Powodem zapowiadanych ograniczeń jest gigantyczny deficyt handlowy UE z Chinami, który sięga 360 miliardów euro rocznie, czyli 1 miliarda dziennie. "Jego wielkość zagraża europejskiemu przemysłowi i miejscom pracy" - ostrzegał w lutym portal Politico Europe. W ciągu jednego roku, deficyt zwiększył się o jedną piątą - z 304,5 mld euro w 2024 r. do 359,3 mld euro w 2025 r. Był spowodowany zarówno wzrostem importu z Chin o 6,3 proc. r/r, jak i spadkiem eksportu z UE do Pekinu - o 6,5 proc. r/r. - informuje portal powołując się na dane Eurostatu.
Import do Europy. Chiński szok 2.0
Masowy napływ towarów z Państwa Środka jest określany przez ekspertów mianem "chiński szok 2.0". Jest to potoczne określenie nowej fali ekspansji gospodarczej Chin, która zalewa rynki europejskie i światowe zaawansowanymi technologicznie i subsydiowanymi przez rząd produktami. "W przeciwieństwie do >pierwszego szoku< z przełomu wieków, obecny proces nie dotyczy taniej odzieży czy prostych zabawek, lecz kluczowych, strategicznych sektorów przemysłu" - wyjaśnia w sieciach społecznościowych Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).
Do podjęcia działań w celu wprowadzenia ochrony handlowej przed subsydiowanym importem z Chin apelowali do Brukseli europejscy przywódcy. Podczas zimowego szczytu przemysłowego w Antwerpii prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał Komisję Europejską do wprowadzenia ochrony handlowej. "Mamy dziś poważny problem. Jesteśmy zbyt powolni" - podkreślał francuski przywódca.
Jednym z krajów popierających twardszy kurs Unii Europejskiej wobec Pekinu jest Polska. Według chińskiego urzędu celnego, w lipcu eksport do Chin wyniósł 394 mln dol. i był o 0,7 proc. wyższy rok do roku. Natomiast import z Chin do naszego kraju zwiększył się o 28,7 proc. r/r do 5 mld dol. Z chińskich danych wynika, że w lipcu deficyt handlowy Warszawy wobec Pekinu wyniósł 4,6 mld dol., o 200 mln dol. więcej niż Berlina.
Deficyt w handlu. Niemcy zmieniają front
Przez ostatnie lata, zwłaszcza za rządów Olafa Scholza, odmienne podejście do obostrzeń reprezentowały Niemcy. Berlin odmawiał wsparcia dla radykalnych decyzji Komisji Europejskiej wobec Pekinu. Obawiał się strat., otwiera się w nowym oknie Tamtejsza gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu własnych towarów, m.in. samochodów, na rynek chiński i obawiała się ceł odwetowych Pekinu.
Jednak nasz zachodni sąsiad zmienia podejście - informuje tygodnik Die Zeit. Przyczyną ma być pogłębiający się deficyt handlowy. W sierpniu import z Niemiec do Chin spadł o 9,7 proc., zaś o ponad 28 proc. r/r wzrósł import. "W ten sposób chińska nadwyżka handlowa wzrosła od stycznia do 805,5 mld dol." - donosi tygodnik. Do najczęściej kupowanych przez Pekin towarów należą samochody i podzespoły elektroniczne do rozbudowy infrastruktury sztucznej inteligencji (AI).
Niemieckie firmy nie są w stanie konkurować z chińskimi - ostrzega gazeta Tagesschau. I powołuje się na Centrum Reform Europejskich (CRE), z analizy którego wynika, że import z Chin "kosztował już 400 tys. miejsc pracy w samych Niemczech". , otwiera się w nowym oknie"Rynki zbytu się załamują" - wskazuje Sebastian Roloff, rzecznik SPD ds. polityki gospodarczej w Bundestagu. Według niemieckich ekspertów, chińskie produkty powinny być droższe o około 50 procent.
Unia daje ultimatum. I ostrzega
Unia Europejska od dawna domaga się od Chin korekty nierównowagi w stosunkach handlowych. , otwiera się w nowym oknieRozmowy trwają od końca czerwca. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, wyznaczyła październik 2026 roku jako ostateczny termin na wypracowanie zrównoważonego porozumienia. Ostrzegła, że jeśli Chiny nie ograniczą zalewania europejskiego rynku swoimi towarami, UE wprowadzi cła i surowsze środki ochronne - informował pod koniec sierpnia Euronews.
Maroš Šefčovič, komisarz UE ds. handlu, oświadczył w tym tygodniu, że deficyt handlowy UE z Chinami stał się tak duży, że samo ograniczenie importu z Pekinu nie wystarczy, aby "przywrócić równowagę" w handlu Unii z drugą co do wielkości gospodarką świata. "Biorąc pod uwagę deficyt i dynamikę, nie uważamy, że rozwiązaniem jest wyłącznie zwiększenie eksportu UE do Chin, ponieważ luka jest po prostu zbyt duża" - powiedział Šefčovič w Berlinie. Dodał, że poinformował o tym swojego chińskiego odpowiednika Wang Wentao.
Šefčovic powiedział, że chciałby, aby rozmowy dotyczyły kwestii ogromnego chińskiego eksportu, ograniczeń na eksport z UE i ograniczeń eksportu przez Pekin kluczowych dostaw, w szczególności minerałów potrzebnych UE - informuje Reuters. Oczekuje, że rozmowy z Chinami przyniosą "namacalne rezultaty" do początku przyszłego miesiąca, kiedy to ma udać się do Pekinu. Nie sprecyzował jednak, jaki eksport Chiny mogłyby ograniczyć.
Doniesienia skomentował państwowy chiński dziennik anglojęzyczny Global Times. Wyraził opinię, że zapowiadane działania Ursuli von der Leyen są protekcjonizmem. Ostrzegł też, że unijne instrumenty obronne utrudnią rozwiązanie sporów handlowych.













