W poniedziałek 20 kwietnia rusza tygodniowa akcja protestacyjna Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. "Czarny tydzień" to odpowiedź na decyzje Ministerstwa Zdrowia dotyczące limitowania świadczeń, jak również brak rozliczeń za poprzedni rok czy ograniczenie finansowania nadwykonań. W praktyce, jak alarmuje organizacja, "zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych".
Szpitale ostrzegają przed negatywnym wpływem decyzji MZ
OZPSP podkreśla, że "szczególnie groźne" są zapowiedzi dotyczące ograniczenia finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej czy zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii.
"Po wyczerpaniu kontraktu każde badanie jest wykonywane poniżej realnego kosztu, więc szpital do niego dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit - przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie. Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania."- ostrzega związek.
Przedstawiciele alarmują, że ze strony władz nie został przedstawiony plan restrukturyzacji ani mechanizm pokrywania ustawowych wzrostów wynagrodzeń, kosztów energii i podstawowych materiałów medycznych.
"W praktyce oznacza to zarządzanie z miesiąca na miesiąc, między wypłatą pensji, opłatami za media a utrzymaniem dyżurów i diagnostyki" - dodano.

"Oczekujemy konkretnych propozycji rozwiązań"
Przedstawiciele OZPSP wskazują, że "czarny protest" będzie miał charakter lokalny - bez jednej, centralnej manifestacji pod Ministerstwem Zdrowia.
"W tym czasie w szpitalach powiatowych w całej Polsce pojawią się plakaty i komunikaty wyjaśniające pacjentom i społecznościom lokalnym, na czym polega kryzys finansowy placówek i dlaczego protestujemy. Personel medyczny będzie posługiwał się czarną symboliką. Punktem kulminacyjnym będzie 22 kwietnia o godz. 11:45 - minuta ciszy dla systemu ochrony zdrowia przed szpitalami w całym kraju, a o godz. 12:00 - wspólna konferencja prasowa OZPSP i Związku Powiatów Polskich w Warszawie." - czytamy w przesłanym nam komentarzu.
Protestujący podkreślają, że akcja nie jest wymierzona w chorych.
"Została zaprojektowana tak, by nie ograniczała dostępu pacjentów do świadczeń - oddziały pracują normalnie, planowe i pilne procedury są realizowane. Protestujemy w imieniu pacjentów, nie przeciwko nim. (...) Nie zgadzamy się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Coraz więcej pacjentów będzie w skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania potrzebne "na już"." - podkreśla OZPSP.
Związkowcy podkreślają, że oczekują nie deklaracji a propozycji konkretnych rozwiązań, tym bardziej, że 3 marca odbyła się już centralna manifestacja. Przekonują, że "czarny tydzień" to kolejny, przemyślany etap, tym razem na poziomie każdego szpitala powiatowego - "tak aby skalę problemu zobaczyły lokalne społeczności w całym kraju".
"Sytuacja osiągnęła poziom krytyczny"
Postulaty OZPSP popiera Związek Powiatów Polskich. I choć wskazuje, że nadal pozostaje w kontakcie z resortem zdrowia czy NFZ, alarmuje o kryzysie.
"Dziś nie ma już wątpliwości - sytuacja osiągnęła poziom krytyczny. Skala wyzwań finansowych, organizacyjnych i kadrowych wymaga natychmiastowej reakcji na poziomie rządowym. Samorządy nie mogą ponosić odpowiedzialności za skutki decyzji systemowych, na które nie mają wpływu, a które bezpośrednio przekładają się na bezpieczeństwo pacjentów oraz dostępność świadczeń zdrowotnych." - wskazuje Andrzej Płonka, prezes zarządu ZPP.
Zgodnie z najnowszym raportem ZPP na temat sytuacji finansowej szpitali powiatowych w 2025 roku borykają się one z coraz większymi problemami finansowymi.

"Średni wynik na sprzedaży, liczony dla całej analizowanej grupy, wyniósł -9,02 mln zł, natomiast obliczony wyłącznie dla jednostek, które odnotowały ujemny wynik pogłębia się do blisko -10,45 mln zł. Oznacza to, że działalność podstawowa w zdecydowanej większości placówek systemowo generuje ujemne wyniki" - wskazano.
Pacjenci odczuwają skutki kryzysu finansowego szpitali
Szpitale powiatowe mają więc problemy z bieżącym regulowaniem zobowiązań.
"Płynność bieżąca, rozumiana jako zdolność jednostki do pokrywania zobowiązań krótkoterminowych aktywami obrotowymi, uznawana jest za bezpieczną przy poziomie przekraczającym 1,5. W analizowanej grupie szpitali aż 163 jednostki miały płynność bieżącą poniżej 1,5 - brzmi wniosek z badań.

Prezes ZPP przekonuje, że obecny kryzys nie jest problemem pojedynczych szpitali ani efektem błędów zarządczych.
"Jego źródło leży w systemowych decyzjach dotyczących finansowania, wyceny świadczeń, zasad kontraktowania oraz regulacji narzucanych centralnie. Samorządy zostały sprowadzone do roli "bufora systemowego", pokrywającego straty, na które nie mają wpływu - kosztem innych zadań publicznych" - podsumowuje prezes ZPP.














