W skrócie
- Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen siarki o 40 proc. oraz zakłócenia globalnych dostaw tego surowca i innych produktów, w tym helu i nawozów.
- Z powodu konfliktu częściowo zerwane zostały łańcuchy dostaw helu, a 1/3 globalnej podaży została tymczasowo wyłączona, co wpływa na przemysł inżynieryjny, medyczny i produkcję półprzewodników.
- Niestabilność w regionie Zatoki Perskiej oraz możliwe zablokowanie cieśniny Ormuz rodzi niepewność w sektorze energetycznym i stalowym.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Po miesiącu wojny na Bliskim Wschodzie świat zaczyna się oswajać z początkowo zaskakującymi skutkami ataku USA i Izraela na Iran. Miało być gwałtownie, ale krótko, a chwilowe wzrosty ceny ropy miały być "niską ceną" za uwolnienie od irańskiego zagrożenia. Coś poszło jednak nie tak i ekonomiści są zmuszeni rewidować prognozy inflacji i wzrostu gospodarczego.
Bilans strat wykracza poza rynek ropy i gazu
- Rynki ewidentnie nie doceniały zagrożenia, jakie ostatecznie przyniosła wojna na Bliskim Wschodzie. Teraz wszyscy zaczynają rozumieć, że naruszenie tej wątłej bliskowschodniej równowagi przyniosło rozchwianie w wielu branżach, wydawałoby się nie związanych bezpośrednio z ropą czy gazem - mówi Interii Maciej Rozkrut (Biuro Analiz Sektorowych PKO BP).
- Możemy przywołać już nieco ikoniczne problemy z dostawami helu, ale w kłopoty wpadli importerzy wytwarzanych w rejonie Zatoki Perskiej nawozów, siarki, aluminium - ekspert PKO BP zwraca uwagę, że ta wyliczanka mogłaby być dłuższa. - Kraje z rejonu Zatoki Perskiej nie były powszechnie kojarzone z wytwarzaniem wielu surowców czy półproduktów, jednak miały istotny atut - tanią energię, która np. w produkcji nawozów stawiała je w uprzywilejowanej pozycji. - Teraz możemy się tylko przyglądać, jak chwieje się ten porządek - zniszczeniu uległy instalacje, przerwane zostały łańcuchy dostaw - mówi ekspert PKO BP.
Hel na wagę złota - część globalnych łańcuchów dostaw została zerwana
Hel pozyskiwany jest głównie z gazu ziemnego, a opłacalna produkcja występuje tylko w nielicznych złożach. W 2025 r. globalna produkcja wyniosła 190 mln m.sześc., z czego ponad 70 proc. przypadało na USA i Katar - informuje Maciej Rozkrut, który przygotował sektorową analizę wpływu wojny na produkcję i transport tego surowca (pierwiastka), wykorzystywanego w zastosowaniach specjalistycznych - inżynieryjnych i naukowych.
- Przed wybuchem obecnej wojny na Bliskim Wschodzie pewnie nikt nie pochyliłby się nad helem, ale teraz stało się jasne, że rynek został fundamentalnie zaburzony - mówi analityk PKO BP w rozmowie z Interią.
Hel produkowany jest głównie poprzez odzysk z gazu ziemnego. Dodatkowo proces ten jest ekonomicznie uzasadniony jedynie w przypadku złóż o odpowiednio wysokim stężeniu helu, które występują relatywnie rzadko na świecie. Jeśli spojrzelibyśmy na szczegółowe dane sektorowe, to ponad 40 proc. helu przed obecną wojną wojną produkowały Stany Zjednoczone, a ponad 30 proc. Katar (liczącymi się producentami są jeszcze Rosja, Algieria i Kanada). Katar właśnie wypadł z tego łańcuszka - nie wiadomo, na jak długo. Helu zastąpić się nie da - jest potrzebny w sektorze medycznym (w urządzeniach obrazowania metodą rezonansu magnetycznego), ale też w produkcji półprzewodników.
- Teraz część tych łańcuchów została zerwana, a 1/3 globalnej podaży tymczasowo wyłączona. Nawet po odblokowaniu cieśniny Ormuz eksport będzie ograniczony przez kolejne kilka lat ze względu na uszkodzenie infrastruktury Ras Laffan - konkluduje Maciej Rozkrut.
