Zapowiedź Trumpa wpisuje się w ostatnie działania amerykańskiej administracji zmierzające do przebudowy swojej polityki handlowej. Są one następstwem lutowego orzeczenia Sądu Najwyższego USA, który uchylił część nałożonych wcześniej ceł, ograniczając możliwość dalszego ich wprowadzania w dotychczasowej formule.
Donald Trump zapowiada cła na leki generyczne
Z wtorkowej zapowiedzi Donalda Trumpa na Truth Social wynika, że od 1 sierpnia 2026 roku wszystkie leki generyczne sprowadzane do Stanów Zjednoczonych będą dalej obłożone cłem w wysokości zero procent przez okres dwóch lat, po czym cła zostaną podniesione do 100 proc. na okres roku, a później - do 200 proc.
"Działanie to ma na celu przeniesienie produkcji generycznych farmaceutyków z powrotem do Ameryki, wraz z nałożeniem kar na firmy, które zdecydują się nie budować fabryk i oprzyrządowania w określonym okresie czasu, jaki im dano. Celem tej polityki jest ochrona ludzi w Stanach Zjednoczonych" - wyjaśnił amerykański przywódca w swoim wpisie. Jednocześnie podkreślił, że polityka dotycząca leków opatentowanych, markowych i innowacyjnych nie ulega zmianie.
To kolejne działanie mające wzmocnić amerykańską produkcję. W kwietniu Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakładające 100-proc. cła na markowe lekarstwa importowane do USA, jeśli ich wytwórcy nie zgodzą się obniżyć cen lub nie zobowiążą do produkcji w Stanach Zjednoczonych. Jednak niektóre z największych koncernów farmaceutycznych zawarły z rządem USA umowy pozwalające na wyłączenie ich produktów z ceł. Wówczas cłami nie objęto leków generycznych, które według danych amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków stanowią ponad 90 proc. farmaceutyków sprzedawanych w USA.
Nowa fala ceł Trumpa. Mają objąć dziesiątki krajów
Jak opisywaliśmy w Interii Biznes we wtorek, Trump przygotowuje nowe, co najmniej 10-proc. cła. Mają one objąć towary importowane z kilkudziesięciu krajów, a decyzja w tej sprawie może zapaść jeszcze w tym tygodniu.
Jednak doradcy ostrzegają go przed ryzykiem wywołania wojny handlowej przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu, zaplanowanymi na listopad - donosi "Financial Times". Do tego taki ruch stwarza ryzyko zwiększenia napięć między USA a ich głównymi partnerami handlowymi, w tym Chinami, Tajwanem, Wietnamem, Japonią czy Unią Europejską.
Nowe opłaty mają zostać wprowadzone w związku z domniemanymi zaniechaniami 60 partnerów handlowych USA w zakresie walki z pracą przymusową. Jednocześnie amerykańska administracja ma prowadzić kolejne dochodzenia w sprawach dotyczących handlu międzynarodowego, w wyniku których miałaby ona podstawę prawną do zaproponowania wyższych opłat.
Z kolei w środę weszły w życie nowe cła USA wymierzone w Brazylię. 25-proc. tarfya jest następstwem rocznego dochodzenia prowadzonego przez Stany Zjednoczone, podczas którego Waszyngton oskarżył latynoskiego giganta o nieuczciwe praktyki handlowe.
Wywołało to ostrą reakcję, chociaż wiceprezydent Brazylii Geraldo Alckmin powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że Brazylia będzie starała się rozwiązać problem poprzez negocjacje, a nie poprzez działania odwetowe.
W Brazylii oczekuje się, że ostatecznie część produktów, m.in. wołowina, kawa i części do samolotów, zostanie wyłączona z nowych ceł. Oznaczałoby to, że około połowa brazylijskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych nadal pozostanie zwolniona z taryf.















