- Jesteśmy bardzo dumni z silnego wzrostu portfela kredytowego - powiedział wiceprezes banku Marek Lusztyn na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników za I kwartał.
Wolumen kredytów w portfelu mBank wzrósł w porównaniu z I kwartałem zeszłego roku o 10,8 proc. do 145,7 mld zł. Kredyty dla klientów indywidualnych wzrosły o 12,9 proc. Po wynikach sprzedaży w I kwartale widać wyraźnie, że mBank ostro wrócił na rynek hipotek, co do którego miał poważne obawy w związku z zaszłościami z frakowiczami.
Sprzedaż kredytów hipotecznych wzrosła rok do roku aż o 82 proc. do ponad 4,5 mld zł w I kwartale, licząc w tym oddziały w Czechach i na Słowacji. Przypomnijmy, że płacą one polski podatek bankowy, co utrudnia im konkurencję na zagranicznych rynkach. Sprzedaż kredytów konsumpcyjnych w mBanku także wzrosła, o 9 proc. licząc rok do roku.
- Hipoteki osiągnęły rekord nowej sprzedaży - powiedział wiceprezes Pascal Ruhland.
- Refinansowanie nie było głównym driverem wzrostu hipotek - dodał.
Wolumen kredytów dla firm zwiększył się w ciągu roku o 7,8 proc., lecz ich sprzedaż w I kwartale tego roku wyraźnie spadła, aż o 7 proc. rok do roku do 11,9 mld zł. Prawdopodobnie to skutek bardzo trudnych warunków, jakie przedsiębiorstwa postawiły bankom. Już dwie instytucje informowały, że marże na kredytach inwestycyjnych obniżyły się nawet do 0,4 proc., a więc do wysokości ledwo pokrywającej podatek bankowy. Popyt na kredyt inwestycyjny jest niewielki, zaangażowanie banków w tego typu finansowania na najniższym poziomie w Unii, konkurencja ze strony środków publicznych - duża, więc przedsiębiorstwa mogą przebierać pomiędzy bankami jak chcą.
Priorytety mBanku
W kredytach korporacyjnych mBank chce zwiększyć udział sześciu priorytetowych obszarów (m.in. transformacja energetyczna, cyfryzacja i automatyzacja, relokacja produkcji w celu zwiększenia odporności, gospodarka obiegu zamkniętego, zdrowia i wolnego czasu, obronność) do 40 proc. portfela z 23,9 proc. obecnie w 2030 roku. Dlatego prawdopodobnie będzie wzmacniał akcję kredytową w tych segmentach rynku. Na przeszkodzie będzie stać presja na marże, o ile przedsiębiorstwa nie ruszą szeroką ławą po kredyty, widząc jak ucieka im konkurencja.
- Postanowiliśmy sobie, że na koniec 2030 roku 40 proc. całego portfela wypełni udział tych sześciu sektorów - powiedział Marek Lusztyn.
Znacznie silniej niż kredyty wzrosły w mBanku depozyty, łącznie o 18,2 proc. do 237,1 mld zł, w tym detaliczne o 18,6 proc. Spowodowało to, że wskaźnik kredytów do depozytów zwiększył się nieco w porównaniu z końcem 2025 roku, ale jest niższy niż w kilku poprzednich kwartach i wynosi 60 proc. Jest także niższy od średniej dla sektora, która wynosi 66 proc.
Dzięki akcji kredytowej udziały rynkowe mBanku lekko drgnęły w górę - w kredytach dla gospodarstw domowych wzrosły do 8,1 proc., w hipotekach do 8,8 proc., w kredytach dla przedsiębiorstw do 8,3 proc. W depozytach gospodarstw domowych bank ma 8,7 proc. udziału w rynku, a depozytach przedsiębiorstw - 10,5 proc. Celem strategiczny banku jest osiągnięcie powyżej 10 proc. udziałów w każdej z tych kategorii.
- Będziemy walczyć o udziały rynkowe, natomiast nie powiedziałbym, że agresywnie. Nie zmieniamy naszego apetytu na ryzyko - mówił Marek Lusztyn.
Co może wpłynąć na popyt na kredyty
Co może te plany pokrzyżować? Presję na marże widać nie tylko w kredytach inwestycyjnych, ale także na rynku kredytów hipotecznych. Coraz więcej spłacających wysokie raty w jednym banku idzie po tańsze refinansowanie do innego. To kreuje dodatkowy wzrost akcji kredytowej, ale nie zwiększa wolumenu w całym systemie. Akcja kredytowa rośnie w tych bankach, które obniżają koszt finansowania, w innych maleje portfel kredytowy.
