BP: Globalny szczyt popytu na ropę nastąpi w 2030 roku
Brytyjski koncern energetyczny BP ogłosił, że spodziewa się osiągnięcia globalnego szczytu popytu na ropę dopiero około 2030 roku, a nie - jak zakładał wcześniej - już w połowie tej dekady - podaje Reuters. Zmiana prognoz wynika z obserwowanego wzrostu zużycia paliw kopalnych, napędzanego przez rozwój gospodarek w Azji oraz opóźnienia w transformacji energetycznej.
W poprzednich raportach BP zakładał, że zapotrzebowanie na ropę osiągnie maksimum około 2025 roku. Teraz jednak firma podkreśla, że pomimo rosnących inwestycji w odnawialne źródła energii i elektromobilność, światowa gospodarka wciąż w dużej mierze opiera się na tradycyjnych surowcach.
Globalne zapotrzebowanie na ropę w obecnym scenariuszu, określonym przez BP jako "Current Trajectory", ma osiągnąć 103,4 mln baryłek dziennie do 2030 roku, a następnie spaść do 83 mln baryłek dziennie w 2050 r.
Eksport LNG, który BP traktuje jako wskaźnik popytu na to paliwo, ma wzrosnąć do ok. 900 mld m³ do 2035 r., przy czym ponad połowa dostaw będzie pochodzić z USA i Bliskiego Wschodu. Dla porównania, konkurencyjny Shell prognozuje, że popyt na LNG w 2040 r. wyniesie od 630 do 718 mln ton rocznie, czyli 860-980 mld m³.
"Konsumpcja ropy pozostaje na wysokim poziomie"
Według koncernu, do końca tej dekady konsumpcja ropy będzie utrzymywać się na wysokim poziomie, szczególnie w krajach rozwijających się, gdzie przybywa samochodów spalinowych i zwiększa się zapotrzebowanie na energię. Jednocześnie BP zwraca uwagę, że polityczne napięcia - m.in. wojna w Ukrainie oraz konflikty na Bliskim Wschodzie - dodatkowo wzmacniają rolę paliw kopalnych jako stabilnego źródła energii.
Analitycy firmy przyznają jednak, że w dłuższej perspektywie popyt zacznie spadać. Kluczowe znaczenie będzie miało tempo rozwoju technologii niskoemisyjnych, w tym odnawialnych źródeł energii, magazynowania energii i pojazdów elektrycznych. BP ostrzega jednocześnie, że jeśli świat utrzyma obecne tempo transformacji, osiągnięcie globalnych celów klimatycznych - w tym neutralności emisyjnej do 2050 roku - stanie się niezwykle trudne.












