Handel w niedziele w wielu niemieckich miejscowościach turystycznych możliwy jest od połowy marca. Regulacje będą obowiązywać przede wszystkim w sezonie wakacyjnym, aż do 31 października. Na tym jednak nie koniec. Handel będzie dopuszczony również w czasie wzmożonego, świątecznego okresu zakupowego (od 17 grudnia do 8 stycznia).
Zmiany objęły ponad 150 miast i gmin w północnych landach Niemiec. Chodzi głównie o tereny nad Morzem Północnym i Bałtykiem. Z naszego punktu widzenia szczególnie interesujące jest odblokowanie handlu na wyspie Uznam przy granicy z Polską.
Sprzedaż jest możliwa przez maksymalnie sześć godzin, w przedziale między 11:00 a 19:00. Wyjątkiem jest wyspa Helgoland, na której niedzielny handel może odbywać się od 8:00 do nawet 20:00. W niedziele otwarte mogą być głównie sklepy oferujące artykuły codziennego użytku, żywność, pamiątki oraz drobne produkty skierowane do turystów.
Za sprawą liberalizacji niedzielnego handlu lokalne władze w Niemczech liczą na zwiększony ruch turystyczny. Jednocześnie mają nadzieję na dodatkowe wpływy do budżetów.
Handel w niedziele. W Niemczech liberalizacja na sezon wakacyjny
Zmiany te mogą jednak stanowić wyzwanie dla polskich przedsiębiorców, szczególnie w regionach przygranicznych nad Bałtykiem. Większa dostępność sklepów po stronie niemieckiej w świąteczne dni może bowiem skłonić część turystów do zaplanowania wypoczynku właśnie tam, co w konsekwencji może przełożyć się na spadek obrotów po polskiej stronie granicy oraz osłabienie konkurencyjności lokalnej oferty turystyczno-handlowej.
W polskim prawie do tej pory nie wprowadzono rozwiązań umożliwiających sezonowe lub terytorialne zliberalizowanie zakazu handlu w niedzielę. Obowiązująca ustawa w tym zakresie dotyczy całego obszaru Polski, w tym miejscowości turystycznych. Zgodnie z przepisami nie można sprzedawać towarów ani wykonywać czynności związanych ze sprzedażą.
W niedziele niehandlowe zakupy można zrobić głównie w placówkach, gdzie za ladą staje sam właściciel, na stacjach paliw, w aptekach oraz w punktach gastronomicznych. Ponadto handel jest dozwolony w kilka konkretnych niedziel w roku.
W Polskiej Organizacja Handlu i Dystrybucji usłyszeliśmy w kontekście liberalizacji niedzielnego handlu w Niemczech, że z zainteresowaniem obserwują rozwiązania stosowane w innych krajach. - Z perspektywy handlu detalicznego każde rozwiązanie, które lepiej odpowiada na realne potrzeby konsumentów i lokalnych gospodarek, zasługuje na rzeczową analizę - mówi Interii Biznes Karol Tyszka z POHiD.
Morze, góry czy Mazury. Zakaz handlu w niedziele w regionach turystycznych do poluzowania?
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie odpowiedziało nam, czy obecnie analizuje dane dotyczące wpływu zakazu handlu w niedziele na gospodarkę i rynek pracy, w tym także potencjalne skutki dla regionów turystycznych, ani czy rozważa wprowadzenie jakichkolwiek zmian w obowiązującym w Polsce modelu.
Gdyby jednak taka decyzja została podjęta, natychmiast pojawiają się pytania, które regiony w Polsce - oraz w jakim okresie - mogłaby objąć ewentualna liberalizacja handlu w niedziele. Czy powinny to być tereny nadmorskie, na wzór rozwiązań niemieckich, a może również oblegane przez turystów góry - Tatry i Karkonosze, czy może nawet coraz popularniejsze Mazury?
- W miejscowościach o dużym natężeniu ruchu turystycznego niedziela jest często jednym z kluczowych dni handlowych, a dostępność sklepów ma znaczenie nie tylko dla odwiedzających, ale także dla mieszkańców oraz lokalnych przedsiębiorców. Takie rozwiązanie mogłoby więc realnie wspierać aktywność gospodarczą w sezonie - podkreśla przedstawiciel Polskiej Organizacja Handlu i Dystrybucji.
Od razu jednak zaznacza, że przed podjęciem jakichkolwiek decyzji trzeba wziąć pod uwagę dobro konsumentów i pracowników, a takie rozwiązanie wymagałoby analizy przez pryzmat realnego popytu, kosztów operacyjnych, dostępności pracowników oraz lokalnej specyfiki.
