W skrócie
- Donald Trump przekonuje, że spodziewał się znacznie większego wzrostu cen ropy po ataku USA i Izraela na Iran.
- Trump stwierdził, że wyższe ceny paliw są akceptowalne, jeśli pozwolą zapobiec uzyskaniu broni jądrowej przez Iran.
- Według sondażu Reuters/Ipsos większość Amerykanów uważa Donalda Trumpa za współodpowiedzialnego za wzrost cen paliw w USA.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Amerykanie płacą za galon benzyny ponad 4 dolary - to najwyższa cena paliw od czterech lat. Przed atakiem USA i Izraela na Iran galon benzyny kosztował poniżej 3 dolarów (wzrost o ponad 50 proc.).
Podczas spotkania z seniorami na Florydzie (miało kampanijny i wyborczy charakter) prezydent USA starał się usprawiedliwić atak na Iran i wyraźnie sugerował, że nie przerwie wojny bez osiągnięcia celów - jak to określił - "denuklearyzacji" Iranu.
Donald Trump sądził, że ceny paliw wzrosną znacznie bardziej
Prezydent USA Donald Trump powiedział podczas spotkania z seniorami na Florydzie, iż sądził, że po ataku na Iran ceny ropy naftowej wzrosną znacznie bardziej, niż stało się to w rzeczywistości, a giełda zareaguje większymi spadkami. Ocenił jednak, że wyższe ceny są warte zapewnienia, iż Iran nie pozyska broni jądrowej.
- Zbudowaliśmy coś wielkiego, a potem powiedziałem: "teraz musimy rozbić trochę jajek". I jedyne, co mnie zaskoczyło - to, że naprawdę myślałem, iż ropa będzie (...) dużo, dużo droższa, niż się okazało. To znaczy, nie jest niska, na pewno nie jest niska - mówił Trump. - Ale runie w dół, jak tylko ta wojna się skończy - przewidywał.
Wyższe ceny paliw to znośna cena za pokonanie Iranu?
Prezydent - który, żartując zaznaczył, że nie jest seniorem i jest dużo młodszy od swojej widowni - przekonywał, że wyższe ceny paliw są warte pokonania Iranu i zapewnienia, że nie zdobędzie broni jądrowej. Dodał też, że nie zamierza kończyć wojny przedwcześnie, bo w przeciwnym razie mógłby być zmuszony do ponownej interwencji "za trzy kolejne lata".
Jak donosi Reuters, Donald Trump powiedział, że nie wycofa sił zbrojnych z Iranu "wcześnie, a potem problem pojawi się dopiero za trzy lata". Po ponad dwóch miesiącach ataków i pomimo blokady morskiej, Trump nie zdołał zmusić Republiki Islamskiej do denuklearyzacji i ponownego otwarcia kluczowej Cieśniny Ormuz - dodaje agencja.
Reuters dodaje, że wydarzenie (w stylu kampanii wyborczej) w stanie Floryda ma miejsce w momencie, gdy notowania republikańskiego prezydenta spadły do nowych minimów w okresie jego dwóch kadencji. Chociaż nie ma go na liście kandydatów, niektórzy republikańscy kandydaci do Kongresu mają niewielkie szanse na wygraną w listopadowych wyborach uzupełniających.
Niepokojący wzrost cen w USA. Amerykanie obwiniają Donalda Trumpa
Warto dodać, że większość Amerykanów obarcza winą za wzrost cen paliw prezydenta Donalda Trumpa i jego decyzję o rozpoczęciu wraz z Izraelem wojny z Iranem (tak wynika z sondażu Reuters/Ipsos). Nastroje te obciążają Partię Republikańską przed zbliżającymi się w listopadzie wyborami połówkowymi do Kongresu.
Około 77 proc. zarejestrowanych wyborców uznało w sondażu, że Trump ponosi co najmniej część odpowiedzialności za niedawny wzrost cen gazu, spowodowany jego decyzją o rozpoczęciu wraz z Izraelem wojny z Iranem. Taki pogląd dominuje zarówno wśród wyborców obu głównych sił politycznych.














