Z punktu widzenia operacji militarnych, schwytanie Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone przebiegło bez zarzutu. Ale historia Donalda Trumpa w Wenezueli dopiero się zaczyna - prognozuje Financial Times. Wyraża też opinię, że nowy porządek świata prezydenta Stanów Zjednoczonych jest już rzeczywistością. "Nie ma jasnych zasad, nie szanuje sojuszników, celebruje chaos i prawie zawsze kręci się wokół pieniędzy" - wylicza brytyjski dziennik ekonomiczny.
Akcja USA w Wenezueli. Obalenie reżimu i dostęp do złóż
Londyńska gazeta przypomina, że pod ziemią Wenezueli kryje się ogromne bogactwo, które Trump obiecał wydobyć. Kraj posiada zasoby naturalne szacowane na biliony dolarów. Oprócz największych na świecie złóż ropy naftowej (ponad 300 mld baryłek), także 9. na świecie złoża gazu, złoto, diamenty, rudy żelaza i metale ziem rzadkich. Zwiększone dochody z ropy naftowej mają zostać przeznaczone na rekompensaty dla amerykańskich firm naftowych i finansowanie odbudowy Wenezueli.
Prezydent USA od miesięcy zapowiadał pojmanie Maduro. "Zaskoczeniem jest teraz jego gotowość do rządzenia suwerennym krajem liczącym prawie 30 milionów mieszkańców" - zwraca uwagę FT. Przypomina, że ostatni raz USA podjęły taką próbę po inwazji na Irak w 2003 r., "która przerodziła się w bagno na miarę wojny wietnamskiej". Trump obiecał, że nigdy nie powtórzy niekończących się wojen George'a W. Busha w Iraku, Afganistanie i innych miejscach. "Jak dotąd utrzymuje to stanowisko" - czytamy w FT.
Podobnie jak w przypadku Iraku, powody, dla których Trump przejął kontrolę nad Wenezuelą, są wielorakie - twierdzi londyńska gazeta. Przypomina, że prezydent Bush mówił o konfiskacie broni masowego rażenia, powiązaniach Iraku z Al-Kaidą, szerzeniu demokracji na Bliskim Wschodzie i atakowaniu osi zła. "Odnosząc się do Wenezueli, Trump mówił o wojnie z narkoterroryzmem, zwalczaniu wojen gangów na ulicach swojego kraju i odzyskaniu tego, co określa mianem amerykańskiego terytorium i ropy" - wylicza FT.
Waszyngton u steru Caracas. Szczegółów brak
Zastanawia się też, jak Trump planuje rządzić Wenezuelą. "Jeśli naprawdę chce kierować krajem, obecność USA na miejscu będzie niezbędna" - wskazuje. I zauważa, że kraj jest zalany bronią, bojówkami i zwolennikami chawizmu. "Jeśli Rosja, Chiny lub jakikolwiek inny przeciwnik chce wpędzić Trumpa w pułapkę, ma ku temu okazję" - ostrzega Financial Times.
Analitycy Financial Times zastanawiają się też, czy zamiłowanie Trumpa do operacji wojskowych będzie się rozwijać. "Ogłosił plany dotyczące Kanady, Panamy, Grenlandii i Strefy Gazy. W sobotę zasugerował, że Meksyk również jest na celowniku" - wylicza dziennik. I przypomina, że kraj ten dostarcza USA niemal cały fentanyl (najniebezpieczniejszy narkotyk - red.). Trump ostrzegł również Gustavo Petro, lewicowego prezydenta Kolumbii, aby "był ostrożny". FT zauważa, że Kolumbia, a nie Wenezuela, przemyca większość kokainy do Stanów Zjednoczonych.
"Tak czy inaczej, przywódcy na półkuli zachodniej i gdzie indziej nie będą już spać spokojnie. Trump coraz bardziej przyzwyczaja się do imponującej siły ognia, jaką dysponuje" - zwraca uwagę Financial Times. Wyraża opinię, że konsekwencje jego lekceważenia prawa międzynarodowego i prawa konstytucyjnego Stanów Zjednoczonych ujawnią się dopiero po pewnym czasie. Podobnie jak dokładny charakter jego planów rządzenia Wenezuelą.














