Reklama

Szef z karuzeli podatkowej i wywiad skarbowy. Kto był mózgiem?

Podejrzewany o pełnienie roli mózgu grupy wyłudzającej VAT były dyrektor w Ministerstwie Finansów został wyrzucony, gdy wzięto pod lupę jego oświadczenia majątkowe.

Reklama

Krzysztof B., były wicedyrektor w Ministerstwie Finansów, podejrzewany o udział w mafii vatowskiej, która wyłudziła 5 mln zł, we wrześniu 2018 r. z zarzutami trafił do aresztu. Jak wynika z informacji DGP, wcześniej poważne wątpliwości wobec niego miał wywiad skarbowy.

W efekcie na Świętokrzyskiej pracował zaledwie trzy i pół miesiąca. Wyrzucono go w styczniu 2017 r. po tym, jak negatywnie zweryfikowano jego oświadczenie majątkowe. Ministerstwo zawiadomiło w tej sprawie prokuraturę. Jak ustaliliśmy, B., zanim trafił do ministerstwa, przez sześć lat był naczelnikiem wydziału prawnego i zamówień publicznych w warszawskim ratuszu.

Krzysztof B., były wicedyrektor departamentu kontroli celnej, podatkowej i kontroli gier, oraz Arkadiusz B., były dyrektor Centrum Edukacji Zawodowej Resortu Finansów (obecnie Krajowa Szkoła Skarbowości - KSS), to według prokuratury osoby, które dzięki rozkręceniu karuzeli vatowskiej doprowadziły do wyłudzenia 5 mln zł z VAT.

Sprawę opisała jako pierwsza "Rzeczpospolita", wskazując, że w resorcie działali oni pod nosem Mariana Banasia. Zarzuty w tej sprawie ma jeszcze 13 innych osób. Dyrektorzy z MF przebywają w areszcie. Pierwszy z nich wpadł we wrześniu 2018 r. Drugi został zatrzymany w styczniu tego roku. Obaj byli już poza resortem.

Problem z oświadczeniem

Jak wynika z informacji DGP, Krzysztof B. został wyrzucony z resortu ponad półtora roku przed tym, jak śledczy postawili mu zarzuty związane z wyłudzeniami VAT. - Ściągnął go i rekomendował Arkadiusz B. Został wiceszefem departamentu, miał bardzo dobre opinie i świetnie przeszedł proces rekrutacji - mówi nasz informator.

Jako radca prawny Krzysztof B. ma bogate CV. W opisie studiów podyplomowych, na Wydziale Zarządzania i Inżynierii Produkcji Politechniki Łódzkiej, jest przedstawiony jako wykładowca. Są tam też informacje na temat jego doświadczenia zawodowego. "Radca prawny, adwokat, wybitny specjalista w obszarze spółek komunalnych, od 1990 r. zajmuje się obsługą prawną jednostek samorządu terytorialnego oraz spółek komunalnych. Członek rad nadzorczych spółek komunalnych. W Sejmie RP IV, V i VI kadencji doradca do spraw reformy administracji publicznej i finansów publicznych. W latach 2011-2017 naczelnik Wydziału Prawnego i Zamówień Publicznych w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. Współautor wielu monografii z zakresu gospodarki komunalnej" - czytamy.

Do Ministerstwa Finansów trafił w połowie września 2016 r. Jako wicedyrektor departamentu złożył wówczas oświadczenie majątkowe. Weryfikacją zajął się wywiad skarbowy. - W administracji podatkowej czy celnej nie było jeszcze Biura Inspekcji Wewnętrznej, które zostało stworzone dopiero, jak powstała Krajowa Administracja Skarbowa, czyli w marcu 2017 r. - mówi nasz informator.

Sprawdzanie oświadczenia nie przebiegało dla Krzysztofa B. najlepiej. Jak wynika z informacji DGP, nie uwzględnił w nim zasiadania w spółkach, chociaż zadeklarował, że nie jest członkiem żadnych organów. Nasi informatorzy twierdzą, że ówczesny wiceminister finansów Marian Banaś, który nadzorował kwestie związane ze skarbówką i tworzył KAS, dostawał sygnały świadczące o tym, że może być coś nie tak. Jednak dopiero weryfikacja oświadczeń majątkowych doprowadziła do jego usunięcia z resortu finansów.

