Jacek Ramotowski, Interia: Narzekamy, że w Europie nie produkujemy chipów, nie mamy zasobów minerałów ziem rzadkich i wielu jeszcze innych rzeczy. A jak jest z żywnością?
Aleks Henriksen: - Systemy produkcji żywności w Europie są dość dobrze rozwinięte i uważam, że pod tym względem mamy jedne z najlepiej rozwiniętych systemów produkcji i przetwarzania żywności na świecie, z tym że bezpieczeństwo żywnościowe nie sprowadza się wyłącznie do wolumenu - zależy od odporności całego łańcucha, który obejmuje rolnictwo i hodowlę, przetwórstwo i pakowanie żywności, aż po logistykę. Duże znaczenie ma w tym Polska i polski przemysł przetwórczy. Eksport z Polski wyniósł w zeszłym roku 58 mld euro, a z tego 75 proc. zostało wyeksportowane do Europy. To jest duży ekosystem - rolnicy, mleczarnie i przemysł napojowy. Codziennie dostarczają żywność na nasze stoły.
Jaka jest pozycja Polski w łańcuchu wartości produkcji żywności w Europie i jaka może być, zważywszy że mamy mało wydajne rolnictwo, zatrudnia ok. 9 proc. pracujących, a wytwarza ok. 3 proc. PKB?
- Polska przez wiele lat była postrzegana w Unii Europejskiej jako konkurencyjny kosztowo producent żywności. Przed przejściem do regionu Europy Wschodniej zarządzałem wcześniej w Tetra Pak regionem Europy Północnej i wówczas nasz zespół bałtycki pokazywał mi polskie produkty na półkach na Litwie i innych krajach bałtyckich - zawsze w konkurencyjnych cenach. Myślę, że postrzeganie Polski jako producenta niskokosztowego będzie się zmieniać z czasem, ale musimy lepiej chronić zasoby, bo jeśli 3 proc. PKB ma pochodzić z rolnictwa, może nie wystarczyć zasobów, by kontynuować ten stan rzeczy. Dlatego musimy znaleźć sposoby na rozwiązanie problemów związanych z marnowaniem żywności, bo część marnowana jest w domu, ale nawet 30 proc. w całym łańcuchu wartości, również w samej branży przetwórczej. Produkcja w branży rolno-spożywczej nie jest już wystarczająco nowoczesna.
Co to znaczy - nowoczesna produkcja żywności?
- To obszar, który powinniśmy znacznie lepiej zbadać, żeby móc efektywnie wprowadzać automatyzację w produkcji żywności. Zasoby pracy to kolejne wyzwanie dla producentów nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Wschodniej. Coraz trudniej znaleźć siłę roboczą. Dlatego moim zdaniem musimy dokonać skokowej zmiany, wdrażać znacznie więcej zautomatyzowanych linii, bo dziś przemysł mleczarski czy napojowy wymaga większego zaawansowania technologicznego.
Czego potrzebuje polski przemysł spożywczy, aby być bardziej konkurencyjnym na rynku europejskim?
- Potrzebny jest stabilny wsad produkcyjny, musimy zapewnić stabilność łańcucha dostaw dla producentów i stabilną jakość, co zaczyna się oczywiście od gospodarstwa rolnego i miejsca pochodzenia. Automatyzacja wpływa na konkurencyjność w taki sposób, że powoduje ograniczenie zużycia zasobów potrzebnych na liniach produkcyjnych, zmniejsza zużycie wody, energii elektrycznej i innych składników produkcji. Musimy też ograniczyć ilość odpadów tak bardzo, jak to możliwe. Obecnie dla branży przetwórczej wyzwaniem są wysokie koszty nakładów, na przykład transportu. W gospodarstwach rolnych wyzwaniem są koszty nawozów, transportu czy też niedobory w transporcie, a to wszystko ma wpływ na branżę przetwórczą.
W jaki sposób do tego się zabrać?
- Od danych. Wiele danych znajduje się w różnych arkuszach Excel i na komputerach różnych osób, ale bardzo rzadko są one skonsolidowane w jednym miejscu, gdzie można zacząć stosować analizę danych. Opracowaliśmy system, który nazywamy Tetra Pak Factory OS, który kompleksowo działa na poziomie zakładu. Dzięki niemu zbieramy dane z całego zakładu, a w efekcie możemy zacząć je analizować i znaleźć miejsca, gdzie tracimy najwięcej i gdzie zarabiamy najwięcej na eliminowaniu problemów. To obszar, w którym z branżą spożywczą musimy ściśle współpracować w nadchodzących latach, przechodząc w kierunku automatyzacji. Nowe linie produkcyjne dziś są oczywiście zautomatyzowane, ale naszym celem jest zapewnienie automatyzacji całego przepływu produkcji i procesów, uzasadniając to kluczowymi danymi, które dziś w branży są dostępne, choć znajdują się w rozproszeniu. Dlatego tak ważne jest skonsolidowanie wszystkich danych z urządzeń w całym zakładzie produkcyjnym, by potem móc zaprząc do pracy sztuczną inteligencję.
Jaką rolę odegra AI w całym łańcuchu wartości?
- Na razie nie zobaczyliśmy nawet wierzchołka góry lodowej, która nazywa się AI. Obserwujemy, jak się wyłania, choć następuje to bardzo powoli. Dzięki AI można już dziś optymalizować produkcję, oczywiście w różnym stopniu dla różnych branż. Ale wyobraźmy sobie, że najpierw zbieramy dane o produkcji. Następnie budujemy warstwę AI, która analizuje zebrane dane i zaczyna prowadzić działania predykcyjne, aby zapewnić jak najpłynniejsze działanie. Może zacznie przewidywać problemy z jakością, zanim faktycznie one się pojawią, bo będzie patrzeć na duże zbiory danych i zacznie dostrzegać nieprawidłowości, które dają pierwszy sygnał, że coś może być nie tak.
- Problem tkwi w tym, że ktoś musi umieścić produkt na rynku, a AI sama z siebie tego nie uczyni. Ktoś musi mieć kontrolę nad tym procesem i zapewnić ją mogą ludzie. Może dzięki AI można lepiej zrozumieć, jak zaprojektować produkt, ale ostatecznie to konsumenci zadecydują o sukcesie produktu, zaakceptują jego smak lub nie. Jako ludzie będziemy odgrywać kluczową rolę, lecz musimy znaleźć sposoby, by poprawić kontrolę jakości. AI jest tu niezwykle interesująca, ale musimy przede wszystkim zacząć zbierać dane i zadbać o to, by były one ustrukturyzowane, aby AI mogła je przetwarzać i pomagać nam zwiększyć efektywność.
Będziecie pracować nad tym z polskim przemysłem spożywczym?
- Tak, jako lider w branży podejmujemy wyzwanie, by wdrażać w Polsce projekty w branży mleczarskiej i napojowej, zapewniamy wsparcie w zbieraniu i organizowaniu danych w taki sposób, aby były widoczne dla zarządzających i podejmujących decyzje.
Mówimy o optymalizacji w całym łańcuchu wartości produkcji żywności mającej na celu zmniejszenie zużycia zasobów. Może opakowania w tym łańcuchu nie są potrzebne? Moja żona opowiadała mi, że jako dziecko chodziła do sklepu z kanką po mleko, a sprzedawczyni nalewała je chochlą z wielkiej bańki. Może do tego powinniśmy wrócić?
- To, czym się zajmujemy - opakowania - jest naprawdę kluczowe dla bezpieczeństwa żywności. W tym, że ludzie przychodzą do sklepu z własną torbą wielorazowego użytku wiąże się wiele dobrego, bo musimy chronić zasoby, ale to także wiele dodatkowych wyzwań. Najważniejszym są czynniki higieniczne, co może stworzyć problemy zarówno dla konsumentów, jak i dla handlu detalicznego. Wierzymy więc, że opakowania nadal będą kluczowym czynnikiem, mimo wszystkich zmian, które wprowadziło rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR). Lekkie i wygodne opakowania, takie jak nasze, odgrywają bardzo ważną rolę w społeczeństwie, ponieważ służą zapewnieniu bezpieczeństwa żywności i sprawiają, że jest ona dostępna na całym świecie. Możemy wyprodukować karton mleka w Polsce i przetransportować go do Afryki albo na inny koniec świata w najbardziej ekonomiczny sposób, jak to możliwe. Ponowne wykorzystanie, owszem, będzie mieć znaczenie, ale tylko w przypadku bliskiego łańcucha wartości. Będzie bardzo dobrze sprawdzać się w relacjach w niewielkiej społeczności, ale dla dużego producenta z Polski i eksportera, nie da się tego wprowadzić na dużą skalę.
Jak firma produkująca opakowania dostosowuje się do zasad zrównoważonego rozwoju?
- Od wielu lat intensywnie pracujemy nad opracowaniem najbardziej zrównoważonego opakowania na żywność na świecie. Staramy się podnosić udział materiałów pochodzących ze źródeł odnawialnych, a wszystkie surowce, których używamy, są certyfikowane. Już teraz używamy odnawialnych źródeł energii w produkcji opakowań, nasze opakowania składają się w ok. 70 proc. z kartonu pochodzącego z certyfikowanych źródeł, w ok. 20 proc. z tworzyw sztucznych, z czego duża część to biopolimery. Aluminium stopniowo eliminujemy z naszych opakowań, zastępując tę warstwę barierą na bazie papieru, ale musimy pamiętać o bezpieczeństwie i trwałości żywności. Stale też pracujemy nad optymalizacją opakowań, które muszą być bezpieczne i dostępne, a dodatkowo funkcjonalne w transporcie, zapewniając niższe koszty podczas wysyłki za granicę. Warto pamiętać, że inne rodzaje opakowań mają dodatkowy wpływ kosztowy w łańcuchu wartości podczas eksportu czy nawet dystrybucji w Polsce z powodu wymogu w zakresie chłodzenia, co ma bezpośredni wpływ na cenę na półce, więc myślę, że w tym aspekcie możemy dodać producentom jeszcze więcej wartości. Opakowania kartonowe odgrywają ogromną rolę, bo sprawiają, że litr mleka lub soku może stać na półce poza lodówką. Najczęściej jest to mleko czy sok, ale dotyczy też napojów roślinnych, zup czy żywności półpłynnej.
Czy przemysł spożywczy to także infrastruktura krytyczna?
- Tak, uważam, że produkcja żywności była i nadal będzie krytyczną infrastrukturą i powinniśmy patrzeć na żywność jako na zasób kluczowy. Nie chodzi tylko o samą żywność, ale także dostęp do żywności, sposób produkcji, zużycie energii, wody, opakowań, itd. Niezwykle interesujące jest też obserwowanie nowych zjawisk w branży spożywczej - pojawiają się białka nie tylko zwierzęce, ale także roślinne, pojawiają się białka laboratoryjne, które przyczyniają się do zmiany ogólnej struktury konsumpcji na świecie i pomagają wyżywić rosnącą populację. Wszystko to zaczyna być częścią tej krytycznej infrastruktury żywności.
Rozmawiał: Jacek Ramotowski

















