Pod koniec zeszłego roku austriacka grupa Erste kupiła od hiszpańskiego Santandera polską spółkę. Procedury związane z przejęciem i zmianą nazwy instytucji ciągnęły się kilka miesięcy, ale teraz już bank nazywa się Erste BP i prowadzi rebranding zmieniając równocześnie barwy z czerwonych na niebieskie.
Bank ma zamiar wydać na to w tym roku 250 mln zł, z czego w I kwartale poszło już ok. jednej czwartej, a połowa ma być wydana w II kwartale. Sporo. Tu i ówdzie niebieski jest bardziej błękitny, gdzie indziej bardziej granatowy, ale można przypuszczać, że zostanie to z czasem wyprostowane. Choć koszty mogą w ten sposób wzrosnąć.
Pytanie jest takie - czy za nowego austriackiego właściciela Erste będzie chciał zachować pozycję rynkową trzeciej największej instytucji w Polsce, będzie rosnąć w tempie takim, jak rynek (a może ma aspiracje na więcej?) i po jakie narzędzia sięgnie, żeby bronić swojej pozycji? Bank w I kwartale odnotował wzrost akcji kredytowej o 7 proc. licząc rok do roku. To przyzwoicie, ale konkurenci mieli większy.
- Wzrost kredytów o 7 proc. jest solidnym wzrostem. Popyt rośnie, presja konkurencyjna na marże jest ogromna - powiedział na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników banku za I kwartał prezes Michał Gajewski.
- Bardzo mnie dziwią zachowania naszych konkurentów, którzy obniżają marże poniżej podatku bankowego - dodał.
Wyścig banków o miejsce na podium
Przez pewien czas w 2018 roku po przejęciu części detalicznej Deutsche Bank Polska ówczesny Santander BP, czyli obecnie Erste BP, prześcignął pod względem wielkości aktywów nawet Pekao i był drugim największym bankiem w Polsce. Na chwilę. Teraz Erste nie chce odpuszczać swojej pozycji, ale na razie nie mówi konkretnie - jak będzie jej bronił.
- Radzimy sobie lepiej niż rynek poprzez szybkość procesu i kompetencje naszych bankierów (…). Naszą ambicją jest pobicie wzrostu rynkowego - mówił Michał Gajewski.
O to nie będzie łatwo, bo inne banki solidnie przyspieszyły. Największy, PKO Bank Polski, z sumą bilansową grubo ponad pół biliona zł jest oczywiście poza zasięgiem konkurentów. Drugi, Pekao uciekł solidnie Erste osiągając 356,3 mld zł aktywów. Ale Erste musi czuć na plecach gorący oddech ING BŚK, który ma 302,9 mld zł sumy bilansowej. Erste jest w jego zasięgu teoretycznie w ciągu jednego kwartału. Po wyczyszczeniu spraw frankowych apetyt na szybki wzrost ma piąty, mBank, który na koniec I kwartału miał 290,5 mld zł aktywów. Jeśli przyspieszy - tak jak to zapowiadał - może spokojnie powalczyć o trzecie miejsce.
Co więcej, bezpośredni konkurenci odnotowali w I kwartale szybszy wzrost akcji kredytowej niż do niedawna Santander, a teraz już Erste. W Pekao portfel kredytów ogółem wzrósł o 11 proc., w ING BŚK - o 9 proc., a w mBanku - o 10,8 proc.
W Erste kredyty ogółem wzrosły o 7 proc. rok do roku, ale hipoteczne zaledwie o 4 proc. Bank wprawdzie w I kwartale zwiększył sprzedaż hipotek o 59 proc. rok do roku do blisko 2,6 mld zł, był to jednak znaczący spadek w porównaniu z ostatnim kwartałem zeszłego roku, kiedy wyniosła ona 3,1 mld zł.
Erste - podobnie jak kilku innych konkurentów - ruszył mocno z finansowaniem konsumpcji. Portfel kredytów gotówkowych w I kwartale wzrósł do 19,8 mld zł, czyli o 8 proc., a nowa sprzedaż - do 3,9 mld zł, czyli o 35 proc. w porównaniu z I kwartałem zeszłego roku. Kredyty dla małych i średnich przedsiębiorstw (wraz z leasingiem) w portfelu banku wzrosły o 4 proc., lecz nowa sprzedaż spadła o 3 proc. rok do roku do 2,4 mld zł.
Zysk mocno w dół. Dlaczego?
Zysk netto banku spadł spektakularnie, aż o 39 proc. do 1,03 mld zł. Oczywiście na to miały wpływ obciążenia regulacyjne - składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków Bankowego Funduszu Gwarancyjnego oraz o 258 mln zł wyższy podatek CIT, którego stawka nominalna od tego roku wzrosła z 19 do 30 proc. Efektywna stopa opodatkowania w Erste w I kwartale wynosiła 42,2 proc. w porównaniu do 23,3 proc. przed rokiem.
Bank odnotował jednak również znacznie silniejszy niż na rynku spadek zysku brutto - o 18 proc. do 1,82 mld zł. To głownie wpływ wyższej o 143 mln zł sumy składek na BFG oraz wyższych kosztów administracyjnych, w tym integracji i rebrandingu. W sumie koszty wzrosły w I kwartale o 23 proc. do 1,69 mld zł, ale po wyłączeniu kosztów integracji i rebrandingu, były wyższe o 16,6 proc. rok do roku. Jeśli dodatkowo wyłączyć wpłaty na BFG, wzrost kosztów wyniósł 7,8 proc. rok do roku.
Erste - podobnie jak większość konkurentów - odnotował w I kwartale niewielki spadek wyniku odsetkowego pomimo kolejnych obniżek stóp, o 4 proc. rok do roku. Miał natomiast solidny wzrost wyniku prowizyjnego, o 6 proc. Dochody ogółem banku wyższe niż przed rokiem o 1 proc. dzięki transakcjom instrumentami pochodnymi i transakcjom na rynku walutowym.
- Wynik odsetkowy był niższy niż w zeszłym roku w następstwie spadku stóp. Spadek przychodów odsetkowych jest kompensowany spadkiem kosztów odsetkowych - powiedział Michał Gajewski.
- Koszty odsetkowe spadają szybciej, co jest dobrą sytuacją (…). Rośnie znaczenie dochodów pozaodsetkowych - dodał.
Bank - jak na polski rynek - ma wciąż wysoką marżę odsetkową, wynoszącą 4,53 proc. W porównaniu z I kwartałem zeszłego roku spadła ona jednak o 41 pb, a więc mniej niż u wielu konkurentów. Czy jest ona do utrzymania w warunkach, jakie nastąpiły po serii obniżek stóp o 200 punktów bazowych w ciągu niespełna roku?
- Poziom dochodów będzie zależał od ścieżki stóp procentowych (…). Do kolejnej obniżki stóp pewnie nie dojdzie w tym roku (…), znacząca część obniżek z zeszłego roku już przeszła przez bilans - powiedział wiceprezes Maciej Reluga.
Poziom dochodów będzie zależał rzecz jasna również od tego, jakie atuty wyciągnie konkurencja. A ta zaczyna grać bardzo ostro.
Jacek Ramotowski














