W skrócie
- Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że wzrost o 10 proc. cen paliw i energii utrzymujący się przez rok podniósłby globalną inflację o 0,4 punktu procentowego i spowolnił wzrost gospodarczy o 0,1-0,2 punktu.
- Zdaniem wielu ekonomistów, dzisiejszy kryzys paliwowy może ponownie wywindować polską inflację powyżej celu NBP wynoszącego 2,5 proc. w skali rok do roku.
- Powstrzymywanie obniżek stóp procentowych przez banki centralne może prowadzić do stagflacji - połączenia stagnacji gospodarczej z wysoką inflacją.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W prognozie Narodowego Banku Polskiego, którą opublikowano w piątek 6 marca napisano między innymi, że "źródłem niepewności dla ścieżki inflacji w scenariuszu bazowym pozostają zmiany cen surowców energetycznych na rynkach globalnych (…) Ceny ropy naftowej i innych surowców mogą podlegać istotnym wahaniom."
Projekcja NBP była przygotowana na długo przed początkiem zmasowanych ataków Izraela i USA na Iran. Już w poniedziałek 9 marca cena baryłki ropy brent osiągnęła niebotyczny poziom 120 dolarów. Szybko zaczęła spadać, ale 95 dolarów to i tak ponad 20 dolarów więcej niż przed wybuchem wojny.
W RPP "gołębie" w przewadze
Mimo konfliktu na Bliskim Wschodzie i jego wpływu na przyszłą inflację w Polsce, w zeszłym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej, opierając się na danych zebranych do drugiej połowy lutego, obniżyła stopę referencyjną NBP o 25 punktów bazowych do poziomu 3,75 proc. Rynki tej decyzji nie przyjęły dobrze. Górę bierze bowiem pogląd, że w wielu krajach (także u nas) należy spodziewać się nowej fali inflacji. W dodatku, Polska ma być wyjątkowo narażona na wstrząsy gospodarcze, gdyż jest obciążona najwyższym deficytem budżetowym od lat.
Ekonomiści zwracają uwagę na fakt, że szok paliwowy wynikający z wojny z Iranem jest najbardziej dotkliwy dla Europy i Polski, importujących ponad 95 proc. ropy i 80 proc. gazu. Dla naszego kraju bliskowschodni kierunek importu paliw kopalnych jest alternatywą dla dostaw z Rosji. Teraz oba te rynki są w impasie.
Hurtowa cena oleju napędowego w Polsce wzrosła w skali miesiąca aż o jedną trzecią. Szacuje się, że wzrost ceny diesla o tysiąc złotych na metrze sześciennym przekłada się na podwyższenie inflacji o ponad 1 punkt procentowy, przy czym efekt ten jest przesunięty w czasie o około 4 miesiące.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że wzrost o 10 proc. cen paliw i energii utrzymujący się przez rok podniósłby globalną inflację o 0,4 punktu procentowego i spowolnił wzrost gospodarczy o 0,1-0,2 punktu. Szefowa MFW Kristalina Georgieva martwi się o kraje importujące ropę naftową z regionu Zatoki Perskiej, szczególnie o gospodarki, które mają niezbyt duże dochody podatkowe i relatywnie wysokie długi.
Pora na "jastrzębie"
Niepokój inwestorów aktywnych w Polsce widać wyraźnie na rynku długu. Na początku marca rentowności obligacji skarbowych tylko w Turcji rosły szybciej niż w Polsce. Nasze papiery 10-letnie pod koniec lutego miały rentowność na poziomie 4,90 proc. W poniedziałek 9 marca wzrosła ona do 5,60 proc., by spaść, ale tylko w okolice 5,47 proc. Rentowność obligacji 2-letnich w tym samym okresie przesuwała się od 3,40 proc. do 4,30 proc. i do 4,04 proc.
Członek RPP Ludwik Kotecki ocenia, że marcowa obniżka stóp procentowych może być ostatnią w tym roku. Jego zdaniem, konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie będzie miał wpływ na wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych. Henryk Wnorowski, także z RPP, twierdzi, że szanse na osiągnięcie w 2026 roku docelowej stopy na poziomie 3,25 proc. czy nawet 3,50 proc. drastycznie spadły.
Inflacja w Polsce wynosi 2,2 proc. w skali rok do roku. Marcowa prognoza NBP (formułowana przed wybuchem wojny z Iranem) przewiduje mniejszą inflację względem szacunków z listopada 2025 roku. W tym roku ceny mają wzrosnąć średnio o 2,3 proc., a w przyszłym o 2,4 proc. Wcześniejsze prognozy zakładały inflację w wysokości kolejno 3,9 proc. oraz 2,9 proc.
Jednak w tym samym dokumencie jest passus w pewnym sensie proroczy, że "źródłem niepewności dla ścieżki inflacji w scenariuszu bazowym pozostają zmiany cen surowców energetycznych na rynkach globalnych oraz kształtowanie się kursu walutowego. Ceny ropy naftowej i innych surowców mogą podlegać istotnym wahaniom".
Zagrożony cel inflacyjny NBP
Poza tym, analitycy z NBP wymieniają jeszcze jeden czynnik niepewności, który może podbić inflację powyżej prognoz. Będzie nim wprowadzanie nowego systemu handlu emisjami CO2 (EU ETS2). Według NBP, w jego efekcie "sprzedawcy gazu, benzyny, węgla i innych paliw będą zobowiązani do umarzania uprawnień zgodnie z wielkością emisji CO2".
Zdaniem wielu ekonomistów, dzisiejszy kryzys paliwowy może ponownie wywindować polską inflację powyżej celu NBP wynoszącego 2,5 proc. w skali rok do roku. W dodatku, problemem może być ewentualna realizacja programu dozbrajania armii w wersji znanej jako "prezydencki SAFE", wyliczanego na około 180-190 miliardów złotych.
Prezes NBP Adam Glapiński ma zamiar sprzedawać za dolary złoto zgromadzone w sejfach banku - stopniowo i niewielkimi partiami. Jednak dolary uzyskane ze sprzedaży kruszcu wciąż pozostawałaby w rezerwach dewizowych, co oznacza, że pieniądze (złote) przekazywane rządowi z zysku NBP musiałyby zostać "wydrukowane". To z kolei może skończyć się dodatkową inflacją, co ciekawe - sprowokowaną przez bank centralny, który z definicji ma przeciwdziałać wzrostowi cen.
Koniec festiwalu obniżek stóp
Drożejąca na całym świecie energia może zmusić liczne banki centralne do przerwania cykli obniżek stóp procentowych. Po wybuch najnowszej wojny na Bliskim Wschodzie, rynki w Stanach Zjednoczonych kolejnego luzowania monetarnego spodziewają się dopiero jesienią tego roku. Co więcej, opcje na amerykańskie obligacje sugerują, że do końca 2026 roku w USA nie będzie żadnych obniżek stóp.
W Europie inwestorzy biorą pod uwagę nawet możliwość wzrostu stóp procentowych. Takie prognozy pojawiają się w odniesieniu do strefy euro i Wielkiej Brytanii. Istnieje 60-procentowe prawdopodobieństwo, że Europejski Bank Centralny podniesie w tym roku stopy procentowe i to dwukrotnie. Natomiast dla Banku Anglii na 50 proc. szacowany jest wariant jednej podwyżki.
W przyszłym tygodniu EBC prawdopodobnie utrzyma stopy na poziomie 2 proc., ale w następnych miesiącach będzie się mierzył z koniecznością odniesienia się do konsekwencji wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Bank Anglii zatrzymał się z cięciami stóp procentowych na poziomie 3,75 proc. W jego wypadku kompletnie zdezaktualizowały się niedawne prognozy o trzech tegorocznych obniżkach ceny pieniądza.
KPO kołem zamachowym gospodarki
Ekonomiści nie mają wątpliwości, że powstrzymywanie obniżek stóp procentowych może prowadzić nawet do stagflacji - połączenia stagnacji gospodarczej z wysoką inflacją. Zapowiedzi takiego ekonomicznego nieszczęścia nie znajdziemy w najnowszej projekcji NBP, która jednak formułowana była przed wybuchem wojny z Iranem.
W świetle dokumentu, wzrost PKB w Polsce wyniesie 3,9 proc. w tym roku, a w latach 2027 i 2028 - 2,9 proc. Wcześniejsze prognozy były mniej odważne - zakładały wzrost gospodarczy w 2026 roku o 3,7 proc., a w kolejnym o 2,6 proc. Autorzy projekcji twierdzą, że do zwiększenia tempa przyczyni się kulminacja napływu funduszy unijnych z Krajowego Plan Odbudowy. NBP przewiduje, że do końca 2027 roku wydatkowanie środków w ramach tego programu zakończy się, co wpłynie na wyraźne spowolnienie aktywności ekonomicznej.
Jacek Brzeski













