Reklama

Szałamacha: PO dopuściło do sytuacji, w której unikanie podatków stało się sportem

W przyszłym roku raczej nie będzie powrotu do niższych stawek VAT. Nie zarekomenduję takiego rozwiązania. Najpierw musimy odbudować dochody podatkowe. Przez kilka miesięcy nie da się tego zrobić. Nie da się odwrócić procesów, które trwały 8 lat - mówi minister finansów Paweł Szałamacha.

Jest pan sternikiem-kreatorem polityki gospodarczej czy księgowym?

Reklama

- Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło bardzo ambitny program gospodarczo-społeczny, który podkreśla potrzebę zwiększenia efektywności poboru podatków, w związku z tym trudno myśleć o roli ministra finansów w kategorii księgowego. Aczkolwiek ja ten zawód szanuję.

A kto bardziej nadaje ton polityce gospodarczej: pańskie Ministerstwo Finansów czy też resort rozwoju, którym kieruje dawny bankowiec Mateusz Morawiecki?

- Centrum gospodarcze rządu zaprojektowano w nowy sposób. Stworzono resorty, których do tej pory nie było, jak Ministerstwo Gospodarki Morskiej czy Ministerstwo Energii. A istniejące mocno przeorganizowano, jak Ministerstwo Rozwoju, które zastąpiło dawne Ministerstwo Gospodarki. Jeśli chcecie odpowiedzi na zadane pytanie, to potrzeba około roku, by przekonać się, gdzie zachodzą najbardziej przełomowe procesy.

A w którą stronę zmierza polityka gospodarcza. Etatyzmu? W końcu program 500+ znacząco podniesie wydatki publiczne w relacji do PKB.

- Tak, ale to chyba nikogo nie dziwi, bo przecież mówiliśmy o tym od dwóch lat. Jasno stwierdzaliśmy, że wsparcie finansowe rodzin będzie jednym z fundamentów naszego programu. Ale nie jest dobrym pomysłem patrzenie na 500+ z perspektywy sporu: etatyzm czy liberalizm, bo to ambitna polityka prorodzinna. Etatyzm, a jak tak go rozumiem, dotyczy organizacyjnej roli państwa w procesach gospodarczych, a nie zakresu finansowania świadczeń rodzinnych.

Oraz redystrybucji, która w znaczący sposób się zwiększy. Przyjął pan jakiś poziom wydatków publicznych w relacji do PKB, którego nie powinniśmy przekroczyć?

- Nie jestem przywiązany do żadnej wartości granicznej. W krajach OECD ten wskaźnik jest bardzo zróżnicowany. Gdyby szukać korelacji między wskaźnikiem redystrybucji a poziomem wzrostu gospodarczego czy innymi wskaźnikami pokazującym poziom życia obywateli, można udowadniać różne tezy. Obowiązuje konstytucyjny limit długu, ale ugrupowania wygrywają wybory w oparciu o swoje programy, a potem je realizują.

Pobierz za darmo program PIT 2015

Czyli może być zarówno wysoki wskaźnik redystrybucji, jak i wysoki poziom życia? Jak w Szwecji?

- To akurat nie jest model, do którego bym zmierzał.

A do jakiego my zmierzamy?

- Do takiego, w którym prowadzona jest ambitna polityka prorodzinna. Do bardziej aktywnego udziału w światowej gospodarce, w którym Polska nie jest biernym uczestnikiem procesów podziału pracy i inwestycji, lecz realizuje własną agendę, czego dowodem jest powołanie ministrów rozwoju, energii i gospodarki morskiej. To model, który cechuje odejście od powszechnego przekonania u wielu decydentów z lat 90. czy środowisk intelektualnych zajmujących się gospodarką, że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki.

Ten model będzie polegał na wspieraniu poszczególnych sektorów czy wyznaczeniu celu makro?

- Pyta mnie pan o to, za co odpowiadają inni ministrowie, dlatego wolałbym nie odpowiadać na to pytanie.

Dlatego wcześniej pytaliśmy, gdzie jest ten ośrodek polityki gospodarczej rządu Beaty Szydło.

- Najważniejszy ośrodek zawsze jest w kancelarii premiera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »