Unijny zakaz utylizacji niesprzedanej odzieży, obuwia i akcesoriów będzie wchodzić w życie etapami:
- od 19 lipca zostaną nimi objęte duże podmioty,
- od 19 lipca 2030 roku średnie.
Regulacja zakłada, że przedsiębiorcy nie będą mogli niszczyć niesprzedanych produktów (poza pewnymi wyjątkami, które opiszemy w dalszej części), a od 1 lutego 2027 roku niesprzedane, wyrzucone artykuły będą podlegać obowiązkowi raportowania.
Kogo obejmie zakaz niszczenia niesprzedanej odzieży i niesprzedanego obuwia?
Jak wyjaśniło nam biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju i Technologii - zakaz obejmie wszystkie podmioty wprowadzające lub udostępniające produkty na rynku, czyli oprócz producentów także importerów, dystrybutorów i sprzedawców.
- W praktyce zakaz dotyczy tego podmiotu, który decyduje o losie niesprzedanego produktu, w szczególności o jego zniszczeniu lub przekazaniu do utylizacji - wyjaśnia MRiT.
Luki w zakazie utylizacji odzieży i obuwia
Przepisy nie obejmą małych i mikro przedsiębiorstwa. Istnieje więc ryzyko, że duże i średnie firmy będą odsprzedawać takim podmiotom niesprzedane zapasy do dalszego handlu.
Część takiego towaru niewątpliwie znajdzie nabywców. Reszta może zasilić składowiska odpadów w Europie lub trafić do tych w biedniejszych krajach na innych kontynentach. Obawy te podziela Paweł Pomian wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.
Jeśli duży podmiot "przerzuci" niesprzedany towar do mniejszego, znika część obowiązków i ryzyko sankcji. To może stworzyć prosty mechanizm omijania przepisów, jeśli nie będzie dobrze kontrolowany - mówi Pomian.
LPP: To nie duże marki niszczą niesprzedaną odzież na dużą skalę
Ewa Janczukowicz-Cichosz, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju w LPP (firma jest właścicielem marek Cropp, Sinsay, House, Mohito, Reserved) w komentarzu dla Interii Biznes, zastrzega, że mitem jest to, iż to duże marki odzieżowe niszczą niesprzedaną odzież na dużą skalę.
- W praktyce takie działanie po prostu się nie opłaca - niesprzedany towar oznacza dla firmy mniejszy zysk, a jego zniszczenie dodatkowo generuje koszt, więc biznesowo nie jest to rozwiązanie pożądane - podkreśla. W LPP w ograniczaniu strat i w dopasowaniu skali produkcji do realnego popytu pomagają m.in. narzędzia oparte na AI.
Janczukowicz-Cichosz zaznacza jednak, że "zjawisko niesprzedanego towaru" w branży odzieżowej jak najbardziej występuje. Wynika z sezonowości, zwrotów, konieczności planowania produkcji z wyprzedzeniem czy ze zmiennego popytu.
- Dlatego priorytetem firm jest przede wszystkim ograniczanie skali nadwyżek oraz zagospodarowywanie ich poprzez alternatywne kanały sprzedaży lub inne dopuszczalne rozwiązania - wskazuje ekspertka.
W naszej ocenie nowe przepisy nie tyle eliminują sam problem nadwyżek, ile zwiększają presję na jeszcze lepsze zarządzanie nimi oraz większą transparentność w tym obszarze. Kierunek regulacyjny jest więc czytelny - firmy będą musiały jeszcze intensywniej rozwijać rozwiązania pozwalające zagospodarować niesprzedany towar w sposób odpowiedzialny i zgodny z wymogami prawa - dodaje przedstawicielka LPP.
Dla firm spore wyzwanie może stanowić już samo zrozumienie wdrażanych regulacji.
- Z perspektywy branży problemem jest dziś nie tylko ograniczona liczba praktycznych wyjaśnień, ale również brak realnego dialogu polskiego ustawodawcy z przedsiębiorcami. Na obecnym etapie nie widzimy wystarczającej przestrzeni do rozmowy z branżą o tym, jak te przepisy mają być stosowane w praktyce - mówi Janczukowicz-Cichosz, zaznaczając, że dotyczy to także nadchodzącej Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP), obarczającej producentów odpowiedzialnością za wprowadzenie towaru do obiegu.
- Nie każdy towar może trafić do dalszej sprzedaży, dlatego potrzebne są również realne możliwości jego recyklingu, tak aby utylizacja była ostatecznością, a nie domyślnym rozwiązaniem - wyjaśnia przedstawicielka LPP, podkreślając, że wdrażanie tych regulacji wymaga ścisłej, merytorycznej współpracy administracji z branżą.
