W skrócie
- Donald Trump zapowiedział nałożenie ceł na leki generyczne, aby zmusić firmy do przeniesienia produkcji do USA, co może negatywnie wpłynąć na europejskich producentów.
- Polski przemysł farmaceutyczny opiera się na lekach generycznych, jednak eksperci wskazują, że dokładny wpływ nowych amerykańskich ceł na rodzime firmy jest trudny do oceny.
- Zależność w dostawach leków między UE a USA jest obustronna, dlatego wprowadzenie barier celnych może spotkać się z reakcją drugiej strony, w tym możliwym odwetem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że od sierpnia 2028 r. Stany Zjednoczone nałożą 100-proc. cła na importowane leki generyczne. Taryfa ma obowiązywać przez rok, a następnie wzrosnąć do 200 proc. Trump chce w ten sposób skłonić producentów do przeniesienia fabryk do USA, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo dostaw leków.
Trump grozi cłami na leki generyczne. Europejscy producenci mieliby ogromne trudności z udźwignięciem nowych taryf
Firmom, które w wyznaczonym przez amerykańską administrację terminie nie zdecydują się na budowę fabryk i odpowiedniego zaplecza produkcyjnego w USA, mają grozić wysokie kary finansowe. Takie postawienie sprawy uderzy jednak w europejski przemysł farmaceutyczny.
Prezes Krajowych Producentów Leków Krzysztof Kopeć zwraca uwagę Interii Biznes, że na tym etapie administracja USA nie wydała jeszcze formalnego oświadczenia. Nie jest również jasne, czy 15-proc. limit taryfowy uzgodniony w ramach ram handlowych UE-USA będzie miał zastosowanie do produktów objętych proponowanymi taryfami.
- Wcześniejsze porozumienie między UE a USA zakłada, że pewne towary nie będą obejmowane cłami, m.in. niektóre leki generyczne. Gdyby tak się nie stało i zasady uległyby zmianie, europejscy producenci leków generycznych mieliby ogromne trudności z udźwignięciem tych podatków. Wprowadzenie takich barier celnych to również gorzka pigułka do przełknięcia dla samych pacjentów, którzy odczują to najbardziej - mówi wprost.
Jednocześnie zwraca uwagę, że zapowiedzi amerykańskiej administracji jasno pokazują, jak bardzo lokalna produkcja leków staje się istotna dla bezpieczeństwa kraju. - Widzimy wyraźnie, że walka o to, gdzie będą powstawać leki, robi się coraz ostrzejsza. W obecnej rzeczywistości jedyną skuteczną metodą zwiększania bezpieczeństwa staje się twarda filozofia: chcesz sprzedawać u nas swoje leki, to je tu produkuj - podkreśla.
Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty PASMI zaznacza, że na razie trudno rzetelnie ocenić wpływ tych rozwiązań na polskich producentów leków ani skalę ewentualnych konsekwencji dla eksportu do USA. - Ocena taka wymagałaby danych dotyczących struktury eksportu poszczególnych przedsiębiorstw oraz produktów, które ostatecznie zostaną objęte nowymi regulacjami - odpowiada nam Elżbieta Socha.
Cła Trumpa uderzą w polski przemysł farmaceutyczny? Polska stoi generykami
Leki można podzielić na dwie grupy: oryginalne (innowacyjne) oraz leki odtwórcze, czyli generyczne. Polski przemysł farmaceutyczny opiera się głównie na lekach generycznych. I choć jesteśmy istotnym producentem leków w Europie Środkowo-Wschodniej i inwestujemy coraz większe pieniądze w innowacyjne produkty, to na tle całej Europy znajdujemy się dopiero dwunastym miejscu pod względem produkcji.
Dane GUS za pierwsze półrocze 2025 r. pokazują jednak, że produkcja leków w Polsce wzrosła o 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Zwyżka dotyczy zarówno leków generycznych, jak i surowców i półproduktów. Największy jednak udział ma segment leków generycznych ze względu na dużą liczbę małych i średnich producentów.
- Nasz eksport leków do USA jest w tej chwili nieznaczny, za to import z USA do Polski jest ogromny. Ameryka to nasz największy partner farmaceutyczny - import stamtąd stanowi prawie 13 proc. całej wartości sprowadzanych leków i wynosi około 1,6 mld euro - wylicza Krzysztof Kopeć. Miałoby to zatem kolosalne znaczenie, gdyby UE zdecydowała się na jakiekolwiek środki odwetowe.
Jak z kolei przekazała nam Socha, firmy członkowskie PASMI, reprezentujące przede wszystkim sektor leków dostępnych bez recepty (OTC), nie sygnalizują obecnie, aby zapowiadane rozwiązania mogły w istotny sposób wpływać na segment leków OTC. - Z dotychczasowych informacji wynika, że potencjalne konsekwencje mogą w większym stopniu dotyczyć rynku leków generycznych wydawanych z przepisu lekarza (Rx) - dodała. Ostateczny wpływ proponowanych zmian będzie jednak uzależniony od zakresu przyjętych regulacji oraz ich oddziaływania na globalne łańcuchy dostaw produktów leczniczych.
