Jeszcze rok temu izolowany dyplomatycznie, dziś Pakistan stał się zaufanym partnerem w regionie i mediatorem między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w próbach zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Jak zauważa Reuters, ta wyjątkowa przemiana południowoazjatyckiego państwa, w dużej mierze napędzana jest przez potężnego szefa armii, feldmarszałka Asima Munira.
Pakistan intensyfikuje kontakty z Zachodem. Na czele Stany Zjednoczone
Relacje Pakistanu z Zachodem załamały się po zabiciu Osamy bin Ladena przez amerykańskie siły specjalne na terytorium Pakistanu w 2011 roku. Przełom nastąpił w marcu 2025 roku, kiedy Islamabad pomógł w zatrzymaniu podejrzanego o udział w zamachu na lotnisku w Kabulu z 2021 roku, w którym zginęło 170 Afgańczyków i 13 amerykańskich żołnierzy. Działanie to spotkało się z publicznymi podziękowaniami ze strony prezydenta Donalda Trumpa.
W ostatnich miesiącach doszło do intensyfikacji kontaktów dyplomatycznych pomiędzy USA a Pakistanem. Islamabad dołączył m.in. do inicjatywy pokojowej administracji prezydenta Donalda Trumpa dotyczącej Strefy Gazy, mimo sprzeciwu części środowisk islamistycznych w kraju. Jak zauważa dr Patryk Kugiel, analityk ds. Azji Południowej w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, to właśnie czynnik personalny jest jednym z kluczowych w kontekście decyzji Pakistanu o podjęciu działań dyplomatycznych.
- Mowa o bardzo dobrych relacjach premiera Pakistanu, Shehbaza Sharifa, oraz szefa armii, Asima Munira, z Donaldem Trumpem. Trump darzy obu polityków wyraźną sympatią - w ubiegłym roku wielokrotnie wspierali jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla, co przełożyło się na zaufanie ze strony amerykańskiego prezydenta i gotowość do wykorzystania pakistańskich kanałów dyplomatycznych - tłumaczy ekspert.
Atutem Pakistanu jest jego pozycja w relacjach międzynarodowych. "Pełni rolę pośrednika"
Pakistan od miesięcy stara się utrzymać równowagę między stronami konfliktu na Bliskim Wschodzie, angażując się w działania mediacyjne i dyplomatyczne. Islamabad przekazuje wiadomości między partnerami, prowadzi rozmowy zakulisowe oraz gości ministrów spraw zagranicznych państw muzułmańskich zaniepokojonych eskalacją napięć w regionie.
Jak zauważają eksperci, atutem Pakistanu jest jego pozycja w relacjach międzynarodowych. Utrzymuje on dobre stosunki zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z Iranem.
- Pakistan jest sąsiadem Iranu, utrzymuje z nim dobre relacje i od lat pełni rolę pośrednika - to właśnie jego placówka dyplomatyczna była punktem łącznikowym między Teheranem a Waszyngtonem. Położenie geograficzne ma więc duże znaczenie, zwłaszcza że Pakistan jest jednym z nielicznych sąsiadów Iranu, z którymi Teheran utrzymuje dobre stosunki i który jednocześnie nie znajduje się w stanie wojny - zauważa Kugiel.
Jednocześnie Pakistan, w przeciwieństwie do Arabii Saudyjskiej, nie gości na swoim terytorium wojsk amerykańskich, co ogranicza ryzyko bezpośrednich ataków ze strony Iranu.
Co ryzykował Pakistan? "Zagrożenia były związane z nieprzewidywalnością Trumpa"
Zdaniem Kugiela główne obawy Pakistanu, przed przystąpieniem do roli dyplomaty, były związane z nieprzewidywalnością Trumpa. - Były obawy, że Donald Trump używa Pakistanu i mówi o rozmowach pokojowych tylko po to, żeby przygotować operację lądową. Jeżeli taka sytuacja miałaby miejsce, to Pakistan zostałby skompromitowany i naraziłby się na gniew Iranu, a Iran jest krajem, który ma 900 kilometrów wspólnej granicy z Pakistanem, który z Pakistanem współpracował w zwalczaniu separatyzmu Beludżów, który jest bardzo ważny dla bezpieczeństwa Pakistanu - wymienia ekspert. - W związku z tym Pakistan nie chciałby popsuć sobie swoich relacji z Iranem - dodaje.
