- Obserwujemy spowolnienie w większości gospodarek, w gospodarkach rozwiniętych i na rynkach wschodzących. Prognozy wzrostu w 2026 roku są niższe niż w 2025 - mówił podczas webinarium poświęconego prezentacji najnowszego "Global Economic Outlook 2026" Greg Daco, główny ekonomista EY-Parthenon.
- Najważniejszą cechą naszej globalnej prognozy jest przekonanie o odporności gospodarki na historyczne szoki podażowe, które następowały jeden po drugim. Obserwujemy więc pewne spadki wzrostu. Widzimy, że fragmentacja geoekonomiczna jest kluczowym ograniczeniem dla aktywności gospodarczej (…). Nie widzimy żadnych wyraźnych przejawów recesji na całym świecie - dodał.
Na rynkach rozwiniętych wzrost PKB osłabnie z 1,9 proc. w zeszłym roku do 1,6 proc. w tym. Rynki wschodzące doświadczą zmniejszenia dynamiki PKB z 4,6 proc. w 2025 roku do 3,8 proc. W USA PKB wzrośnie o 2 proc. m.in. dzięki dużemu popytowi inwestycyjnemu związanemu ze sztuczną inteligencją oraz wydatkami konsumpcyjnymi zamożnej części społeczeństwa. W Chinach natomiast wzrost obniży się do 4,5 proc. w tym roku, będzie słabł dalej i zmierzał do wartości 4 proc. w najbliższych latach.
Wzrost w strefie euro spowolni z 1,5 proc. do 0,5 proc. w tym roku, ponieważ konflikt na Bliskim Wschodzie powoduje spadek siły nabywczej gospodarstw domowych, podważa zaufanie konsumentów i biznesu oraz ogranicza popyt zewnętrzny. Europejskie gospodarki będą rozwijać się nierównomiernie.
Rosną koszty wzrostu
Po wyłączeniu Irlandii (ze względu na wpływ na wzrost PKB bardzo dużych wahań w irlandzkim eksporcie i produkcji spowodowanych działalnością globalnych korporacji), wzrost w strefie euro zwolni z 1,1 proc. w 2025 roku do 0,9 proc. w tym roku, a następnie przyspieszy do 1,4 proc. i 1,5 proc. w kolejnych latach. Ekspansja fiskalna w Niemczech, balansujących na granicy stagnacji, będzie pomagać aktywności gospodarczej, a Polska pozostanie jedną z najszybciej rozwijających się europejskich gospodarek z wynikiem w tym roku 3,6 proc.
Szoki podażowe prowadzą do wyższych kosztów wzrostu. Powodują presję inflacyjną, widoczną na całym świecie. Konflikty geopolityczne i napięcia handlowe oraz wiele innych ograniczeń podaży prowadzą do wyższych kosztów wzrostu przy wyższej inflacji, w konsekwencji czego banki centralne rozważają podwyżki lub podnoszą stopy procentowe, by zapobiec jeszcze silniejszej presji inflacyjnej. Równocześnie z wyższą inflacją i wyższymi krótkoterminowymi stopami pojawia się presja na długoterminowe stopy procentowe, która jest dodatkowo podsycana przez rosnące deficyty finansów publicznych.
Globalna inflacja - według prognozy EY-Parthenon - będzie wyższa niż w ubiegłym roku i we wcześniejszych prognozach. Wzrost cen zacznie się uspokajać dopiero w 2027 roku. Inflacyjny szok spowodowany wojna na Bliskim Wschodzie kształtuje wyższe ceny poprzez wzrost kosztów energii, surowców i żywności. Dynamika inflacji będzie jednak różna w różnych gospodarkach, a zależy od ich ekspozycji na import surowców energetycznych, siły popytu wewnętrznego, rynku pracy oraz środków zaradczych w polityce krajowej. Główny wskaźnik inflacji na świecie wzrośnie w tym roku do 4,4 proc. z 3,7 proc. w roku ubiegłym - przewidują analitycy EY-Parthenon. Ceny ropy nie są jednak jedynym powodem inflacji.
- Mamy (…) dużą presję na inwestycje w centra danych, półprzewodniki, kapitał niezbędny do położenia fundamentów rewolucji technologicznej napędzanej przez AI. To również prowadzi do presji inflacyjnej - powiedział Greg Daco.
Nieliniowe zmiany na całym świecie
Odpowiedź banków centralnych będzie różnorodna. Będzie zależeć od wrażliwości gospodarki na inflacyjny szok podażowy, diagnozę dotyczącą transmisji tego szoku na ceny bazowe, wyzwań związanych ze stabilnością finansową oraz zaufania społecznego do polityki monetarnej. Amerykański bank centralny Fed - według analityków EY-Parthenon - utrzyma stopy procentowe bez mian do 2027 roku jeśli nie dojdzie do wniosku, że bieżący wzrost cen zagraża odkotwiczeniem oczekiwań inflacyjnych. Europejski Bank Centralny może dokonać dalszego zacieśnienia polityki monetarnej po podwyżce stóp w czerwcu.
Wolniejszy wzrost i wyższa inflacja, ale nie recesja czy stagflacja - to podstawowy scenariusz EY-Parthenon. Ale analitycy przedstawili także trzy inne scenariusze średnioterminowe. Jeden jest optymistyczny, dwa - bardziej pesymistyczne od bazowego. W tym najbardziej pesymistycznym wzrost PKB słabnie do 1,6 proc.
- Zmiany występujące na świecie są coraz bardziej nieliniowe, przyspieszone, niestabilne i powiązane ze sobą (…) geopolityka, geoekonomiczna fragmentacja - konflikt na Bliskim Wschodzie wszystko to odzwierciedla - powiedziała Courtney Rickert McCaffrey, liderka goeostrategicznych badań globalnych w EY-Parthenon.
Nakreślone scenariusze mają charakter średnioterminowy, mają pokazać, dokąd gospodarka światowa może dojść w perspektywie najbliższego roku do dwóch lat. Najpoważniejszy scenariusz przewiduje trwający wciąż konflikt na Bliskim Wschodzie i materializujący się potencjał eskalacji konfliktu, także geograficznej. Żadna ze stron nie chce negocjować, Cieśnina Ormuz pozostaje całkiem zamknięta. W IV kwartale tego roku cena ropy dochodzi do 150 dolarów za baryłkę, globalny wzrost obniża się do 1,6 proc., a inflacja rośnie do 6,9 proc.
Optymistyczny scenariusz zakłada, że negocjacje i dyplomacja odniosą sukces. Cieśnina Ormuz zostanie ponownie całkowicie otwarta, a sytuacja na Bliskim Wschodzie wraca do status quo sprzed rozpoczęcia wojny. W IV kwartale cena baryłki ropy wynosi 74 dolary, globalny PKB rośnie o 2,9 proc. przy inflacji 4,1 proc.
Który scenariusz kupi Hollywood?
Bazowy i umiarkowanie pesymistyczny scenariusz mieszczą się pomiędzy dwoma skrajnościami. W bazowym konflikt przygasa, ale nie zostaje zakończony. Nikt nie ma ochoty strzelać, ale ponowny wybuch wisi w powietrzu. Sytuacja wydaje się stabilna, lecz trwające napięcia powodują, prawdopodobieństwo nawrotu wojny jest podwyższone. Transport ropy przez cieśninę jest stopniowo wznawiany, ale za opłatą. W IV kwartale baryłka ropy kosztuje 88 dolarów, globalny wzrost słabnie do 2,6 proc., a inflacja rośnie do 4,7 proc.
Pośredni scenariusz pesymistyczny przewiduje tzw. trwałe asymetryczne zakłócenia, czyli ciągłe ataki o bardziej lub mniej regularnej częstotliwości, mimo że niby trwają jakieś negocjacje. Ruch statków przez cieśninę jest niewielki, czasami zamiera, co prowadzi do utrzymujących się zakłóceń w łańcuchach dostaw przede wszystkim surowców energetycznych i ponownego wzrostu cen ropy do 100 dolarów za baryłkę. W IV kwartale wzrost PKB obniża się do 2,3 proc. a inflacja podnosi do 5,3 proc.
- Łatwo jest wskazać ostatnie wydarzenia, które sugerują przesunięcie w kierunku jednego z tych scenariuszy lub innego - mówiła Courtney Rickert McCaffrey.
- Kluczową metodą dostosowania się zarówno przez przedsiębiorstwa jak i rządy jest dywersyfikacja. Dywersyfikacja dostawców, szlaków dostaw, źródeł energii, kapitału, dywersyfikacja we wszystkich płaszczyznach. To teraz jest najważniejsze - dodała.
Którego scenariusza jesteśmy teraz najbliżej?
- Upadek tymczasowego pokoju między USA a Iranem pokazuje, że wciąż jesteśmy daleko od optymistycznego scenariusza (…). Kluczową kwestią nie jest samo podpisanie czegoś, lecz to, czy porozumienie doprowadzi do trwałego ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz - powiedział Marek Rozkrut, główny ekonomista i szef zespołu ekonomistów EY na region Europy, Bliskiego Wschodu, Indii i Afryki.
- Najważniejsze wskaźniki, które bym obserwował, to liczba tankowców, koszty ubezpieczeń i frachtu, rzeczywista produkcja energii, spadki rezerw (ropy) oraz detaliczne ceny paliw. Jeśli te wskaźniki się ustabilizują, zbliżymy się do scenariusza optymistycznego - dodał.
Jacek Ramotowski















