Z przybliżonych danych wynika, że w zeszłym roku Kraków odwiedziło około 8 milionów turystów. - Nie mamy jeszcze dokładnej liczby, ale wiadomo już, że jeśli chodzi o pasażerów na lotnisku, wróciliśmy do poziomów z 2019 r., sprzed pandemii - zapewnia Interię Biznes Maciej Fijak z Ruchu Miejskiego Akcja Ratunkowa dla Krakowa.
Turystów będzie przybywać. Kraków zajmuje najwyższe miejsca w światowych rankingach popularności. "Daily Express" uznał stolicę Małopolski za najlepszy i najtańszy kierunek na krótki wyjazd. Tripadvisor, jedna z największych na świecie platform turystycznych, wskazała Kraków jako jeden z najlepszych kierunków podróży na świecie. A do wielkanocnych wyjazdów do Krakowa namawiał w marcu portal "Which?", największa w Wielkiej Brytanii niezależna organizacja konsumencka.
Chcą wprowadzić podatek turystyczny w Krakowie. "To są pieniądze, które leżą na ulicy"
Kraków, jak obliczono, w zależności od zawartych w ustawie przepisów, mógłby zarobić na opłacie od 60 do 100 mln zł rocznie. - Dla nas jest ważne, żeby sprawę szybko doprowadzić do końca. Miasto może zarobić rocznie nawet 100 mln zł nie obciążając mieszkańców. To są pieniądze, które leżą na ulicy. Chcemy, żeby politycy nam pozwolili je podnieść - argumentuje Maciej Fijak.
Do Sejmu wpłynęły już dwa projekty poselskie. Pierwszy, Rafała Komarewicza (Polska 2050), byłego przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, zakłada, że w zależności od standardu obiektu, turyści płaciliby od 1 do 5 euro za dobę. Autor zaproponował przekształcenie "opłaty miejscowej", która nie jest pobierana w Krakowie od końca 2015 r., w opłatę turystyczną oraz likwidację tzw. wymogów klimatycznych. Zmiana pozwoliłaby miastu oraz innym gminom miejskim na legalne pobieranie opłat od turystów za każdą dobę pobytu.
Drugi projekt, krakowskiej posłanki Darii Gosek-Popiołek (Lewica), wnosi o umożliwienie wszystkim gminom w Polsce pobierania opłaty turystycznej. Autorka projektu proponuje, aby dopuszczalny limit opłaty za każdą dobę pobytu stanowił 25 proc. minimalnej stawki godzinowej. Przy obecnej stawce wynoszącej 31,40 zł oznaczałoby to opłatę w wysokości do 7,85 zł (1,84 euro) dziennie od turysty. - Gminy same decydowałyby, na co przeznaczyć środki z opłaty turystycznej. One też podejmowałyby decyzję, czy chcą mieć taką opłatę. Na przykład gminy wokół Zakopanego, żeby być konkurencyjne, mogłyby z niej zrezygnować - wyjaśniła Interii Biznes autorka projektu.
Kraków czeka na Sejm, Sejm czeka na rząd. "Za takie pieniądze można budować metro"
Ruch Miejski Akcja Ratunkowa dla Krakowa popiera oba pomysły. Zwraca uwagę, że projekty różnią się kwestią wyliczania opłaty. - Jest to ważne, ale ważniejsze jest jak najszybsze wprowadzenie tych decyzji w życie - podkreśla rozmówca Interii Biznes. Zauważa, że gdyby zostały one podjęte 10 lat temu, Kraków zarobiłby miliard złotych. - Za takie pieniądze można budować metro - podkreśla Maciej Fijak. I dodaje. - Apelujemy, żeby nie czekać, żeby Kraków skorzystał chociaż z części sezonu turystycznego.
Projekty będą musiały jednak poczekać. W marcu posłanka Gosek-Popiołek zaapelowała do komisji o przyspieszenie procedowania, wskazując na straty finansowe Krakowa. Jednak inicjatywy poselskie nie będą rozpatrywane, dopóki do Sejmu nie wpłynie propozycja rządowa. - Czekamy na stanowisko rządu. Przedstawiciele obu projektów zostali o tym poinformowani - zapewnia Interię Biznes sekretarz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, Sławomir Jakubczak. Podkreśla, że rządowy projekt jest wiodący. - Często jest też obszerniejszy - dodaje.
Przeszkodą blokującą dalsze procedowanie obu projektów poselskich może się okazać ustawa budżetowa, która będzie rozpatrywana przed wakacjami, prawdopodobnie w czerwcu lub lipcu. Jej postanowienia i rozdział środków mogą wpłynąć na przyszłość opłaty turystycznej - wskazuje nam Sławomir Jakubczak. Przypomina, że z podjęciem ostatecznej decyzji posłowie nie muszą się spieszyć. - Jeśli pierwsze czytanie obu projektów odbyło się w lutym, na zajęcie stanowiska jest czas do jesieni - uzasadnia sekretarz Komisji Samorządowej.
Kolejny projekt dot. opłaty turystycznej. Tym razem rządowy
Tymczasem jak poinformowała nas m.in. sejmowa Komisja Samorządowa, trwają prace nad projektem rządowym. Według Macieja Fijaka zajmuje się tym Ministerstwo Sportu i Turystyki. - Resort zaproponuje własną stawkę opłat. Liczymy, że nie będzie to mniej, tylko więcej niż oferują posłowie - wyraża nadzieję Fijak. Informuje, że autorzy rządowego projektu chcą, aby część pobieranych od turystów pieniędzy trafiała do budżetu centralnego, a stamtąd do organizacji turystycznych na wsparcie dla sektora i promocję kraju. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z ministerstwem, by dopytać o szczegóły projektu. Czekamy na odpowiedź.
Ruch Miejski Akcja Ratunkowa dla Krakowa zapewnia, że nie chce walczyć z turystyką.
- To ważna część gospodarki miasta. Co dziesiąty dorosły Krakowianin jest związany z branżą - podkreśla Maciej Fijak i wyjaśnia, że ruch sprzeciwia się masowej turystyce. Wprowadzając opłaty chce iść śladem innych, europejskich miast, ale też uczyć się na ich błędach.
Przykładów ośrodków, które pobierają opłaty, jest coraz więcej. Pierwsza z inicjatywą wyszła w 2024 r. Wenecja. Po niej podobne decyzje podjęły m.in. Amsterdam, który pobiera 12,5 proc. od ceny noclegu, Berlin - 7,5 proc., Bruksela - 5 euro za noc, a Lizbona - 4 euro. Od kwietnia do noclegu w Barcelonie trzeba dopłacić od 10 do 15 euro, w zależności od standardu hotelu. W 2025 r., kiedy turyści płacili od 5 do 10 euro, stolica Katalonii zarobiła na podatku 115 mln euro.
W Krakowie od ponad tygodnia trwa zbiórka podpisów na rzecz wprowadzenia opłaty turystycznej. Zainteresowani składają je osobiście w centralnych punktach miasta albo online na stronie z petycjami.














