Ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły po ostrych słowach Donalda Trumpa skierowanych w stronę Iranu. "Dla Iranu czas się kończy" - napisał prezydent USA w niedzielę (17 maja) na platformie Truth Social, wzywając Teheran do szybkiego działania i sugerując możliwość dalszej eskalacji konfliktu - pisze CNBC.
"Dla Iranu czas się kończy". Słowa Trumpa podbijają ceny ropy
Reakcja rynku była natychmiastowa. Notowania ropy Brent na lipiec wzrosły o blisko 2 proc., osiągając poziom ponad 111 dolarów za baryłkę. Z kolei amerykańska ropa WTI podrożała o ponad 2,4 proc., dochodząc do niemal 108 dolarów za baryłkę - najwyższego poziomu w tym miesiącu.
Inwestorzy obawiają się, że impas w rozmowach pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem może doprowadzić do ponownego wybuchu działań zbrojnych. Choć w kwietniu udało się wypracować kruche zawieszenie broni, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo napięta. Iran nadal utrzymuje częściową blokadę cieśniny Ormuz, natomiast administracja USA kontynuuje restrykcje wobec irańskich portów.
Zapasy ropy się kurczą. IEA alarmuje
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost cen są szybko kurczące się światowe zapasy ropy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ostrzegła w najnowszym raporcie, że globalne rezerwy surowca maleją w rekordowym tempie, głównie z powodu utrzymujących się zakłóceń w transporcie przez cieśninę Ormuz, przez którą przepływało 20 proc. światowych zapasów.
Według ekspertów IEA obecna sytuacja może doprowadzić do jeszcze większych skoków cen w najbliższych miesiącach. Agencja podkreśla, że światowe bufory bezpieczeństwa dla rynku ropy szybko się wyczerpują, a dalsze ograniczenia dostaw mogą wywołać kolejną falę wzrostów.
Podobne prognozy przedstawili analitycy szwajcarskiego banku UBS. W opublikowanym raporcie wskazali oni, że przy utrzymaniu obecnego poziomu popytu światowe zapasy ropy mogą spaść do około 7,6 miliarda baryłek już pod koniec maja - byłby to jeden z najniższych poziomów w historii.