Efekt kaskadowy - kryzys pełza po całym świecie
- Po kilku tygodniach wojny wyraźnie widać, że nie doceniono determinacji Iranu, aby wykorzystać w konflikcie cieśninę Ormuz, zaburzenie logistyki transportu i możliwe skutki atakowania ościennych krajów - Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich zwraca uwagę w rozmowie z Interią, że właśnie jesteśmy i będziemy świadkami efektu kaskadowego, który pełza po całym świecie odciskając piętno na wielu branżach. - Oczywiście prawie wszystko obraca się wokół ropy i gazu, ale daje o sobie znać w punktach wydawałoby się odległych. Wpływ na turystykę będzie mieć wzrost ceny paliwa lotniczego, a ewentualny kryzys żywnościowy w krajach położonych daleko od Bliskiego Wschodu objawi się w wyniku drożyzny czy braków na rynku nawozowym.
- Nie wiemy, jak długo potrwa wojna i w jaki sposób się zakończy, ale historia pokazuje, że wydarzenia tej rangi mogą na lata zmienić strukturę światowego handlu - ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich przypomina skutki kryzysu energetycznego z lat 70. ubiegłego wieku i zwraca uwagę, że obecna wojna może zachwiać rynkowym zaufaniem i np. przekierować popyt na surowce krajów Azji w stronę Rosji.
- Pamiętajmy, że nawet jeśli wojna się skończy, to z dnia na dzień, czy z tygodnia na tydzień, nie zostaną naprawione szkody w infrastrukturze - mówi Agata Łoskot-Strachota.
Siarka droga jak nigdy - wojna uderza w azjatyckich odbiorców
W 2025 roku Bliski Wschód dostarczył prawie połowę światowego zapotrzebowania na siarkę drogą morską i odpowiadał za ponad 60 proc. azjatyckiego importu - zwrócili uwagę uczestnicy niedawnego webinarium S&P Global Energy. Yuya Pan - analityk S&P wyliczał, że spośród dziesięciu największych importerów siarki na świecie, siedem krajów pozyskuje ponad 40 proc. dostaw z Bliskiego Wschodu, a pięć krajów przekracza nawet poziom 50 proc.
"Jeśli cieśnina pozostanie zablokowana do końca kwietnia lub nawet dłużej, wkraczamy w scenariusz wyraźnego zakłócenia dostaw" - stwierdził Yuya Pan i dodał, że w takim przypadku cena siarki może wzrosnąć do ponad 800 dolarów za tonę.
Już teraz ceny siarki wzrosły o 40 proc. w porównaniu do poziomów sprzed wojny, a skutki na rynku mogą być widoczne do 2027 r. "The Economist" zauważył nawet, że od rozpoczęcia amerykańsko-izraelskich działań przeciwko Iranowi rynek dostaw krótkoterminowych siarki praktycznie zamarł.
Dodajmy, że siarkę kraje Zatoki Perskiej pozyskiwały w procesie rafinacji ropy (w mniejszym stopniu z odzyskiwania z gazu).
Wyjaśnijmy też (co podkreśla wspomniany wcześniej efekt kaskadowy skutków obecnej wojny), że kwas siarkowy jest kluczowy dla odzyskiwania metali, np. miedzi, niklu i kobaltu, a te są istotne w rozwoju nowoczesnych technologii.
Wojna na Bliskim Wschodzie - ucierpi sektor stalowy?
Jak splątane są światowe łańcuchy dostaw i jak dalece obecna wojna na Bliskim Wschodzie wykracza poza sektor paliwowy pokazuje analiza dot. możliwych skutków konfliktów w przemyśle stalowym.
Jednym z elementów trwającej gorączkowej dekarbonizacji hutnictwa jest zastępowanie emisyjnego wytwarzania stali metodą wielkopiecową nowoczesnymi piecami łukowymi (elektrycznymi). Istotą opłacalności takiej zmiany jest cena energii (z punktu widzenia koncernów hutniczych - jak najniższa cena energii).
Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę w swojej analizie, że 88 proc. energii dostarczanej w produkcji stali w technologii EAF (elektryczne piece łukowe) pochodzi z energii elektrycznej i gazu ziemnego. Udział elektrycznych pieców łukowych w całkowitej produkcji stali jest zaś znacznie większy w UE (44,4 proc.) niż ogółem na świecie (29,1 proc.).
"Przez cieśninę Ormuz przepływa rocznie około 1/5 światowego zużycia płynów ropopochodnych, co również obarcza niepewnością koszty energii w najbliższych tygodniach i miesiącach. Te, choć istotne dla wszystkich odbiorców przemysłowych, zwłaszcza dotknęłyby huty wykorzystujące elektryczne piece łukowe (EAF)" - konkluduje PIE.













