Jak dowiedziała się gazeta, do wykazu prac rządu wkrótce trafi projekt tzw. równościowego podatku od usług cyfrowych przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji. To nowy pomysł na podatek cyfrowy, który mają zaakceptować Amerykanie.
Podatek cyfrowy uderzy w Chiny, nie w USA
Początkowo wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski sugerował, że podatek cyfrowy powinny płacić m.in. Meta i Google i tłumaczył, że bigtechy osłabiają polski rynek mediowy. "Rzeczpospolita" sugeruje, ze obecnie retoryka ta skierowana ma zostać w stronę Chin:
"Nie chcemy się spieszyć, niczego robić na kolanie, to ma być stabilny mechanizm na lata, jak VAT" - zapewnił Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji w rozmowie z "Rz".
Podatek cyfrowy z powodzeniem obowiązuje już m.in. w Hiszpanii, Francji, Włoszech, Austrii, Wielkiej Brytanii i na Węgrzech. W Polsce próby wprowadzenia takiej daniny spotkały się z krytyką ze strony USA, a temat nieco ucichł w drugiej połowie 2025 roku.
Wcześniej ambasador Tom Rose ostrzegał, że to "autodestrukcyjny podatek, który zaszkodzi tylko Polsce i jej relacjom z USA".
Podatek cyforwy nie dla płatników CIT
Dobrą zmianą ma być współpraca resortów cyfryzacji i finansów w tej sprawie i znacząca zmiana retoryki. Mechanizm ma być prosty: podatek cyfrowy zostanie pomniejszony o zapłacony w Polsce CIT. To rozwiązanie chroni firmy posiadające tu biura i zatrudniające pracowników, a uderza w podmioty, które jedynie "wyciągają" zyski z rynku.
"Jeżeli firma płaci CIT w Polsce, to podatek cyfrowy o ten CIT będzie obniżany. Jeżeli firma u nas CIT nie płaci, a ma znaczne przychody, to znaczy, że coś jest nie tak i ten system trzeba uszczelnić" - skomentował Standerski w dzienniku.
Dodał, że firmy amerykańskie często płacą u nas CIT, więc ich podatek cyfrowy będzie zerowy lub symboliczny. Natomiast znane są przykłady wielkich chińskich platform komercyjnych, które nie zostawiają w Polsce ani złotówki.












