Wojna toczona przez przez Moskwę na terytorium Ukrainy odbija się ogromnymi kosztami na rosyjskiej gospodarce. To doprowadza do upadku małe biznesy, a coraz więcej lokali na przedmieściach Moskwy straszy pustkami i tabliczkami "do wynajęcia".
Wojna wykańcza małe biznesy w Rosji. Pod Moskwą pustoszeją witryny
"Moja firma ledwo trzyma się na nogach. Myślę o jej całkowitym zamknięciu" - powiedziała w rozmowie z AFP właścicielka apteki w miejscowości Mytiszczi na północny-wschód od Moskwy.
Kobieta w rozmowie z agencją, wypowiadała się anonimowo w obawie o swoje bezpieczeństwo. Skrytykowała rosyjski rząd za podwyżki podatków i nowe regulacje, które uszczuplają jej zyski. Przyznała, że od początku działań militarnych na terenie Ukrainy Rosjanie "zaczęli odczuwać inflację".
Rosyjska gospodarka nie tylko ponosi koszty prowadzenia wojny, ale także zachodnich sankcji. Z początku miliardy dolarów przeznaczane na wojnę pomogły chronić Rosję przed wstrząsami, a wydatki na wojsko sięgnęły historycznego 8 proc. PKB, najwyższego poziomu od zimnej wojny.
Jednak sektor cywilny pozostał w tyle. Na początku 2025 roku Rosja odnotowała pierwszy kwartalny spadek gospodarczy od trzech lat. W Mitiszczi spowolnienie gospodarcze nastąpiło także w wyniku konkurencji ze strony sprzedawców internetowych i zaostrzenia przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu, który jest głównym źródłem dochodów małych restauracji, oraz lokalnych sklepów spożywczych.
Spadają możliwości zakupowe Rosjan. Przedsiębiorcy mają mniej klientów
"Rosyjska gospodarka to gospodarka dwupoziomowa - zdominowana przez radzący sobie całkiem nieźle sektor obronny. A drugi poziom to cała reszta" - powiedział AFP londyński ekspert ds. rosyjskiej gospodarki Aleksander Kołyandr.
Spadła również koniunktura konsumencka, Rosjanie nie są już tak zamożni jak na początku wojny i rezygnują z np. dużych zakupów. To z kolei przekłada się na większą presję na przedsiębiorców. Jak zauważa Kołyandr nie czerpią oni korzyści z wojny, a ich obecna sytuacja jest bardzo niepewna.
W Mytiszczi właścicielka salonu musiała niedawno przeprowadzić się do studia współdzielonego z inną firmą, bo nie mogła sobie pozwolić na czynsz we własnym lokalu.
"Ogólnie rzecz biorąc, widzę spadek przepływu klientów ze względu na niestabilną sytuację finansową. Wszelkiego rodzaju koszty wzrosły, a klienci wybierają bardziej przyjazne dla budżetu procedury kosmetyczne lub w ogóle ich nie stosują" - mówiła w rozmowie z AFP.
Rosja zmieniła korzystne przepisy podatkowe dla przedsiębiorców. Niektórzy musieli zamknąć swoje biznesy
Tak jak inni przedsiębiorcy, Zhanna skarżyła się na zmiany podatkowe, w tym podniesienie podatku VAT, oraz usunięcie uproszczonego systemu niskich stawek dla najmniejszych firm. W efekcie rozważa przeniesienie części swoich dochodów do szarej strefy.
"Nie da się pracować zgodnie z przepisami. Dlatego szukam balansu pomiędzy zachowaniem cen osiągalnych dla klientów, ale też żeby zostało coś dla mnie" - mówiła agencji Zhanna.
Z kolei Alina - właścicielka zamkniętego sklepu mięsnego musiała zrezygnować z prowadzenia firmy i szuka teraz najemców na swój lokal. 49-latka powiedziała, że w ostatnich latach znacznie spadła siła nabywcza mieszkańców i jej klienci zaciskają pasa. Do tego, jak wyliczyła, w tym roku jej koszty podatkowe wzrosły 15-krotnie.
"Pracujemy od 2015 roku i uczciwie płacimy podatki. Płacimy za wszystkie inne nowe wymagania. A teraz postanowili nas wykończyć na dobre. Co w tej sytuacji powinien zrobić uczciwy przedsiębiorca? Zamknąć interes?" - pyta Alina.













