W skrócie
- Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun stwierdził, że Polska powinna odegrać wiodącą rolę w odbudowie Ukrainy po wojnie.
- Balczun odniósł się do sytuacji w spółkach Skarbu Państwa, w tym Grupy Azoty, JSW i Poczty Polskiej, wskazując na potrzebę restrukturyzacji i zmian.
- Szef MAP zaprzeczył zarzutom dotyczącym upolitycznienia przedsiębiorstw państwowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Minister Wojciech Balczun zaznaczył, że do odbudowy Ukrainy po wojnie przygotowuje się nie tylko ona sama, ale też cały świat. - Wszyscy wierzą w to, że wojna skończy się, a ja jestem przekonany, że Ukraina obroni swoją państwowość; to jest rzecz. A w związku z tym będziemy mieli pierwszy tak wielki projekt - odbudowy Ukrainy - od czasu drugiej wojny światowej czy też planu Marshalla, w związku z czym nasza rola powinna być tam kluczowa. W tej chwili wszyscy się już do tego przygotowują.
Wojciech Balczun: Polska powinna mieć rolę wiodącą w odbudowie Ukrainy
Pytany o to, czy jest szansa na to, że polskie firmy państwowe i prywatne będą uczestniczyć w prywatyzacji ukraińskich spółek, szef MAP wskazał, że "jest możliwość już rozpoznawania konkretnych zakładów czy firm, które są przeznaczone do prywatyzacji. (...) Co istotne, to te spółki, które są wystawione na sprzedaż, mają dyskonto związane jednak z okolicznościami wojny.
Jego zdaniem, "opłaca się bardzo mocno zainteresować" ukraińskimi spółkami. - Wydaje się, że takiej ceny jak teraz nigdy później już nie będzie, zwłaszcza w czasach pokoju.
Dopytywany, czy polskie podmioty w zamian za pomoc okazaną Ukrainie przez RP będą mieć "preferencje" w nabywaniu ukraińskich spółek i odbudowie Ukrainy, minister Balczun stwierdził, że "powinniśmy się kierować pragmatyzmem", zarówno politycznym, jak i biznesowym.
- Uważam, że naturalną rzeczą jest to, że powinniśmy mieć rolę wiodącą w odbudowie Ukrainy - podkreślił. Wśród sektorów polskiego przemysłu i biznesu, które mogłyby mieć największe znaczenie w tym procesie, wskazał sektor infrastruktury (firmy budowlane), finansowy, ubezpieczeniowy, paliwowy, a także podmioty z branży infrastruktury kolejowej czy morskiej.
Zdaniem Wojciecha Balczuna, Polska jako 20. gospodarka świata jest "dużo bardziej skuteczna" w reprezentacji swoich interesów i powinna skutecznie powalczyć o kontrakty w Ukrainie.
"Miotła Balczuna" w spółkach Skarbu Państwa?
Pytany o to, w ilu spółkach Skarbu Państwa dojdzie do zmian, odpowiedział: - Tego nie powiem.
Jak zaznaczył, proces oceny funkcjonowania SSP jest "permanentny", a decyzje są podejmowane "na bieżąco", w oparciu o wcześniejsze analizy.
Według Wojciecha Balczuna, ostatnie dwa lata pokazały bardzo dobrze, jak istotnie wzrosła wartość spółek Skarbu Państwa, zwłaszcza notowanych na giełdzie. Wymienił w tym kontekście Orlen, PKO BP i PZU. - Wróciło zaufanie inwestorów - podkreślił, dodając, że "nie jest źle, nie jest dobrze, natomiast zawsze może być lepiej".
Odnosząc się do sytuacji w chemicznej Grupie Azoty (doszło tam niedawno do odwołania prezesa Andrzeja Skolmowskiego), Balczun zaznaczył, że sytuacja w spółce jest "złożona".
- Dlatego, że z jednej strony ponosimy konsekwencje przeszacowanego projektu Polyolefins, który wielokrotnie urósł w stosunku do planu oryginalnego. Tu mówimy jeszcze o projekcie zaprojektowanym przez naszych poprzedników - wyjaśnił. - A jednocześnie mamy cały czas nieustające negocjacje z bankami wierzycielami, bo przecież ten projekt wpędził Grupę Azoty w gigantyczne kłopoty. A z drugiej strony, żeby wyjść z tych kłopotów, trzeba mieć też wizję restrukturyzacji całej grupy i wypracowania nowego modelu biznesowego. To się w tej chwili dzieje.
Balczun: Grupa Azoty wymaga głębokich zmian
Pytany, czy Grupa Azoty jest na granicy upadku, odparł: - Grupa Azoty wymaga głębokich zmian i głębokiej restrukturyzacji. Mamy na to pomysł. Natomiast oczekujemy bardzo szybkich decyzji.