USA mocno polegają na Europie w sytuacjach niedoborów leków. "Zależność działa w dwie strony"
Prezes Krajowych Producentów Leków odwraca jednak perspektywę i mówi wprost, że powinniśmy wprowadzić jasne zachęty do lokowania produkcji w naszym kraju. - Gdyby amerykańskie firmy zdecydowały się na produkcję kontraktową w Polsce, mogłyby liczyć na preferencje refundacyjne dokładnie tak, jak nasi krajowi producenci. To uczciwy układ: my dajemy stabilny rynek i refundację leków dla pacjentów ze składek polskich obywateli, a w zamian zyskujemy bezpieczne, lokalne źródło dostaw najważniejszych medykamentów - mówi nam Kopeć.
- Trzeba też pamiętać, że ta zależność działa w dwie strony - USA również mocno polegają na Europie w sytuacjach niedoborów leków, więc wolny handel oparty na lokalnej produkcji to fundament naszego wspólnego bezpieczeństwa zdrowotnego - dodaje.
W polskich producentów leków uderzą amerykańskie cła?
- Według oświadczenia KE nie wiadomo czy zapowiedź nałożenia ceł będzie dotyczyła leków generycznych produkowanych w UE, w związku z zawartym porozumieniem handlowym z Turneberry, na mocy którego wysokość ceł nałożonych na leki to 15 proc. - mówi Interii Biznes i Katarzyna Piotrowska-Radziewicz, członkini zarządu Tarchomińskich Zakładów Farmaceutycznych Polfa. - Polskie firmy nie są w sposób znaczący obecne na rynku amerykańskim więc nie wydaje się, żeby polityka cenowa Trumpa miała na nie wpływ. Polfy zapowiadane cła raczej nie dotkną, gdyż na razie nie jesteśmy obecni na rynku amerykańskim - mówi wprost.
I choć sama umowa nie ma charakteru prawnie wiążącego - z czego zdaje sobie sprawę KE w opublikowanym oświadczeniu - to jej naruszenie mogłoby najpewniej spotkać się z reakcją drugiej strony, w tym groźbą wprowadzenia ceł odwetowych.
- Dla polskich producentów oznaczałoby to wzrost niepewności regulacyjnej oraz konieczność rewizji długoterminowych strategii eksportowych - mówi nam Anna Szulczewska z Biofarm. To szczególnie ważne w obliczu faktu, że globalny sektor farmaceutyczny od kilku lat funkcjonuje w warunkach rosnących napięć geopolitycznych i zmian w łańcuchach dostaw.
- Jednocześnie należy pamiętać, że wiele firm z Europy Środkowo-Wschodniej eksportuje głównie na rynki europejskie, dlatego bezpośredni wpływ na cały sektor w Polsce może być ograniczony i zależeć od rzeczywistej ekspozycji konkretnego producenta na rynek amerykański - dodaje.
Szulczewska wylicza, że wartości polskiego eksportu leków do USA kształtuje się poniżej 1 proc. wartości tego eksportu ogółem, dlatego wpływ zapowiadanych taryf na kondycję całego sektora będzie bardzo ograniczony. - Trudno na podstawie samych zapowiedzi wyciągać daleko idące wnioski, ale nowe taryfy raczej nie spowodują masowych inwestycji w lokalizację produkcji w USA celem uniknięcia taryf, a raczej skłonią do wyboru rynków o niższych barierach wejścia - uspokaja.
Cła na leki wyzwaniem dla azjatyckich firm
Piotrowska-Radziewicz wylicza, że cła mogą dotknąć przede wszystkim firmy z Chin i Indii, które w dużej mierze dostarczają leki na amerykański rynek, a państwa te nie podpisały umów handlowych, których przedmiotem były leki. - Nałożenie tak wysokich ceł przełoży się w dużej mierze na wzrost cen leków, ale dla amerykańskich pacjentów, którzy w 90 proc. korzystają z leków generycznych - dodaje.
Przedstawicielka branży przekonuje, że w obliczu dyskusji o możliwych cłach na leki konieczne jest zwiększenie wsparcia dla przemysłu farmaceutycznego i wzmocnienie jego konkurencyjności. Wśród proponowanych działań wskazuje m.in. wprowadzenie progresywnego systemu zakupowego, który premiowałby produkcję europejską, a także zapewnienie środków na rozwój wytwarzania leków krytycznych w ramach Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2028-2034.
Ostatnie groźby Trumpa dotyczące leków to kolejne działanie mające wzmocnić amerykańską produkcję. W kwietniu amerykański prezydent podpisał rozporządzenie wykonawcze nakładające 100-proc. cła na markowe lekarstwa importowane do USA, jeśli ich wytwórcy nie zgodzą się obniżyć cen lub nie zobowiążą do produkcji w Stanach Zjednoczonych. Jednak niektóre z największych koncernów farmaceutycznych zawarły z rządem USA umowy pozwalające na wyłączenie ich produktów z ceł. Wówczas cłami nie objęto leków generycznych, które według danych amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków stanowią ponad 90 proc. farmaceutyków sprzedawanych w USA.
Sebastian Tałach













