Fala upałów, która objęła znaczną część Europy, mocno odbiła się na rynku energii elektrycznej. Skutki odczuła również Polska - w pierwszych dniach sierpnia gwałtownie wzrosły hurtowe ceny prądu. Dane publikowane przez Urząd Regulacji Energetyki pokazują, że średnia cena energii na Rynku Dnia Następnego dla dostaw od 3 do 5 sierpnia wyniosła około 645 zł za MWh.
Fala upałów uderzyła w europejską energetykę. Wieczorne ceny prądu eksplodowały
Znacznie bardziej spektakularne były jednak ceny notowane w godzinach wieczornego szczytu. Analityk Fundacji Instrat Fryderyk Karp zwraca uwagę, że w dniach 4-6 sierpnia cena w najdroższej godzinie, między 19:00 a 20:00, sięgała około 1800 zł za MWh, podczas gdy przed obecną falą upałów wieczorne szczyty kształtowały się w okolicach 800 zł za MWh. Jednocześnie w południe 5 sierpnia, dzięki bardzo wysokiej produkcji energii z fotowoltaiki, cena spadła nawet do 24 zł za MWh.
Podobny schemat był widoczny również w kolejnych dniach. Rano ceny rosły wraz z porannym wzrostem zapotrzebowania, w środku dnia gwałtownie spadały pod wpływem dużej produkcji energii słonecznej, a po zachodzie słońca ponownie dynamicznie rosły.
Jak podkreśla Karp, wzrost cen na rynku hurtowym nie oznacza automatycznie wyższych rachunków dla wszystkich odbiorców. Najbardziej zmiany odczują przedsiębiorstwa, których umowy są bezpośrednio powiązane z godzinowymi lub 15-minutowymi notowaniami rynku spot oraz odbiorcy korzystający z taryf dynamicznych. Tych w Polsce jest jednak niewiele - zaledwie około 4,8 tys. rodzin, czyli 0,03 proc. wszystkich odbiorców energii.
Dlaczego wieczorem energia jest najdroższa? Eksperci wskazują rozwiązania
Eksperci są zgodni, że obecna sytuacja jest efektem nałożenia się kilku niekorzystnych czynników. Fryderyk Karp wyjaśnia, że podczas fali upałów zużycie energii rośnie nawet o kilkanaście procent względem chłodniejszych dni lipca. Powodem jest przede wszystkim intensywne korzystanie z klimatyzacji i urządzeń chłodzących, zwłaszcza wieczorem, gdy mieszkańcy wracają do domów.
Jednocześnie, jak wskazuje ekspert, sierpień jest okresem planowanych remontów bloków węglowych. Obecnie z eksploatacji wyłączonych pozostaje około 8 GW jednostek centralnie dysponowanych. Dodatkowo produkcję ograniczają niskie stany wód wykorzystywanych do chłodzenia elektrowni. Problem dotyczy zarówno Polski, jak i elektrowni jądrowych na Węgrzech oraz w Rumunii. Sytuację dodatkowo pogarsza słaby wiatr, który ogranicza produkcję energii z farm wiatrowych. - W efekcie po zachodzie słońca, gdy fotowoltaika przestaje pracować, a popyt jest wciąż wysoki, konieczne jest włączanie konwencjonalnych jednostek wytwórczych, co podbija ceny w tym okresie - zauważa.
Jak zaznacza analityk Fundacji Instrat, wraz z postępującymi zmianami klimatu podobne epizody będą pojawiały się coraz częściej. Zdaniem Karpa system elektroenergetyczny powinien być przygotowany na takie sytuacje poprzez rozwój magazynów energii, które pozwolą wykorzystywać nadwyżki produkcji słonecznej po zachodzie słońca, a także poprzez rozwój mechanizmów zwiększających elastyczność popytu, między innymi taryf dynamicznych zachęcających do przenoszenia zużycia na godziny z tańszą energią.
- Dlatego już teraz trzeba budować odporność systemu na przyszłość, podobnie jak kilka lat temu postawiliśmy na rozwój fotowoltaiki, która dziś pokrywa około 50 proc. dobowego zapotrzebowania w ciągu dnia i - generując energię elektryczną blisko odbiorcy - odciąża linie przesyłowe - dodaje w rozmowie z Interią Biznes.
"Krótko mówiąc, chodzi o zmniejszającą się podaż i rosnący popyt"
Do przyczyn dużych różnic cenowych między południem a wieczorem odniósł się również ekspert Project Tempo Bartłomiej Orzeł. - Krótko mówiąc, chodzi o zmniejszającą się podaż i rosnący popyt. Wieczorem fotowoltaika produkuje znacznie mniej energii, co prowadzi do występowania tzw. krzywej kaczki - wyjaśnił.
Jak dodał, Polska wciąż znajduje się na wczesnym etapie rozwoju magazynowania energii, dlatego nadwyżki wyprodukowane w ciągu dnia nie mogą jeszcze skutecznie pokrywać wieczornego zapotrzebowania. Dodatkowo produkcję ogranicza niska wietrzność, a elektrownie węglowe, zarówno z otwartym, jak i zamkniętym układem chłodzenia, przy bardzo wysokich temperaturach nie są w stanie pracować z pełnym obciążeniem.
Orzeł wskazuje także rozwiązania, które mogłyby ograniczyć skalę podobnych kryzysów. Jednym z nich jest DSR, czyli dobrowolne ograniczanie poboru mocy przez przedsiębiorstwa w zamian za wynagrodzenie. - Oczywiście nie wszystkie firmy mogą tak zrobić - gdyż wynika to z ich procesów wewnętrznych czy kosztów ponownego uruchomienia - więc ma to swoje ograniczenia - dodaje.