W zasadzie jedynie finansowanie konsumpcji trzyma się ciągle na poziomach rentowności zbliżonych do tych sprzed roku, a nawet sprzed dwóch lat, ale tu także presja na marże też się pojawi, jeśli stopy procentowe nie wzrosną. A jeśli wzrosną?
Może to być dodatkowym bodźcem hamującym popyt na kredyt. Warunki finansowania już się zacieśniły, stopa WIBOR 3M od "dołka" 2 marca 3,77 proc. wzrosła do 3,84 proc. na koniec kwietnia. Choć to niewiele, stało się tak - paradoksalnie - pomimo obniżki stopy referencyjnej NBP o 25 punktów bazowych. WIBOR 6M wzrosła z 3,69 proc. 5 marca do 3,88 proc., a to podstawa oprocentowania większości hipotek na stopę zmienną. Warunki finansowe dyktuje wojna, a nie bank centralny. W zależności od jej dynamiki można się spodziewać pod tym względem bardzo różnych scenariuszy.
Miedzy innymi takiego, że gospodarstwa domowe i firmy schowają głowy w piasek w obliczu kolejnej fali niepewności, jeśli ta będzie się przedłużać, a popyt na kredyt wyhamuje. Jaka będzie odpowiedź ze strony banków? W ostatniej ankiecie NBP zadeklarowały, że zamierzają złagodzić kryteria udzielania kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych. Jako powód łagodzenia wymieniły przede wszystkim wzrost presji ze strony konkurencji. Generalnie są dwie możliwości, żeby przyspieszyć akcję kredytową - obniżyć cenę lub zwiększyć apetyt na ryzyko.
Wszystkie strategie największych banków ogłoszone w 2024 i w ubiegłym roku przewidywały silną ekspansję i apetyt na zwiększenie udziałów rynkowych w kluczowych segmentach rynku kredytowego. Rynek, owszem rośnie, ale znacznie wolnie od ich oczekiwań. Impas na Środkowym Wschodzie może ten wzrost zakłócić.
Nowe rekordy mBanku
Jak na razie - banki twierdzą zgodnie - wojna nie ma wpływu na wzrost ryzyka kredytowego polskich firm i gospodarstw domowych. Ale rewizja scenariuszy makroekonomicznych na mniej korzystne już spowodowała konieczność dotworzenia rezerw, przy bieżących kosztach ryzyka utrzymujących się na rekordowo niskich poziomach. W mBanku było to zaledwie 0,3 proc. wobec 0,77 proc. w poprzednim kwartale.
- Koszty ryzyka w segmencie korporacyjnym w I kwartale były faktycznie niskie, ale zakładamy, że jest to wydarzenie jednorazowe (…). Nadmiernym optymizmem byłoby zakładanie, że one są do powtórzenia w kolejnych kwartałach - powiedział Marek Lusztyn.
- Wskaźniki ekonomiczno-finansowe naszych klientów tego wpływu (wojny) nie pokazują. Spora część rezerw była spowodowana zmianą scenariuszy makroekonomicznych - dodał.
Póki co mBank mógł się pochwalić w I kwartale najwyższym kwartalnym wynikiem operacyjnym w swojej historii, o 48,2 proc. wyższym niż przed rokiem i najwyższym zyskiem brutto. Zysk brutto wzrósł do ponad 1,5 mld zł, czyli o 54 proc. rok do roku. Głównym powodem były niższe o 589 mln zł niż rok temu rezerwy na roszczenia frankowiczów.
Zysk netto - podobnie jak w innych bankach - był pod wpływem znacznie wyższej i w całości księgowanej w I kwartale składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W tym roku banki płacą składkę na fundusz przymusowej restrukturyzacji, gdy w zeszłym była to składka na fundusz gwarantowanych depozytów, w sumie nieco niższa i rozbita na kwartalne raty. Najważniejszym powodem był jednak wyższy CIT, którego mBank zapłacił o 291 mln zł więcej niż w zeszłym roku. W sumie zysk netto wyniósł 953 mln zł i był o 35,1 proc. wyższy niż rok temu.
Obniżki stóp procentowych spowodowały niewielki spadek wyniku odsetkowego mBanku, o 3,2 proc. w porównaniu z I kwartałem zeszłego roku. Marża odsetkowa poszła jednak w dół o 77 punktów bazowych do 3,52 proc.
Jacek Ramotowski













