Część bramek i linii kontroli bezpieczeństwa na lotnisku w Radomiu ma zostać wyłączona, a pracownicy będą delegowani do pracy w Warszawie - zapowiada zarząd Polskich Portów Lotniczych. To reakcja na rosnące z roku na rok straty, które w 2026 r. mogą przekroczyć 50 mln zł.
Rosną straty lotniska w Radomiu. Będzie radykalne cięcie kosztów
Decyzja o czasowym wyłączeniu części infrastruktury wynika z "rozjazdu" między kosztami utrzymania obiektu a realnymi przychodami oraz z nowej strategii, którą zapowiedziały PPL. Według danych spółki strata lotniska pogłębia się z każdym rokiem: od 30 mln zł w 2023 r., przez 38 mln zł w 2024 r., aż po prognozowane ponad 50 mln zł w roku bieżącym.
Władze PPL podkreślają, że utrzymywanie pełnej gotowości operacyjnej portu generuje duże koszty stałe. "By je ograniczyć, chcemy dostosować wykorzystanie infrastruktury lotniskowej i liczbę pracowników operacyjnych, m.in. do tego, ile i w jakich dniach jest wykonywanych operacji lotniczych" - powiedział PAP członek zarządu PPL Marcin Danił.
Pytany o planowane ograniczenia odpowiedział, że można np. spodziewać się czasowego wyłączenia dwóch gate-ów czy linii kontroli bezpieczeństwa. Zapewnił, że "nadwymiarowi" pracownicy nie stracą pracy. "Przeniesiemy ich czasowo na lotnisko Chopina. Potrzebujemy takich fachowców" - zaznaczył.
Sprecyzował, że dokładne analizy zostaną przeprowadzone w kwietniu; wtedy się okaże, jakie zmiany będą wskazane i ile osób będą one dotyczyć. Wyłączone z użytku sektory będą ogrzewane i sprzątane, by budynek nie niszczał.
Nowa strategia dla lotniska w Radomiu
W poniedziałek PPL przedstawiły nową strategię lotniska Warszawa-Radom do 2030 r. Zakłada ona model hybrydowy; z jednej strony port ma się opierać na działalności pasażerskiej skupionej na sezonowych lotach czarterowych i liniach niskokosztowych, z drugiej - na rozwoju cargo, sektora serwisowaniu samolotów (MRO), rozwoju General Aviation i szkoleń dla branży lotniczej.
PPL oficjalnie urealniło prognozy dla lotniska w Radomiu. Szacowany poziom ruchu na rok 2030 określono na 300 tys. pasażerów - to 10 proc. pierwotnie zakładanej przepustowości terminala, obliczonej na 3 mln osób.
W 2025 r. lotnisko w Radomiu odprawiło 95 tys. podróżnych, a w tym roku - jak ocenia PPL - ta liczba powinna wzrosnąć do około 120 tys.
Historia portu lotniczego w Radomiu pełna turbulencji
Port rozpoczął cywilną działalność w maju 2014 r. na bazie lotniska wojskowego Radom-Sadków. Była to inwestycja miejska, w którą samorząd włożył ok. 100 mln zł i jedyna tego typu zrealizowana bez środków z UE.
Z powodu braku stałych przewoźników i niskiego zainteresowania pasażerów, spółka miejska ogłosiła upadłość w 2018 r. W tym samym roku port przejęły PPL za kwotę 12,7 mln zł. Obiekt został całkowicie zburzony i wybudowany od nowa za ok. 800 mln zł. Nowy terminal został uroczyście otwarty w kwietniu 2023 r.
Lotnisko jest współużytkowane z wojskiem. W tegorocznym sezonie zimowym z lotniska w Radomiu można polecieć jedynie do cypryjskiej Larnaki. Rejsy obsługiwane przez Wizz Air odbywają się dwa razy w tygodniu. Wraz z wakacyjnym rozkładem lotów wzrośnie częstotliwość rejsów do Larnaki do trzech tygodniowo. 6 czerwca wystartują rejsy PLL LOT do Rzymu, od 8 czerwca narodowy przewoźnik zabierze pasażerów do greckiej Prewezy, 26 czerwca zainaugurowane zostanie nowe połączenie Wizz Air do stolicy Albanii - Tirany.
PPL liczą na to, że w sezonie letnim pojawi się więcej przewoźników chętnych do operowania z Radomia.