Sankcje za łamanie zakazu utylizacji odzieży i obuwia. Ministerstwo potwierdza, że będą
W kontekście zakazu utylizacji niesprzedanego towaru problematyczną kwestię stanowią sankcje za jego łamanie. Janczukowicz-Cichosz wskazuje, że przepisy unijne przewidują obowiązek ich ustanowienia przez państwa wspólnoty. - Natomiast z perspektywy przedsiębiorców nadal brakuje jasnych i szczegółowych informacji dotyczących tego, jak dokładnie będzie to wyglądało na poziomie krajowym - zauważa przedstawicielka LPP.
MRiT w komentarzu dla Interii Biznes potwierdziło, że kary zostaną wprowadzone. - Obecnie w MRiT prowadzone są wstępne prace i konsultacje w tej kwestii - przekazał nam dział prasowy.
Darowizna niesprzedanego towaru nadal będzie obarczona VAT-em
Przedsiębiorcy mogliby oddawać niesprzedany towar organizacjom charytatywnym, ale tego nie robią, bo musieliby zapłacić VAT. Jak wyjaśnia MRiT - co do zasady darowizna towarów nie jest nim obarczona, ale w przepisach kryje się "haczyk".
- Opodatkowaniu VAT podlegają jedynie te nieodpłatne dostawy towarów, w odniesieniu do których spełniony jest warunek w postaci istnienia prawa do odliczenia podatku naliczonego przy ich zakupie - wyjaśnia nam MRiT.
Dlatego też dla firm utylizacja jest bardziej opłacalna niż darowizny. Po wejściu zakazu niszczenia towaru w kwestii VAT-u nic się nie zmieni, bo jak tłumaczy resort rozwoju - "przepisy o podatku od wartości dodanej (VAT) są zharmonizowane w UE".
Państwa członkowskie mają zatem obowiązek zapewnienia zgodności przepisów krajowych do regulacji wspólnotowych, w szczególności do dyrektywy VAT, która nie przewiduje możliwości zastosowania preferencji o charakterze ogólnym (generalnym) w obszarze darowizn towarów - stwierdza departament.
Taka wykładnia jeszcze bardziej potęguje ryzyko, że firmy będą szukać "furtek", by pozbyć się nadwyżek niesprzedanego towaru. Mogą np. nadużywać wyjątków od zakazu.
W oficjalnym unijnym komunikacie podkreślono, że utylizacja będzie dozwolona w przypadku towaru podrobionego, wadliwego lub niebezpiecznego. Pominięto natomiast, że nadwyżki będą mogły być niszczone m.in. jeśli:
- produkt uległ zanieczyszczeniu lub zniszczeniu w łańcuchu dostaw, podczas zwrotu lub podczas sprzedaży, a jego naprawa jest nieopłacalna lub niemożliwa (rozporządzenie wymaga udowodnienia tego).
- jeśli w ciągu 8 tygodni towar został zaproponowany w ramach darowizny trzem organizacjom pożytku publicznego, a te odmówiły jego przyjęcia.
- produkt został otrzymany przez podmiot gospodarki społecznej działający na terenie Unii w formie darowizny, ale nie udało się znaleźć dla niego odbiorcy;
- zniszczenie produktu jest opcją o najmniejszym negatywnym wpływie na środowisko.
Paweł Pomian także dostrzega niebezpieczeństwo, jakie stwarza "szeroka" lista wyjątków. - W praktyce daje to firmom duże pole do interpretacji. I to jest największe ryzyko: że problem nie zniknie, tylko stanie się mniej widoczny. Zamiast otwartego niszczenia będziemy mieli więcej "uzasadnionych" przypadków, które trudno będzie zakwestionować - wskazuje prezes Stowarzyszenia EKO-UNIA.
Podkreśla przy tym, że inni eksperci zgłaszają podobne wątpliwości. W jego opinii kluczowe będzie, co stanie się po wejściu zakazu w życie. Jeśli państwa i instytucje wdrożą skuteczne mechanizmy kontroli, a "dane nie będą chowane do szuflady, to firmy zaczną zmieniać swoje podejście".
- To nie jest unijny bubel, tylko pierwszy krok w dobrą stronę. Ale żeby był skuteczny, trzeba szybko zamykać luki, które już dziś są widoczne - inaczej zmiana będzie bardziej na papierze niż w rzeczywistości - podsumowuje Pomian.
Hanna Sidorska











