Reklama

Wielka e-ustawka, czyli jak się dogadać, by okraść państwo

Przez rok ustalano mechanizm ustawienia przetargu na e-platformę medyczną. W puli były 374 mln zł.

Zamówienie dotyczy zbudowania platformy, która ma gromadzić dane medyczne, m.in. o pacjentach, receptach, wykonywanych usługach. Przygotowania do przetargu trwały blisko rok. W tym czasie zamawiający, czyli Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ), miał dokonać preselekcji firm, tak by do każdej z czterech części, na jakie podzielono przetarg, wybrać po 5 najlepiej przygotowanych. Jeżeli potwierdzi się teza Urzędu Zamówień Publicznych, czas ten został wykorzystany przez firmy informatyczne na opracowanie planu, jak się podzielić budżetem przetargu.

Reklama

Pobierz darmowy: PIT 2011

Konstrukcja zmowy jest misterna. Kilkanaście firm (co najmniej 12) udostępniło sobie nawzajem referencje. Powoływały się na tych samych wykonawców, wskazywały uczestnictwo w tym samych projektach. Chodziło o to, aby zdobyć zbliżoną liczbę punktów od zamawiającego i zablokować konkurencję. Jak wskazuje UZP, część nawet nie przygotowała własnych wniosków. Przedstawiły niemal identyczne dokumenty z tymi samymi opisami usług, nawet z tymi samymi brakami w dokumentacji.

Dzięki takiej współpracy do II etapu dostały się niemal wyłącznie firmy biorące udział w zmowie. Po preselekcji zostały: Unizeto Technologies, MAX Electronics, Descof, IBM Polska, iMed24, konsorcjum: CompuGrupMedical Polska i SAS Institute, konsorcjum: Kamsoft i Asecco, Sygnity, B3Systems, Hewlett-Packard, Betacom, Malkom D. Malińska i Wspólnicy. - Dowody jednoznacznie wskazują na złamanie zasad uczciwej konkurencji i są podstawą do unieważnienia przetargu - mówi Agata Michałek-Budzicz, ekspert od przetargów w informatyzacji. Na współpracę wykonawców wskazuje też fakt, że spośród tych, którzy zostali zakwalifikowani do drugiego etapu przetargu, oferty finansowe złożyła tylko garstka: spośród 5 - 6 kandydatów w każdej z części przetargu kosztorys przedstawiło tylko dwóch. - A ceny ofert tylko nieznacznie odbiegały od kwoty, jaką zamawiający zamierzał przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia - podkreśla ekspertka.

Konsekwencje mogą być poważne. - W przypadku potwierdzenia, że przedsiębiorcy dokonali uzgodnień warunków składanych ofert, w szczególności zakresu prac lub ceny, grozi im kara w wysokości do 10 proc. wartości przychodu za rok poprzedzający nałożenie kary - mówi Maciej M. Bogucki, radca prawny z Kancelarii Mamiński & Wspólnicy. Postępowanie z urzędu w tej sprawie może wszcząć prezes UOKiK.

Spośród przedsiębiorstw, które wygrały poszczególne części przetargu, tylko Unizeto Technologies zapewniło, że nie brało udziału w zmowie. Reszta firm nie odpowiedziała na nasze pytania lub odmówiła komentarza.

Rządowa agencja także winna niepowodzeniu przetargu

Mimo sygnałów, że oferenci nie grają uczciwie, Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia nie zrobiło nic, by zapobiec zmowie cenowej przy przetargu. UZP nie zostawił suchej nitki na sposobie, w jaki CSIOZ zorganizowało przetarg na platformę P1. - Zmowa oferentów wystarcza do unieważnienia przetargu, ale jak wskazują kontrolerzy, także zamawiający w sposób rażący złamał prawo zamówień publicznych - ocenia Agata Michałek-Budzicz, ekspert w sprawach przetargów.

Oto przykład: firma Comarch starająca się o udział w II i III części przetargu przedstawiła jeden z dokumentów potwierdzających jej doświadczenie jedynie w języku angielskim, bez tłumaczenia na polski. Dało jej to zero punktów i zdyskwalifikowało w dalszym postępowaniu. Gdy inna firma iMed24, startująca do I części przetargu, także przedstawiła podobny dokument tylko po angielsku, został on rozpatrzony pozytywnie. iMed24 zakwalifikował się do pierwszej piątki przedsiębiorców. UZP podkreśla, że iMed24 powinien otrzymać 98 pkt zamiast przyznanych mu przez zamawiającego 130 pkt i zająć 6. miejsce w rankingu, czyli nie zostałby zakwalifikowany do drugiego etapu. - To przykład naruszenia zasady prawa UE i krajowego: równego traktowania podmiotów ubiegających się o udzielenie zamówienia - mówi Michałek-Budzicz.

Kolejny zarzut: w III i IV części zamówienia wymagano od oferentów zaangażowania ekspertów ds. baz danych z doświadczeniem z ostatnich 3 lat w 2 projektach o wartości co najmniej 3 mln zł. Sygnity, startująca w obu częściach, przedstawiła dokumenty, z których wynikało, że jej eksperci nie spełniają warunków. Nadzorowane przez nich projekty były starsze niż 3 lata. UZP upomniało centrum. CSIOZ zaś odpowiedziało, że wystarczy mu zapewnienie oferenta, a dokumenty potwierdzające doświadczenie są tylko "informacjami dodatkowymi, przydatnymi w sytuacjach, gdy z treści wykazu nie wynikało wprost spełnienie warunków". Sygnity wygrała IV część przetargu.

- Połączenie zmowy firm oraz złamania prawa przez zamawiającego musi skutkować unieważnieniem postępowania. CSIOZ ponosi za to winę - dodaje Michałek-Budzicz.

Konsekwencje mogą być poważne. Komisja Europejska zapewne nie dokona certyfikacji projektu, a przecież głównie z dotacji UE miał być on realizowany. Budżet całości projektu wynosi 712 mln zł, z czego 80 proc. miało być sfinansowane z dotacji unijnych.

Klara Klinger

Sylwia Czubkowska

16 kwietnia 2012 (nr 74)

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Dowiedz się więcej na temat: Dziennik Gazeta Prawna | zdrowie | wielka | dane medyczne | przetarg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »