamy zabezpieczonego głosu krajowego przemysłu w konsorcjum"
Jednocześnie zaznacza, że obecnie najbardziej naturalną ścieżką dla polskich spółek jeśli chodzi o europejską konstelację może być być tzw. Element 3, a więc testy wykorzystywanych w przyszłości technologii.
"Wydaje się, że podobnie udział Polski w programie postrzega polska administracja, gdyż na udział w Elemencie 3, podczas zeszłorocznej rady ministerialnej ESA, zapisano 10 razy więcej środków (30 mln EUR) względem udziału w elemencie 1 (2,69mln EUR). Z informacji publicznych wynika, że polskie władze przeprowadziły w zeszłym roku dwa spotkania dotyczące możliwości uczestnictwa w programie i współpracy z konsorcjum. Sam proces dotyczący uczestnictwa Polski w unijnym programie bezpiecznej łączności był prowadzony przez wiele ministerstw, między innymi przez MFiPR, MSWiA, MON, MC oraz przez MRiT z ramienia POLSA" - dodaje.
W praktyce oznacza to, że rozmowy na temat udziału polskich firm rozpoczęły się dopiero po udzieleniu koncesji konsorcjum SpaceRISE. Ich udział w budowie konstelacji będzie uzależniony od wygranych przetargów.
"Nie udało się zabezpieczyć udziału choćby jednego krajowego podmiotu w samym konsorcjum, co sprawia, że uczestnictwo polskich podmiotów będzie niejako wtórne i subsydiarne - polskie podmioty nie będą zasiadać przy głównym stole negocjacyjnym, ale będą mogły przyjąć rolę podwykonawców konkretnych aspektów projektu - o ile oczywiście uda im się wygrać odpowiednie przetargi. Jednocześnie, w obecnej sytuacji nie mamy zabezpieczonego głosu krajowego przemysłu w konsorcjum, a więc mamy ograniczony wpływ na decyzje podejmowane w jego ramach - słyszymy od Jabłońskiego, który ocenia, że w projekcie nie muszą brać udziału polskie spółki kosmiczne, ale np. telekomunikacyjne.
"Korzyści dla Polski nie budzą żadnych wątpliwości"
A co z samym korzystaniem z konstelacji? Paweł Wojtkiewicz wyjaśnia, że jest to program europejski, więc "co do zasady" Polska będzie mogła korzystać z usług łączności satelitarnej.
"Obecnie mówimy raczej o poszarzeniu zakresu usług, a nie o dostępie w ogóle. Dla porównania inne duże programy kosmiczne UE to np. Galileo (nawigacja) i Copernicus (obserwacja Ziemi). Polskie podmioty uczestniczą w ich budowie lub też wykorzystują dane satelitarne pochodzące z tych programów do oferowania usług na rynku komercyjnym lub instytucjonalnym. Mam nadzieję, że polskie firmy będą mogły uczestniczyć w budowie systemu IRIS2, dostarczając elementy segmentu kosmicznego, segmentu naziemnego bądź segmentu użytkownika" - wyjaśnia.
POLSA chwali się, że KE umożliwiła Polsce zainwestowanie 500 mln euro w ramach KPO na rozbudowę konstelacji, co ocenia jako "przełomową szansę dla Polski". Dodaje, że "sześć satelitów finansowanych przez Polskę oraz budowany w kraju gateway i punkt dostępu (Point of Presence) zapewnią Warszawie dedykowane kanały komunikacyjne dla Ministerstwa Obrony Narodowej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dyplomacji i zarządzania kryzysowego."
Jabłoński zwraca natomiast uwagę, że z konstelacji Polska będzie mogła korzystać bez konieczności zakupu satelitów, które wejdą w skład IRIS2.
"Znaczenie i korzyści z programu dla Polski, i całej UE, nie budzą żadnych wątpliwości, jednakże w komunikacji dotyczącej wkładu Polski w rozwój infrastruktury w ramach programu brak jest wskazania na konkretne korzyści dla rodzimego przemysłu"- zaznacza.
Polska ma być bardziej odporna na rosyjską dywersję
Jakub Bryjak, dyrektor ds. relacji międzynarodowych PFPK zwraca uwagę, że IRIS2 to nie tylko niezależność od USA, ale i forma zabezpieczenia w napiętej sytuacji geopolitycznej. Podaje tu przykłada zaatakowanej przez Rosję Gruzji - w 2008 roku jako pierwsze zawiodły systemy elektroniczne banków i telefonii komórkowych.
"Unijny program bezpiecznej łączności ma zapewnić Polsce architekturę telekomunikacyjną nie tylko o wiele mniej podatną na rosyjską dywersję, ale także trudniejszą do infiltracji przez naszych wrogów - jednym z flagowych elementów unijnego programu bezpiecznej łączności jest technologia wymiany optycznych kluczy kwantowych drogą satelitarną - technologia zapewniająca o wiele sprawniejsze i bezpieczniejsze realizowanie operacji bankowych, nawet w sytuacji gdy znaczna część infrastruktury naziemnej zawodzi" - wskazuje.
I podkreśla - unijna konstelacja może przydać się w przyszłości także w sytuacjach kryzysowych np. przy koordynowaniu pomocy i ewakuacji regionów dotkniętych powodzią.
Satelity będą wymieniane co dekadę
POLSA zaznacza, że IRIS2 da Polsce bezpieczną i niezależną łączność, co ma przełożyć się na większe bezpieczeństwo narodowe i konkurencyjność gospodarki. I co do tego wątpliwości. Otwartą kwestią pozostaje to, czy skorzystają na tym realnie polskie spółki.
"System IRIS² obejmie wieloorbitalną konstelację około 300 satelitów z możliwością skalowania, a satelity będą wymieniane na orbicie co 10 lat - co oznacza, że polskie zaangażowanie może systematycznie rosnąć przez kolejne dekady."- wskazano.
Warunek jest jeden - polskie firmy muszą stać się elementem łańcucha dostaw. Póki co głównymi inżynierami są spółki z Europy Zachodniej.
Paulina Błaziak