Zdaniem szefa MAP, "problem polega na tym, że dopóki Grupa Azoty zajmowała się tym, do czego została powołana, czyli produkcją nawozów, miała doskonałe wyniki finansowe i stabilną sytuację". - W momencie, kiedy wpadł komuś do głowy pomysł na budowę fabryki polimerów, to zaburzyło całkowicie model biznesowy Grupy Azoty, a konsekwencje ponosimy do dnia dzisiejszego - powiedział.
Wojciech Balczun odniósł się też do słów Jacka Sasina, byłego szefa MAP, który powiedział ostatnio, że obecny rząd chce prywatyzować SSP przez wprowadzanie ich na giełdę. Słowa te padły po tym, jak w ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla PAP Wojciech Balczun poinformował, że Ministerstwo Aktywów Państwowych kończy prace nad listą co najmniej 10 spółek, które trafią do Agencji Rozwoju Przemysłu. Równolegle resort analizuje potencjalnych kandydatów do przeprowadzenia ofert publicznych, które mogłyby dać nowy impuls warszawskiej giełdzie.
- To jest kontekst czysto polityczny, a nie merytoryczny - stwierdził, wskazując, że oferta publiczna w istocie wynosi spółkę na wyższy poziom transparentności. Przypomniał, że kilka "narodowych czempionów" jest obecnie na giełdzie, a są to spółki o strategicznym znaczeniu dla państwa.
Balczun dodał, że do Agencji Rozwoju Przemysłu trafią podmioty, które prowadzą niszową działalność i bardzo często są to spółki w kłopotach, dla których trzeba znaleźć nową formułę biznesową.
Szef MAP odpowiedział też na zarzuty o upolitycznienie SSP. - To jest takie, że tak powiem, wytrych, słowo klucz czy klisza - "jak spółka Skarbu Państwa, a decyduje o tym Skarb Państwa, więc czynnik polityczny, to musi być upolityczniona" - powiedział. - Kodeks dobrych praktyk, macierze kompetencji, ustawa o zarządzaniu mieniem państwowym - to jest wszystko podnoszenie standardów i odpolitycznianie spółek Skarbu Państwa - zaznaczył.
Spółki Skarbu Państwa są upolitycznione? Wojciech Balczun polemizuje z tą tezą
Na stwierdzenie, że obecnie "mnóstwo jest znajomych królika w spółkach Skarbu Państwa", odparł: - Ja nie widzę takich działaczy partyjnych. Naprawdę, analizujemy to.
W tym kontekście padło pytanie o to, czy córka polityka PSL - Anna Sobieraj-Kozakiewicz - nadal jest wiceprezesem w KGHM. Wojciech Balczun przyznał, że taki stan rzeczy jest aktualny. - Ja za każdym razem powtarzam jedną rzecz. Weryfikacją i kluczem do wszystkiego jest kwestia kompetencji - powiedział.
- Ja nie podejmowałem tej decyzji (o powołaniu Anny Sobieraj-Kozakiewicz na stanowisko wiceprezesa KGHM - red.). Podejmowała tę decyzję rada nadzorcza jeszcze w czasach, kiedy ja nie byłem ministrem aktywów państwowych. Natomiast przyglądam się konsekwencjom tej decyzji i obserwuję jak funkcjonuje zarząd KGHM-u, zresztą nastąpiły tam zmiany niedawno. I akurat pani prezes wykonuje swoją pracę bardzo rzetelnie i profesjonalnie - dodał. Nie chciał jednak złożyć deklaracji, czy Sobieraj-Kozakiewicz pozostanie w zarządzie miedziowego giganta.
Balczun zaprzeczył też, jakoby w KGHM miało dojść do "tsunami Balczuna", które "rozerwie układ" byłego wiceszefa MAP Roberta Kropiwnickiego. - Absolutnie nie ma tutaj żadnych personalnych intencji - zapewnił, dodając, że nowy prezes (trwa konkurs na to stanowisko) będzie musiał przyjrzeć się zarówno sytuacji kadrowej w grupie, ale też zoptymalizować i przyspieszyć pewne działania, żeby odpowiedzieć na wyzwania biznesowe stojące przez KGHM.
Co dalej z JSW i Pocztą Polską?
Pytany o Jastrzębską Spółkę Węglową, Wojciech Balczun przyznał, że "wychodzenie z kryzysu będzie długotrwałe", ale "krew, pot i łzy" nie czekają tylko samych górników, ale też MAP. Podziękował stronie społecznej za "otwarty dialog". - Kluczem jest znalezienie środków finansowych na utrzymanie płynności - podkreślił, dodając, że wszystkie dostępne analizy wskazują, że nie ma szans na to, by spółka zbilansowała się w ciągu najbliższych trzech lat. Wyraził nadzieję, że uda się przeprowadzić JSW przez "ekstremalnie trudny czas".
W rozmowie pojawił się też wątek Poczty Polskiej. Minister Balczun przypomniał, że państwowy doręczyciel "przechodzi gruntowną transformację", ale nie zakłada, że proces ten będzie związany z kolejnymi zwolnieniami.












