W skrócie
- Profesor Julian Auleytner, twórca programu 500 plus, podkreśla, że podstawowym celem tego świadczenia była walka z ubóstwem, a nie zwiększenie liczby urodzeń.
- Ekonomista uważa, że żadne świadczenia finansowe nie zachęcą Polaków do posiadania dzieci.
- Zdaniem profesora kluczem wyjścia z kryzysu demograficznego jest otwarcie się na migrację.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Program Rodzina 500 plus zaczął obowiązywać wiosną 2016 roku, a pomysłodawcą tego rozwiązania był prof. Julian Auleytner. Dziś ekonomista wskazuje, że to wzrost dobrobytu powoduje niechęć do posiadania dzieci.
500 plus miało walczyć z ubóstwem, nie sprzyjać dzietności
Pierwotnie 500 plus przysługiwało na drugie i kolejne dziecko oraz na pierwsze w przypadku najniższych dochodów. W 2019 roku rząd Zjednoczonej Prawicy przyznał to świadczenie wszystkim dzieciom w Polsce bez kryterium dochodowego. W 2023 roku obecnie rządząca koalicja podniosła je do 800 złotych.
"Zaproponowałem wówczas świadczenie w wysokości 400 zł, odpowiadało to 100 euro. Liczyłem, że będziemy szli w kierunku wymiany złotówki na euro" - wspomina w "Fakcie" prof. Julian Auleytner, uznawany za pomysłodawcę flagowego dziś świadczenia socjalnego w Polsce.
Wypłaty 500 plus miały przede wszystkim zmniejszać ubóstwo w Polsce. Jak czytamy w dzienniku, zdaniem autora tego pomysłu wyłącznie to było pierwotnym celem: "Z czasem PiS dodał do tego filozofię zwiększenia dzietności bez uzasadnienia" - mówi prof. Auleytner.
Po latach już widać, że ani ten, ani inne programy nie wsparły dzietności. Z danych GUS wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku w Polsce urodziło się 181 tys. dzieci. To wynik o 11 tys. mniejszy rok do roku i kolejne potwierdzenie dla stałego trendu spadku urodzeń. GUS szacuje, że obecnie na każde 10 tys. ludności ubywa już 30 osób.
Pieniądze nie zwiększą dzietności. Pomoże migracja?
Ekonomista uważa, że kolejne programy finansowe nie zachęcą Polaków do posiadania dzieci. "Tego nie można rozwiązać przez pieniądze", tłumaczy. Jego zdaniem to nie bodźce ekonomiczne zachęcają do posiadania dzieci.
"To obraża kobiety oraz podmiotowość samych dzieci. One nie przychodzą na świat dlatego, że mamusia dostała impuls ekonomiczny w postaci gotówki" - wskazuje ekonomista w "Fakcie".
Co zatem należałoby zrobić, aby dzietność w Polsce poprawić? Zdaniem profesora kluczowa jest zmiana polityki migracyjnej: "Zapaść demograficzna potrwa tak długo, jak długo nie będzie akceptowana wielokulturowość, czyli akceptacja dla osiedlania się w Polsce młodych ludzi z innych krajów" - tłumaczy.
Ekonomista przytoczył tutaj przykład Malty, gdzie wzrost ludności o ponad 100 tys. osób w ciągu kilku lat osiągnięto "tworząc warunki dla osiedlania się młodych i zamożnych osób", czytamy w "Fakcie".
Inny problem dzietności w Polsce? "Dzieci trzeba wychować"
Profesor Auleytner uważa, że dodatkowym problemem jest wzrost dobrobytu Polaków, który nie sprzyja chęci posiadania dzieci: "Wyrachowanie w sensie wyborów celów życiowych bierze górę nad życiem uczuciowym, nad chęcią posiadania dzieci" - mówi ekonomista.
Dodaje także, że pojawiły się zupełnie nowe problemy w polskich rodzinach, jak uzależnienie od mediów czy choroby cywilizacyjne: "Nie wystarczy posiadać dzieci, trzeba je wychować, a nie oddawać wychowanie w macki internetu", uważa.