Zakaz handlu w niedziele odczuwalny w szczycie sezonu
Katarzyna Turosieńska, rzecznik prasowa Polskiej Izby Turystyki, uważa, że ograniczenia handlu w niedziele nie są dziś czynnikiem, który sam w sobie decyduje o atrakcyjności turystycznej regionów, ale w szczycie sezonu mogą obniżać komfort pobytu i ograniczać część wydatków podejmowanych spontanicznie przez turystów. - Z perspektywy branży turystycznej najważniejsze są dostępność usług, wygoda pobytu i możliwość elastycznego korzystania z oferty miejsca. W praktyce turysta nie zawsze planuje zakupy z wyprzedzeniem, szczególnie podczas krótkich pobytów weekendowych czy rodzinnych wyjazdów. Dlatego ograniczona dostępność części handlu w niedzielę może być odczuwalna, zwłaszcza w szczycie sezonu - mówi Biznes Interii.
W ocenie przedstawicielki PIT model dopuszczający handel w niedziele w wybranych regionach turystycznych lub w ściśle określonych okresach w sezonie mógłby poprawić konkurencyjność polskich kierunków względem części rynków zagranicznych, ale nie powinien być wprowadzany w sposób automatyczny ani powszechny. Jak dodaje, w Europie funkcjonują rozwiązania przewidujące szczególne zasady dla miejscowości turystycznych i uzdrowiskowych. - To pokazuje, że niektóre państwa traktują dostępność handlu jako element obsługi ruchu turystycznego - wskazuje.
Brak zakupów w niedzielę - jak dodaje - nie jest dziś jednym z głównych problemów polskiej turystyki. - Branża częściej wskazuje na kwestie kosztów, transportu, jakości infrastruktury, dostępności kadr i stabilności warunków prowadzenia działalności. Natomiast na poziomie doświadczenia gościa problem rzeczywiście bywa sygnalizowany: przede wszystkim przez turystów przyjeżdżających na krótko, rodziny z dziećmi, gości zagranicznych oraz osoby, które chcą korzystać z lokalnej oferty handlowej, produktów regionalnych i pamiątek także w niedzielę. W takim sensie wpływa to bardziej na wygodę i poziom wydatków dodatkowych niż na samą decyzję o wyborze Polski jako kierunku podróży - tłumaczy.
Nowy model niedzielnego handlu w Polsce?
Rzecznik Polskiej Izby Turystyki mówi wprost, że jeżeli takie rozwiązanie miałoby być rozważane w Polsce, powinien to być raczej model ograniczony, przewidywalny i oparty na jasnych kryteriach, a nie pełne odejście od obecnych zasad. Taki mechanizm mógłby obejmować wybrane gminy i miejscowości o wyraźnie turystycznym charakterze, w określonych miesiącach lub terminach największego ruchu.
- Nie tylko nad Bałtykiem, ale również na Mazurach, w górach, w uzdrowiskach i w innych silnych kierunkach sezonowych. Kluczowe byłyby jednak warunki: precyzyjne kryteria uznania miejscowości za turystyczną, ograniczone godziny otwarcia, poszanowanie praw pracowników, konsultacje z samorządami i przedsiębiorcami oraz wyraźne powiązanie takiego rozwiązania z realną obsługą ruchu turystycznego, a nie z ogólną liberalizacją handlu - wyjaśnia Turosieńska.
Daleka droga do liberalizacji niedzielnego handlu
Na razie droga do liberalizacji niedzielnego handlu w sezonie turystycznym jest daleka. W Sejmie nie toczy się znacząca dyskusja dotycząca wprowadzenia nowych regulacji.
- Oferta gastronomiczna oraz rekreacyjna jest dostępna bez ograniczeń, co w praktyce zaspokaja potrzeby turystów i mieszkańców Świnoujścia - powiedział nam Wojciech Basałygo, podinspektor w Biurze Informacji i Konsultacji Społecznych z Urzędu Miasta w Świnoujściu. - Nie odnotowaliśmy istotnych sygnałów wskazujących, że obowiązujące przepisy stanowią problem dla naszych gości - twierdzi przedstawiciel przygranicznego miasta.
Zwraca uwagę na istnienie małego handlu, który jest otwarty w niedziele. - Nie widzimy również wpływu większej liczby otwartych sklepów spożywczych na poziom konkurencyjności ze strony niemieckich kurortów położonych na wyspie Uznam - dodaje.
Jednak sklepy w Niemczech, m.in. nad Bałtykiem, otworzyły się zaledwie w połowie marca, a prawdziwy test dla przygranicznych przedsiębiorców po polskiej stronie granicy nadejdzie dopiero latem, wraz z początkiem szczytu sezonu turystycznego i napływem większej liczby turystów.
Sebastian Tałach















