W Brukseli odbywał się dwudniowy szczyt państw UE. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił, że propozycja nowego budżetu UE jest "abstrakcyjnie wysoka", radząc cięcia. Dodał, że jest istotne, by decyzja w sprawie nowego budżetu UE zapadła jeszcze w tym roku, bo to pozwoli zaplanować wydatki Unii.
Rozmowy na szczycie w Brukseli
W piątek skomentował to premier Donald Tusk. "A to skąpcy" - ocenił, podkreślając, że jest był to głos odosobniony.
"Myśmy budowali bardzo poważną koalicję na rzecz polityki spójności, wspólnej polityki rolnej. To jest wyraźna większość państw - i to nie są tylko państwa tak zwane nowe. Tutaj bardzo mocno współpracowaliśmy między nimi z Włochami" - powiedział.
Podkreślił, że z dzisiejszych dyskusji wynikało jednoznacznie, że obie wspomniane polityki mogą liczyć na "wsparcie wyraźnej, przygniatającej większości państw".
"Pieniędzy nie może być mniej"
Tusk odniósł się do podejścia Niemiec będącego największym płatnikiem UE. Przyznał, że używają oni zwykle tego samego argumentu - zmniejszenia budżetu UR.
"Uważam, że to szczególnie dzisiaj kompletnie to myślenie nie ma racji bytu. I jak pytacie mnie o moje przekonanie - Niemcy nie osiągną tutaj sukcesu. I nie mam żadnych wątpliwości, że biorąc pod uwagę, ile pieniędzy Unia Europejska zdecydowała się, dzięki naszym wysiłkom, przekazać na przemysł obronny (...) to tych pieniędzy nie może być mniej" - wskazał.
Wspomniał również o kwestii ETS, której na szczycie poświęcono sporo czasu.
"Oczekiwane przez nas benchmarki, więcej uprawnień darmowych dla polskich przedsiębiorstw mamy w tej chwili na wyciągnięcie ręki, ale to wszystko mówi jedno - nie możemy pozwolić na zbyt daleko idące cięcia. Jak chcą sobie tam coś obcinać - przepraszam za ten kolokwializm - to niech się rozejrzą po swoich dziedzinach, ale jeśli chodzi o rolnictwo i politykę spójności, wydaje się, że nasz sojusz jest bardzo silny" - powiedział.










