Według unijnych dyplomatów żaden z przywódców unijnej "27" nie poparł najbardziej radykalnego postulatu, jakim jest wstrzymanie systemu ETS, ponieważ to byłaby rewolucja dla europejskiego przemysłu i inwestorów. Nawet najbardziej radykalny wśród liderów premier Czech Andrej Babisz był konstruktywny i otwarty na rozmowę.
Co postanowiono ws. ETS?
We wnioskach końcowych ze szczytu "przeszedł" forsowany przez niego zapis o tym, że Komisja Europejska ma zaproponować reformę ETS do czerwca.
- Liderzy się dogadali, są konkluzje. (...) W czerwcu będzie weryfikacja, czyli Komisja Europejska została przez liderów zadaniowana do pewnych rzeczy i w czerwcu będziemy będziemy patrzeć, co się wydarzyło - powiedział wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta na antenie PR24.
Bolesta podkreślił, że to, na co zgodziła się UE, to elastyczne podejście do mechanizmu.
- To jest bardzo ciekawy zapis, który mówi, że, że Komisja, reformując system, będzie teraz uwzględniać krajową specyfikę. I to jest bardzo dobre dla nas, dlatego, że my rzeczywiście mamy tę specyfikę inną. Na tym nam bardzo zależało - wskazał.
Zmiany w ETS mają przynieść ulgę dla przemysłu
W konkluzjach szefowie państw i rządów UE uzgodnili zapisy, które mają przynieść w najbliższych miesiącach konkretne rozwiązania zmniejszające obciążenia związane z funkcjonowaniem systemu. W szczególności należy się spodziewać sięgnięcia przez Komisję Europejską do rezerw uprawnień na emisję, które, uwolnione na rynek, doprowadzą do spadku ich cen.
Ma to przynieść ulgę dla przemysłu i przyczynić się obniżenia rachunków za prąd dla konsumentów, zwłaszcza krajów, których PKB na jednego mieszkańca znajduje się poniżej unijnej średniej. Będzie więc dotyczyć Polski.
Obserwujący z bliska obrady Rady Europejskiej urzędnik powiedział grupie dziennikarzy, że udało się zbudować porozumienie ponadregionalne wokół ETS - nie tylko kraje Europy Środkowej wzywały do zmian, ale też dołączyły do nich Włochy, Belgia czy też przestawiona całkowicie na odnawialne źródła energii Austria.
Polska zabiega o zmiany w ETS
O kształcie reformy na podstawie wniosków ze szczytu ostatecznie zadecyduje Komisja Europejska, co rodzi pytania o to, czy przekształci system w myśl krajów sceptycznych wobec ETS, czy wygra podejście zwolenników systemu, wśród których jest sama przewodnicząca KE. Von der Leyen miała także na szczycie przekonywać przywódców, że ETS jest silnikiem procesu odchodzenia od paliw kopalnych, od których importu UE wciąż jest uzależniona.
- Na Radzie Europejskiej nie zapadają konkretne ustalenia, ale liderzy wskazują kierunek. Tak stało się na szczycie o obronności i tak było dzisiaj jeśli chodzi o ETS. Zapisana została intencja i teraz zadaniem KE jest zaproponować rozwiązanie, a ma to zrobić zgodnie z wnioskami ze szczytu w porozumieniu z zainteresowanymi krajami - tak wysoki rangą oficjel mówił polskim korespondentom o wynikach szczytu poświęconego wysokim cenom energii. Jak dodał, KE wreszcie przyznała otwarcie, że ETS jest problemem i wpływa na wysokie ceny energii, co jest przełomom, bo przez lata wskazywała na inne czynniki.
Unijni przywódcy chcą obniżenia cen energii
Polski premier Donald Tusk miał być jedynym przywódcą na szczycie w czwartek, który podniósł również kwestię ETS2. To posiedzenie Rady Europejskiej było bowiem poświęcone przemysłowi, a ETS2 dotyczy objęcia systemem handlu emisjami gospodarstw domowych poprzez nałożenie opłat na emisję związane z transportem oraz ogrzewaniem domów. W zeszłym roku zapadła decyzja o odroczeniu wejścia w życie systemu ETS2 o rok - do 2028 r. Tusk miał się upomnieć w czwartek o "radykalnie odroczenie."
W konkluzjach znalazło się nawiązanie do przedstawionych w poniedziałek przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen propozycji. KE ma w pierwszej kolejności przedstawić działania nastawione na szybki efekt i być łatwe do wprowadzenia, m.in. poprzez działania wokół rezerwy stabilności rynkowej. Następnie KE zaproponuje zmiany w dyrektywie regulującej system ETS. Jej celem ma być "określenie bardziej realistycznej ścieżki dekarbonizacji po 2030 r.".
Przywódcy unijni wezwali do przedstawienia "konkretnych działań, mających na celu obniżenie cen energii elektrycznej w perspektywie krótkoterminowej, z uwzględnieniem zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich, przy jednoczesnym zachowaniu długoterminowych sygnałów inwestycyjnych dla produkcji energii odnawialnej i niskoemisyjnej".
Europa stawia na OZE
Jak informowała PAP jeszcze przed szczytem, Polska jest zadowolona z uwzględnienia zróżnicowanej sytuacji krajów członkowskich, o czym konkluzje wspominają dwukrotnie.
W konkluzjach czytamy, że "ostatnie skoki cen importowanych paliw kopalnych pokazują, że transformacja energetyczna pozostaje najskuteczniejszą strategią osiągnięcia strategicznej autonomii Europy".
Przywódcy zgodzili się, że największe znaczenie dla zmniejszenia zależności od niestabilnych rynków paliw jest przyspieszenie wdrażania odnawialnych i niskoemisyjnych źródeł energii oraz jej magazynowania.














