Reuters powołując się na dane, które raportują firmy notowane na światowych giełdach wskazał, że przynajmniej 279 przedsiębiorstw podniosło ceny, lub cięło produkcję z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Część firm miała zawiesić wypłaty dywidend, skup akcji, czy nawet wysłać pracowników na bezpłatne urlopy i zwrócić się do rządu o doraźną pomoc.
Firmy zaliczają straty i korygują prognozy przez przedłużającą się wojnę na Bliskim Wschodzie
Największe straty miały ponieść linie lotnicze, bo wysokości nawet 15 mld dolarów. Reuters wskazuje, że na alarm biją firmy z innych branż.
Z kolei japoński producent samochodów Toyota wskazał, że grożą mu straty 4,3 mld zł; Proctor and Gamble szacuje spadek zysków o 1 mld dolarów.
Również McDonald's podał na początku maja, że przez inflację i zakłócenie łańcuchów dostaw odbije się na sprzedaży. Prezes Chris Kempczinski wskazał Reutersowi, że wzrost cen paliw wpływa szczególnie na konsumentów o niższych dochodach.
Jak ocenia w rozmowie z Reuters szef producenta AGD Whirlpool Marc Bitze, obecna zapaść przypomina globalny kryzys finansowy z lat 2008-2009. Firma obniżyła o połowę całoroczną prognozę zysków i zawiesiła wypłaty dywidend.
Zdaniem analityków ze względu na spowolnienie gospodarcze, firmy mają coraz większy problem z pokryciem rosnących kosztów. Z kolei wysokie ceny napędzają inflację, przy dosyć niskiej konsumpcji. Bitzer wskazał, że "konsumenci wstrzymują się z wymianą produktów i wolą je naprawiać".
Blokada cieśniny Ormuz zwiększa presję inflacyjną. "każde 5 dolarów więcej za ropę, to 5 mln dolarów dodatkowych kosztów"
W wyniku ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego 2026 roku doszło do blokady cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku dla transportu ropy i gazu ziemnego. Blokada doprowadziła do wzrostu cen ropy do ponad 100 dolarów za baryłkę (wzrost o 50 proc. względem cen sprzed wojny). Według Marka Ercega dyrektora finansowego międzynarodowej korporacji Newell Brands, każdy wzrost ceny ropy o 5 dolarów, generuje około 5 mln dolarów dodatkowych kosztów.
Blokada odbiła się również na dostawach m.in. nawozów, helu, aluminium i polietylenu. Niemal 40 firm z branży przemysłowej, chemicznej i materiałowej zapowiedziało podniesienie cen ze względu na zależność od dostaw petrochemicznych z Bliskiego Wschodu.














