Spis treści:
- Europa w inflacyjnym potrzasku. Strefie euro grozi "efekt drugiej rundy"?
- Blokada Ormuz bezpośrednią przyczyną inflacyjnej presji
- Ropa pozostanie droga jeszcze długo po ewentualnym zakończeniu konfliktu
Prezes Narodowego Banku Polskiego podczas ostatniej konferencji potwierdził, że RPP jest gotowa do szybkiej reakcji (w domyśle: nawet podwyżek stóp procentowych), jeżeli inflacja przebiłaby górny zakres odchyleń od celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. - przy dopuszczalnym zakresie 1,5-3,5 proc.). W kwietniu CPI sięgnęła 3,2 proc. (wstępny odczyt). Co ważne, Adam Glapiński stwierdził, że "raczej" nie powinniśmy się spodziewać w najbliższym czasie obniżek stóp.
Europa w inflacyjnym potrzasku. Strefie euro grozi "efekt drugiej rundy"?
W podobnej sytuacji znalazły się inne europejskie banki centralne - także EBC. "Wojna na Bliskim Wschodzie uruchomiła nowy szok surowcowy, który zatrzymał trwającą od ponad roku dezinflację w Europie. Ceny energii ponownie powodują wzrost wskaźników cen w strefie euro i w Polsce, ograniczając przestrzeń banków centralnych do dalszego luzowania polityki pieniężnej" - zauważa Polski Instytut Ekonomiczny.
Oto dane ze strefy euro: inflacja przyspieszyła i oddala się od celu EBC. Według Eurostatu, HICP (zharmonizowana inflacja) wzrósł r/r w kwietniu do 3,0 proc. z 2,6 proc. w marcu, 1,9 proc. w lutym i 1,7 proc. w styczniu. Za wzrost inflacji odpowiada głównie energia - przypomina PIE (10,9 proc. w kwietniu z 5,1 proc. miesiąc wcześniej). Istotne jest jednak to, że choć nowy impuls cenowy koncentruje się więc głównie w energii, ale zwiększa ryzyko wzrostu kosztów w innych częściach gospodarki przez efekty drugiej rundy.
Blokada Ormuz bezpośrednią przyczyną inflacyjnej presji
PIE podkreśla, że bezpośrednim źródłem nowego szoku jest wojna na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w cieśninie Ormuz, przez którą odbywa się ok. 35 proc. globalnego morskiego handlu ropą. Według Banku Światowego, ataki na infrastrukturę energetyczną i utrudnienia w żegludze wywołały największy wstrząs podażowy na rynku ropy w historii pomiarów - początkowy ubytek dostaw sięgnął ok. 10 mln baryłek dziennie.
Jeśliby przyjrzeć się komponentom HICP, okazuje się, że marzec i kwiecień odpowiadały za większość ostatniego wzrostu cen (w strefie euro między kwietniem 2025 r. a lutym 2026 r. ceny wzrosły kumulatywnie o ok. 0,7 proc., a w marcu i kwietniu o ok. 2,3 proc.). To świadczy o świeżym impulsie kosztowym, a nie o efekcie bazy - konkluduje PIE.
Co więcej, ceny energii i surowców pozostają głównym ryzykiem inflacyjnym w 2026 r. Bank Światowy w kwietniowych prognozach przewiduje wzrost cen energii o 24 proc., a ogólnego indeksu cen surowców o 16 proc. - wylicza Polski Instytut Ekonomiczny i przypomina, że drożeją też nawozy, a tym samym rośnie ryzyko wyraźnego wzrostu cen żywności.

Ropa pozostanie droga jeszcze długo po ewentualnym zakończeniu konfliktu
Choć rynki z nadzieją wyczekują deeskalacji i euforycznie reagują na każdy sygnał o możliwym porozumieniu walczących stron, analitycy nie mają dobrych wieści - ropa pozostanie droga.
Scenariusz bazowy Banku Światowego zakłada, że największe zaburzenia wygasną w maju, a ruch przez cieśninę Ormuz wróci do poziomu sprzed wojny dopiero pod koniec 2026 r. Mimo to średnia cena Brent ma wynieść w 2026 r. 86 USD za baryłkę, wobec 69 USD w 2025 r. W scenariuszu eskalacji - z dłuższymi zaburzeniami podaży i większymi szkodami w infrastrukturze naftowej - Brent może średnio kosztować nawet 115 USD za baryłkę - podsumowuje Polski Instytut Ekonomiczny.