Istotne było jednak również ryzyko wewnętrzne. - Jeżeli Pakistan byłby postrzegany jako zbyt stronniczy i wspierający Amerykanów, to mógłby narazić się własnym mieszkańcom, z których większość to muzułmanie. Jest tam też około dwudziestoprocentowa mniejszość szyicka, która bardzo negatywnie postrzega Stany Zjednoczone i zbliżenie Pakistanu z tym państwem - dodaje Kugiel.
Jednocześnie eksperci podkreślają, że konflikt stanowi poważne wyzwanie dla pakistańskiej gospodarki, a jego zakończenie leżało w interesie kraju. - Pakistańczykom zależy na zakończeniu tej wojny, bo ona doprowadziła do zablokowania szlaków transportowych, co uderzyło negatywnie w gospodarkę Pakistanu - zauważa Kugiel.
Kraj w dużym stopniu uzależniony jest od importu surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu. Rosnące napięcia już przełożyły się na wzrost cen ropy na świecie, co zmusiło rząd premiera Shehbaza Sharifa do podniesienia cen paliw o około 20 proc., zwiększając presję na finanse publiczne.
Konflikt na Bliskim Wschodzie pogłębia również niestabilność wewnętrzną. Pakistan od miesięcy zmaga się z napięciami na granicy z Afganistanem, oskarżając rządzących tam talibów o tolerowanie grup bojowników odpowiedzialnych za ataki na jego terytorium.
- Pakistan raczej na tym konflikcie wygrywa i miał więcej do zyskania niż do stracenia. Aktywnie włączył się dyplomatycznie i obecnie wydaje się jednym z głównych beneficjentów całej wojny na Bliskim Wschodzie - konkluduje Kugiel.
Co na to Indie? "To jest poważny problem"
Rosnąca rola Pakistanu spotyka się z niezadowoleniem ze strony Indii, które tradycyjnie miały silniejszą pozycję dyplomatyczną. Indyjska opozycja krytykuje rząd za brak aktywności, a analitycy ostrzegają, że New Delhi może zostać zepchnięte na margines regionalnej dyplomacji.
- To jest poważny problem dla Indii. Komentarze w Indiach są dziś pełne rozczarowania i pewnej zazdrości wobec Pakistanu. Pakistan wysforował się na lidera regionalnego, na gracza, który potrafi negocjować między potęgami. Wzmocnił swoją pozycję dyplomatyczną i przez najbliższe miesiące prawdopodobnie ją utrzyma - to tam będą się toczyć główne negocjacje - mówi ekspert z PISM.
Jak dodaje pozycja ta wzmacnia partnerstwo Pakistanu ze Stanami Zjednoczonymi kosztem Indii. - To ogromne zwycięstwo dyplomatyczne i symboliczne w regionalnej rywalizacji. W Indiach "zaciska się dziś zęby", żeby tylko nie gratulować Pakistanowi, mimo że Islamabad de facto załatwił coś, co leży w interesie całego regionu - mówi ekspert.
Jego zdaniem, jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, Pakistan poprawi relacje zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z krajami Zatoki Perskiej oraz z Iranem. - To oznacza wzmocnienie jego pozycji dyplomatycznej, ale za tym mogą pójść też konkretne korzyści: inwestycje z krajów arabskich i USA, wsparcie ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego, preferencje ze strony Waszyngtonu czy wzmocnienie współpracy wojskowej i bezpieczeństwa. Lista potencjalnych zysków jest więc bardzo długa - podsumowuje.
Emilia Chlipała-Faltyn