- Został wyrzucony na polecenie Banasia na początku stycznia 2017 r. W ministerstwie był w sumie trzy i pół miesiąca. Jednocześnie z wyrzuceniem go złożone zostało zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotyczące oświadczenia majątkowego - mówi nasze źródło i przyznaje, że nikt nie miał wówczas pojęcia, że Krzysztof B. i ówczesny dyrektor KSS Arkadiusz B. mogą zajmować się wyłudzeniami VAT.

Rola policji

Z informacji, jakie przekazuje w sprawie wyłudzeń VAT prokuratura, wynika, że proceder, w który byli zaangażowani obaj panowie, miał trwać od listopada 2015 r. do sierpnia 2018 r. Czyli rozpoczął się, gdy Krzysztof B. - zgodnie z CV - był jeszcze naczelnikiem w stołecznym ratuszu.

Arkadiusz B. do Ministerstwa Finansów wraca po wygranych przez PiS wyborach. Jego relacje z Krzysztofem B. musiały być bliskie, bo kierując kuźnią kadr skarbówki, ściągnął go do resortu i dodatkowo dał mu pracę na pół etatu w szkole.

Karuzelą podatkową, w którą zaangażowani mieli być dwaj dyrektorzy z MF, CBŚP zainteresowało się w grudniu 2016 r. Wówczas już wiadomo było o nieprawidłowościach związanych z oświadczeniem majątkowym Krzysztofa B. W resorcie zaś wiceministrem finansów odpowiedzialnym za walkę z przestępczością podatkową był Wiesław Jasiński, były policjant i były szef delegatury CBA w Gdańsku.

- Do MF delegowani są różni funkcjonariusze z policji, ABW czy CBA. Skoro sprawą zainteresowało się CBŚP, to być może odbyło się to na zasadzie współpracy z policjantami delegowanymi do resortu - zwraca uwagę nasz informator.

Prokuratura Krajowa, którą prosiliśmy o informacje, co było przyczynkiem do rozpoczęcia śledztwa, poinformowała nas, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone przez osobę fizyczną.

"Z uwagi na dobro postępowania nie możemy ujawnić jej personaliów. Postępowanie prowadzone przez prokuratorów Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej i współpracujących z nimi służb doprowadziło do definitywnego zakończenia działania zorganizowanej grupy przestępczej i wykrycia osób podejrzanych o udział w tej grupie" - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Na razie bez odpowiedzi pozostaje kwestia, kto był mózgiem karuzeli podatkowej - Krzysztof B. czy Arkadiusz B.? Ten pierwszy nie miał w przeszłości związków z resortem finansów. Drugi pracował już w MF za czasów pierwszego rządu PiS w latach 2006-2007, gdzie był zastępcą dyrektora jednostki zajmującą się sprawami administracyjno-logistycznymi.

Wtedy to poznał dzisiejszego prezesa NIK Mariana Banasia, który wówczas był wiceministrem finansów i szefem Służby Celnej. Wtedy też po raz pierwszy podjął próbę stworzenia KAS, czyli struktury, która scali w jednym miejscu służby skarbowe i celne. Nie udało się, bo plany pokrzyżowały wcześniejsze wybory i dojście do władzy koalicji PO-PSL, która zmiany w skarbówce porzuciła.

- Arkadiusz B. pracował w zespole, który zajmował się wtedy tworzeniem KAS - podkreśla nasz informator.

Ciekawa jest również jego przeszłość. W stanie wojenny poszedł do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Była to największa uczelnia wojskowa w armii potocznie nazywana Zmechem i "szkołą generałów", bo jej absolwenci zajmowali kluczowe stanowiska w siłach zbrojnych PRL, a później III RP. Karierę w wojsku Arkadiusz B. zakończył w Nadwiślańskich Jednostkach Wojskowych jako zastępca dowódcy pułku.

Autor: Bartek Godusławski

14.11.2019

Dowiedz się więcej na temat: karuzela podatkowa | NIK | karuzela finansowa | afera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »