Spis treści:
- Gaz z UE i EFTA tańszy, a trend spadkowy coraz bardziej wyraźny
- Tańszy także gaz spoza UE i EFTA - i to w odczuwalnej skali
- Co z tego wynika dla rynku, firm i odbiorców?
Choć rynek gazu od lat przyzwyczaja do gwałtownych wahań, trzecim kwartałem 2025 r. płynie w jego stronę bardziej optymistyczny sygnał. Urząd Regulacji Energetyki poinformował o kolejnych spadkach cen surowca sprowadzanego z zagranicy, i to bez względu na kierunek dostaw. Dane wskazują, że rynek stabilizuje się wolniej, ale konsekwentnie - co w praktyce może wpływać na koszty firm i gospodarki jako całości.
Gaz z UE i EFTA tańszy, a trend spadkowy coraz bardziej wyraźny
Z informacji opublikowanych przez Prezesa URE wynika, że średnia cena gazu ziemnego sprowadzanego z państw UE i EFTA - stron umowy o EOG - wyniosła w trzecim kwartale 2025 r. 153,12 zł/MWh. To nie tylko spadek o 7,19 proc. wobec poprzedniego kwartału, ale przede wszystkim sygnał, że trend obniżkowy utrzymuje się już drugi kwartał z rzędu.
Dla odbiorcy biznesowego oznacza to, że surowiec staje się tańszy niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej, a firmy mogą odczuć to w planowaniu kosztów produkcji czy usług. W skali rocznej dane wyglądają jeszcze bardziej dynamicznie: ceny były niższe o 11,74 proc. niż w trzecim kwartale 2024 r., a w odniesieniu do roku 2023 - o 8,36 proc.
To ważne, bo pokazuje, że spadki nie są jednorazowym efektem. Obniżka w relacji rok do roku daje przedsiębiorstwom więcej pewności w kalkulacjach, a im stabilniejszy koszt surowca, tym większa przewidywalność rynku energii.
Tańszy także gaz spoza UE i EFTA - i to w odczuwalnej skali
URE przypomina, że od 2023 r. publikuje także średnie ceny gazu sprowadzanego z krajów spoza UE i EFTA. W trzecim kwartale 2025 r. wyniosły one 132,74 zł/MWh, czyli o 4,18 proc. mniej niż w kwartale poprzedzającym.
Na pierwszy rzut oka spadek wydaje się mniejszy niż w imporcie z UE, ale to nie liczby kwartalne są tu najbardziej wymowne. W relacji rok do roku cena była niższa aż o 10,47 proc. względem trzeciego kwartału 2024 r. i o 9,17 proc. w porównaniu z 2023 r.
Dla polskiego rynku oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze - ceny z różnych kierunków importu poruszają się obecnie w podobnym tempie, co zmniejsza ryzyko nagłych szoków cenowych. Po drugie - skoro spadki dotyczą wszystkich typów dostaw, mamy do czynienia z szerszym zjawiskiem rynkowym, a nie jednorazową korektą z konkretnego regionu.
To dla wielu odbiorców istotna informacja. Różnorodność kierunków importu zaczyna działać jak amortyzator zmian, a nie ich źródło.

Co z tego wynika dla rynku, firm i odbiorców?
Choć komunikat URE nie zawiera interpretacji przyczyn spadków ani prognoz, same dane budują obraz rynku, który powoli wraca do większej równowagi. Dla przedsiębiorstw, które bazują na gazie bezpośrednio lub pośrednio (np. poprzez ceny energii elektrycznej), niższe koszty surowca mogą przekładać się na stabilniejsze cenniki usług i produkcji.
Z perspektywy przeciętnego odbiorcy ważny jest jednak inny aspekt - spadki cen importowych tworzą przestrzeń do ewentualnego wyhamowania presji kosztowej na całym rynku energii. Nie oznacza to automatycznych obniżek rachunków, ale obniża ryzyko skokowych podwyżek w przyszłości.
Agata Siwek












