W czwartek, 7 maja, amerykański sąd ds. handlu międzynarodowego orzekł, że sekcja 122 ustawy o handlu z 1974 r. nie miała na celu regulowania deficytów handlowych powstających w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone importują więcej towarów, niż eksportują.
Sprawa w sądzie ds. handlu była pokłosiem wyroku Sądu Najwyższego, który w lutym uznał, że prezydent nie miał prawa nałożyć wcześniejszych ceł na mocy ustawy o międzynarodowych uprawnieniach ekonomicznych w sytuacjach nadzwyczajnych. To skłoniło prezydenta do nałożenia zastępczych ceł w wysokości 10 proc. na cały import na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu.
Cła Donalda Trumpa unieważnione w sądzie. Jest odwołanie
Sąd zablokował taryfy celne jedynie w odniesieniu do trzech importerów, którzy wnieśli pozew - dwóch małych przedsiębiorstw oraz stanu Waszyngton - zauważa Reuters.
Prezydent Stanów Zjednoczonych nie zamierza się jednak poddawać. Już w piątek administracja Donalda Trumpa złożyła odwołanie od wyroku. Przedstawiciel ds. handlu USA Jamieson Greer oświadczył, że Waszyngton spodziewa się ją wygrać.
Donald Trump obwinił o niekorzystny wyrok lewicowych sędziów
Po ogłoszeniu wyroku sądu ds. handlu prezydent obwinił o niekorzystną dla siebie decyzję "dwóch lewicowych sędziów". Reuters wskazuje, że w składzie sędziowskim zasiadały trzy osoby, a wyrok zapadł stosunkiem głosów 2 do 1.
Cła w wysokości 10 proc., które Donald Trump nałożył na cały świat, wygasną pod koniec lipca. Jednak zdaniem Reutersa najnowszy wyrok należy postrzegać jako "kolejną porażkę dla globalnych ambicji Trumpa w zakresie ceł". Agencja przypomina, że wyrok zapadł na tydzień przed planowaną rozmową na temat napięć handlowych z prezydentem Chin Xi Jinpingiem w Pekinie.
Administracja Trumpa nadal planuje nałożenie szerszych ceł na głównych partnerów handlowych USA - m.in. na Unię Europejską. Tym razem Waszyngton planuje powołać się na ustawę dotyczącą nieuczciwych praktyk handlowych.










