Zapotrzebowanie na odpady do produkcji energii nigdy nie było większe - podaje portal nyhetersverige.se. Od 2010 do 2024 r. import odpadów do Szwecji wzrósł z 1,34 mln ton do 3,86 mln ton. Większość tych odpadów jest spalana.
Szwecja spala coraz więcej odpadów z Europy. Polska w grupie państw
Szwedzki portal wylicza, że największymi dostawcami odpadów są Norwegia, Wielka Brytania i Włochy. Śmieci do Szwecji szerokim strumieniem płyną także z Polski, Francji, Belgii czy Finlandii.
W niektórych elektrociepłowniach ciężarówki z odpadami przyjeżdżają nieprzerwalnie przez 24 godziny na dobę i przez cały rok. Z zagranicy pozyskują one nawet połowę śmieci.
Przyczyną szwedzkiego apetytu na zagraniczne odpady jest system ciepłownictwa miejskiego. Pierwotnie opierał się na ropie naftowej i węglu, jednak po kryzysach naftowych priorytetem stało się przejście na alternatywne źródła energii bez paliw kopalnych.
Rozwiązaniem stała się bioenergia pochodząca z lasów oraz odpadów komunalnych i przemysłowych. Do tego rosnące zapotrzebowanie na moce przerobowe w całej Europie stworzyły unijne wymogi dotyczące ograniczenia składowania odpadów na wysypiskach i zwiększenia recyklingu.
Szwedzi mówią o sukcesie. "Wynagrodzenie za usługę"
Ten system to sukces z perspektywy Szwecji - uważa Mats Eklund, profesor inżynierii środowiska przemysłowego na Uniwersytecie w Linköping, cytowany przez nyhetersverige.se. Tłumaczy, że szwedzkie gminy i firmy, przyjmując odpady z krajów o słabych praktykach gospodarowania, otrzymują wynagrodzenie za usługę, która zapewnia szwedzkim gospodarstwom domowym tanią energię elektryczną i ciepło.
CZYTAJ TAKŻE: Niemcy budują monument polskich ofiar. Znamy termin
Eklund podkreśla również, że energia zawarta w odpadach znacznie przewyższa energię potrzebną do ich transportu. Jak wylicza, energia zużywana na przewiezienie odpadów stanowi zaledwie około jedną piętnastą energii, którą można z nich odzyskać.
Druga strona medalu szwedzkiego modelu spalania odpadów
Jednak Göran Finnveden, profesor z KTH, zwraca uwagę, że znaczna część odpadów składa się z plastiku pochodzenia kopalnego. Podczas spalania plastiku uwalniany jest dwutlenek węgla, który przyczynia się do efektu cieplarnianego. To problem, ponieważ obecnie spalanie odpadów odpowiada za około 8 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Szwecji, a liczba ta wzrosła w ostatnich latach.
Serwis podkreśla również, że Szwecja jest jednym z niewielu krajów, które włączyły spalanie odpadów do unijnego systemu handlu emisjami. Oznacza to, że każda tona wyemitowanego dwutlenku węgla kosztuje zakłady około 750 koron szwedzkich.
Dodatkowo ekspert ostrzega, że duża liczba spalarni w Szwecji może ograniczyć zachęty do rozwoju recyklingu materiałów.
Wyzwaniem dla środowiska jest również transport opadów pozostawiający ślad węglowy. Mocno zauważalny jest on szczególnie z odległych krajów, np. Włoch.










