Dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgiewa na kongresie Impact'26 została zapytana, czy w związku z wzrostem cen surowców spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie, grozi nam kolejna recesja. Powiedziała, że taki scenariusz jest realny, ale zależy to od "trzech kwestii".
Jeśli ceny ropy się nie ustabilizują do końca roku, może grozić nam recesja
- To, czy świat osunie się w recesję, zależy [...] od po pierwsze, trwałości szoku podażowego, czy zakończy się szybko, czy będzie długotrwały. Po drugie, od wpływu ataków na infrastrukturę krytyczną w Zatoce Perskiej. Jak dotąd wystąpiły pewne szkody, co odbija się na stabilności dostaw, ale póki co nie były dotkliwe. Po trzecie, musimy obserwować, jak wpływa to na inflację i co to oznacza dla banków centralnych - powiedziała Georgiewa.
Jak dodała, do tej pory banki centralne, w tym Narodowy Bank Polski - w jej ocenie - słusznie nie podejmują żadnych gwałtownych ruchów i obserwują sytuację. W razie czego jest jednak gotowość do podniesienia stóp procentowych.
- Jeśli oczekiwania inflacyjne wzrosną, banki centralne będą musiały zaostrzyć politykę pieniężną. W świecie o bardzo wysokim poziomie zadłużenia wynoszącym prawie 100 proc. globalnego PKB, koszty obsługi długu wzrosną, co będzie kubłem zimnej wody na dalszy wzrost gospodarki - powiedziała Georgiewa.
Według prognoz MFW globalny wzrost gospodarczy w 2026 roku ma wynieść 2,9-3,3 proc. PKB. Jednak Georgiewa dodała, że według ich scenariuszy, jeśli ceny ropy zaczną się normalizować do końca roku, wzrost gospodarczy spadnie do 2,5 proc. ale do recesji nie dojdzie.
- Jeśli jednak ceny ropy pozostaną na poziomie 120-130 dolarów za baryłkę na początku 2027 roku, to istnieje ryzyko spadku światowej ekonomii do 2 proc., co technicznie rzecz biorąc jest recesją. Musimy więc modlić się, że szybko dojdzie do rozwiązania problemu i zawarcia pokoju. Módlmy się również za to, żeby świat nie zapomniał o Ukrainie, bo tam również cały czas trwa wojna - powiedziała Georgiewa.
Szefowa MFW komentuje decyzję polskiego rządu o zamrożeniu cen paliw
Jak powiedziała Kristalina Georgiewa "mocno wierzy, że Europa ponownie wykaże się odpornością na ten szok". Dodała, że wspólnota dobrze poradziła sobie z szokiem z 2022 roku wywołanym wojną w Ukrainie, co poskutkowało szybkim zmniejszeniem zależności od rosyjskiego gazu.
- W tamtym czasie cena gazu skoczyła o 150 proc.; a obecnie jest o 35 proc. wyższa, więc jesteśmy w sytuacji, która jest do opanowania. Musimy jednak pamiętać, że jeżeli podwyższone ceny będą się dłużej utrzymywały, wprowadzanie powszechnych rozwiązań byłoby bardzo ryzykowne. W 2022 roku Europa tak zrobiła, wszystkim hojnie pomagała, co kosztowało 2,5 proc. PKB. Gdyby wtedy pomoc skierowano jedynie do najuboższych, koszt byłby trzy razy mniejszy i wyniósłby 0,9 proc. PKB - dodała Georgiewa.
Szefowa MFW podkreśliła, że w związku z tym fundusz radzi europejskim rządom, aby wsparcie było kierowane do grup naprawdę potrzebujących wsparcia. Zaapelowała również, aby nie podejmować działań, które utrzymują, lub zwiększają popyt na zagrożone surowce.
- Nie dolewajcie benzyny do ognia. Gdy mamy do czynienia z szokiem podażowym, gdy kurczy się dostępność ropy i gazu, popyt również może się skurczyć. Jeśli pomagamy ludziom w dalszym jeżdżeniu samochodami przez dopłaty, popyt nie spada. Nie pozwalamy cenom "wykonać swojej pracy", jaką jest przywrócenie równowagi między podażą a popytem - powiedziała Georgiewa.
Jak dodał później na tej samej konferencji minister finansów Andrzej Domański, decyzja polskiego rządu o obniżeniu akcyzy i podatku VAT na paliwa była "środkiem tymczasowym". Podkreślił, że obniżki są przedłużane o "nieco ponad dwa tygodnie, aby zapewnić Ministerstwu Finansów pełną elastyczność w odniesieniu do bieżącej sytuacji rynkowej".












