Raport "Polaków portret własny - Część I. Raport o DNA marki Polska - perspektywa wewnętrzna" został przygotowany przez Fundację Marka Polska Think Tank pod kierownictwem dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń oraz Akademię Leona Koźmińskiego. W dokumencie znalazły się m.in. stwierdzenia o płynnej znajomości mandaryńskiego wśród młodych Polaków, pięciorgu polskich noblistach czy położeniu Katowic i Wrocławia w "północnym centrum" kraju. Resort sportu i turystyki miał przeznaczyć na raport 200 tys. zł., otwiera się w nowym oknie
Koordynująca pracami prof. Barbara Mróz-Gorgoń od końca lipca pełni funkcję pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska., otwiera się w nowym oknie - Jestem zszokowany. Mamy ekspertkę, która ma się zająć wizerunkiem Polski, a pierwsze co robi, to zwalcza własny kryzys wizerunkowy - podkreśla Wojciech Kardyś, ekspert w komunikacji internetowej, social mediów i personal brandingu specjalizujący się m.in. w kryzysach w sieci. Rozmówca Interii zastanawia się nad sposobem wyboru ekspertów. - Pamiętam obietnice rządu dotyczące transparentności i nie widzę żadnej zmiany. A przecież ten dokument ma okładkę z orzełkiem - podkreśla Wojciech Kardyś.
Afera z raportem. Problem ma rząd
W opinii rozmówców Interii, zaistniała sytuacja dotyczy nie tylko kwestii promocji Polski i raportu z ewidentnymi błędami. Jest również problem wizerunkowy rządu. - Osoba stojąca teraz pod pręgierzem jest największą ekspertką od marki narodowej. Została obwołana autorytetem przez premiera Polski - wskazuje prof. UMK dr hab. Magdalena Mateja, medioznawczyni z Torunia. Zastanawia się nad kryteriami wyłaniania najwyższych autorytetów. - Mianując panią profesor premier przyjął rekomendację bez krytycyzmu - podkreśla.
Rozmówczyni Interii zwraca uwagę, że to trzecia wpadka wizerunkowa rządu w krótkim czasie. Wskazuje na próbę mianowania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego i sprzedaż zdjęć ofiar wypadku autokarowego na Węgrzech prywatnej agencji przez urzędowego fotografa wojewody podkarpackiej. - Gdzie przejrzystość i niekwestionowane procedury wyłaniania ekspertów? Rzeczywistość zweryfikowała te obietnice - wskazuje dr hab. Magdalena Mateja. I ostrzega. - Media poczuły krew, będą ścigały wpadki i błędy.
Hejt? Nie, stanowcza krytyka
W opinii ekspertów, analizowanie treści raportu i wskazywanie palcem na jego koordynatorkę nie zakrawa o hejt. - Bardzo stanowcza krytyka nie jest hejtem. Granica zostanie przekroczona wtedy, kiedy zamiast analizować zdarzenie zaczynamy poniżać, obrażać i rozpoczyna się internetowy lincz - wyjaśnia Interii Ilona Adamska, ekspertka ds. przeciwdziałania mowie nienawiści, pomysłodawczyni kampanii "Nie hejtuję-motywuję".
Zwraca uwagę, że społeczeństwo ma prawo być oburzone i domagać się wyjaśnień dotyczących raportu a także wydawania publicznych pieniędzy. - Najlepszą odpowiedzią na błąd byłaby jego korekta - zapewnia rozmówczyni Interii. Jej zdaniem, autorzy dokumentu powinni jasno podać, kto go przygotował, jakiej użył metodologii, z jakich źródeł korzystał i na co wydano publiczne pieniądze.
Afera o raport. Jedna Polska, wiele strategii
Afera obnażyła też inny ważny problem - brak spójnej strategii dotyczącej promocji naszego kraju. - Chcemy promować Polskę, ale nie mamy żadnego pomysłu, jak to robić trwale. Podam przykład. Co kilka lat, w zależności od rządzących, jesteśmy panami Unii Europejskiej, albo jej przeciwnikami. W promocji Polski potrzebujemy kompromisu i strategii ponad podziałami - podkreśla profesor UKM z Torunia.
Zawarte w raporcie błędy - używanie przez młodych Polaków mandaryńskiego czy wskazanie na pięciu, a nie ośmiu noblistów - miały zostać wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). - Nie nazwałabym tego problemem AI. Może być znakomitym narzędziem wspierającym pracę badawczą, analityczną czy redakcyjną. Ale nie może zastępować człowieka tam, gdzie potrzebne są ocena wiarygodności źródeł, interpretacja danych, znajomość metodologii oraz odpowiedzialność za publikowane wnioski - podkreśla Ola Gościniak, ekspertka technologiczna i AI, autorka raportów "Jesteś ekspertką. Uwierz w to!" oraz "E-learning w Polsce".
Rozmówczyni Interii wskazuje na niebezpieczny paradoks - im lepiej modele językowe formułują wypowiedzi, tym łatwiej człowiekowi pomylić płynność językową z prawdziwością informacji. - Współczesne AI potrafi pisać niezwykle przekonująco, zachowywać ekspercki ton i tworzyć rozbudowane uzasadnienia, również wtedy, kiedy podaje informacje błędne - zapewnia ekspertka, która przyznaje, że często i chętnie korzysta z AI. - Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje sprawdzać jej pracę i zaczyna traktować wygenerowaną odpowiedź jak gotowy, wiarygodny materiał - wskazuje Ola Gościniak.
Raport. I co dalej?
Nad jakością dokumentu "Polaków portret własny - Część I. Raport o DNA marki Polska - perspektywa wewnętrzna" ubolewa ekspert w komunikacji internetowej i social mediów Wojciech Kardyś. - To absolutny skandal i katastrofa. Gdyby dotyczył mnie, mój PR menedżer dałby mi tylko jedno wyjście - dymisję - przyznał w rozmowie z Interią. Wstrzymał się jednak od zajęcia stanowiska, czy takiej reakcji oczekuje w wypadku afery. - Nie wiem, ale nie widzę słowa "przepraszam". A chcę usłyszeć, że ktoś przeprasza za ten "fakap" - podkreśla rozmówca.
Interia zadała rządowi pytanie dotyczące sposobu zakończenia trwającej afery oraz problemu wizerunkowego. Nie otrzymała jednak odpowiedzi.














