W skrócie
- Polska planuje ogromne inwestycje infrastrukturalne, aby zwiększyć mobilność wojskową na wschodniej flance NATO.
- Wstępnie potrzeby szacowane są na 30 mld euro - przekazał Interii Biznes resort infrastruktury.
- Pierwsze konkursy ruszą w 2028 r., a do tego czasu - jak podkreślają eksperci - trzeba z głową zaplanować, jak wydać środki z UE. Istotna jest zwłaszcza kwestia dróg we wschodniej części Polski.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Utworzenie "wojskowej strefy Schengen" w Europie - gwarantującej swobodne przemieszczanie się żołnierzy i sprzętu, na wzór tego, jak dziś obywatele UE podróżują między krajami członkowskimi - jest coraz bliżej. W poniedziałek 24 listopada europosłowie z komisji transportu i obrony w Parlamencie Europejskim wystosowali pilny apel o usprawnienie i odbiurokratyzowanie transportu wojsk, pojazdów wojskowych i broni pomiędzy krajami Wspólnoty, tak, by odpowiedź Europy na ewentualny akt agresji ze strony Rosji była szybka. W projekcie rezolucji przyjętym przez eurodeputowanych położono nacisk na bezpieczeństwo wschodniej flanki Europy (a zarazem NATO), zwłaszcza krajów bałtyckich i Polski.
Europosłowie zaapelowali też do krajów członkowskich UE o przyjęcie propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej przeznaczenia ponad 17,5 mld euro na inwestycje w ramach nowego pakietu mobilności wojskowej w unijnym budżecie na lata 2028-2034 - i nie rewidowanie tej kwoty "w dół". W poprzednim budżecie Wspólnoty, obejmującym lata 2021-2027, fundusze, które pierwotnie zaproponowała KE, zostały w toku uzgodnień między państwami zredukowane o 75 proc. W efekcie budżet dla komponentu mobilności wojskowej wyniósł 1,74 mld euro. Była to druga edycja Instrumentu "Łącząc Europę" (Connecting Europe Facility - CEF). Polska sięgnęła wówczas po blisko 13 proc. tej puli.
Polska potrzebuje ok. 30 mld euro na infrastrukturę podwójnego zastosowania
- Polska intensywnie skorzystała ze środków military mobility (mobilności wojskowej - red.) w ramach CEF 2021-2027 - uzyskaliśmy wsparcie dla 14 projektów na łączną kwotę dofinansowania 222,7 mln euro. Pod tym względem jesteśmy drugim co do wielkości beneficjentem środków CEF w ramach komponentu mobilności wojskowej - mówi Interii Biznes Anna Szumańska, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Infrastruktury.
Teraz pieniędzy ma być dziesięć razy więcej, co otwiera nowe możliwości.
- Projekt rozporządzenia CEF 3 przewiduje na infrastrukturę dual-use (podwójnego zastosowania, cywilnego i wojskowego - red.) 17,6 mld euro. Liczymy, że ten budżet zostanie utrzymany w toku dalszych negocjacji WRF (Wieloletnich Ram Finansowych - red.) 2028-2034, co jest kluczowe dla określania dalszych zamierzeń i priorytetyzacji inwestycji pod przyszłe konkursy - zaznacza Anna Szumańska.
Jak dodaje, resort infrastruktury zakłada, że pierwszy z tych konkursów zostanie ogłoszony nie wcześniej niż w 2028 roku.
- Obecnie w porozumieniu z Komisją Europejską prowadzone są konsultacje w obszarze identyfikacji kluczowych projektów, które będą stanowiły wypełnienie luk w korytarzach mobilności wojskowej wyznaczonych na poziomie UE - na kolei, w drogach, w infrastrukturze portowej i lotniczej - mówi rzeczniczka MI. - W odniesieniu do potrzeb Polski w zakresie infrastruktury podwójnego zastosowania należy podkreślić, że są one znaczne, ale wynika to w głównej mierze z naszego położenia i roli kraju z granicą zewnętrzną UE. Wstępne szacunki wskazują na kwotę ok. 30 mld euro.
Położenie geograficzne Polski to koronny powód, dla którego nasz kraj ma być wiodącym beneficjentem środków z nowej puli na mobilność wojskową, o czym mówił już Interii Biznes europoseł Dariusz Joński (KO), który w Europarlamencie pracował nad pakietem military mobility.
Pieniądze trzeba będzie wydać z sensem, pytamy więc ekspertów o to, gdzie w pierwszej kolejności powinny zostać skierowane pozyskane środki.
Problemy na polskiej kolei. "Jest tego całkiem sporo"
- Na pewno kluczowe jest rozwiązanie problemu wąskich gardeł na sieci towarowej kolei - mówi nam dr Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie transportu. - Nawet jeśli podciągniemy linię pod jakąś bazę wojskową, to przewożenie grup kilkunastu tysięcy osób ze sprzętem wymaga dużej przepustowości, przy założeniu, że inny ruch się nie odbywa. Istotne jest tutaj poszukanie synergii między funkcjonowaniem sieci towarowej w Polsce dziś a obronnością.
- Dodatkowo na głównej sieci, ale też na bocznych liniach towarowych często brakuje zwrotnic umożliwiających mijanki; nie ma też możliwości osiągnięcia wszystkich relacji na danym węźle bez konieczności przepinania lokomotywy, co jest czasochłonne i kosztowne. Jest tego całkiem sporo i trzeba ustalić, ile takich linii priorytetowo kwalifikuje się do inwestycji - zaznacza ekspert.
- Inwestycje te muszą przy tym uwzględniać następujące dwa parametry: zdolność do obsługi pociągów o europejskim standardzie długości 740 m, bez konieczności ich skracania (jak to często ma miejsce obecnie na bocznych torach), a także zapewnienie odpowiedniego, zgodnego z normą nacisku na oś, co pociąga za sobą konieczność przebudowy podłoża tam, gdzie jest ono słabsze - dodaje.
W dobie wojny w Ukrainie oczy wszystkich zwrócone są na wschodnią flankę UE i zapewne tam skierowane zostaną duże środki - jednak, jak podkreśla dr hab. Michał Wolański, prof. SGH, dyrektor Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Polska powinna uwzględnić specyfikę tych terenów i podejść do realizowanych tam inwestycji "z głową".
Czego potrzeba wschodniej Polsce? To nie ekspresówki i autostrady
- W Polsce Wschodniej mamy niską gęstość zaludnienia i problem depopulacyjny. W związku z tym mobilność wojskowa nie powinna być przykrywką dla budowania dróg ekspresowych czy autostrad - mówi prof. Wolański.
- Ruch wojskowy, ciężki, pojazdy takie jak czołgi - one nie wymagają drogi dostosowanej do prędkości 120-140 km/h, ze skrzyżowaniami wielopoziomowymi, ale spójności sieci. Tutaj ważniejsze będą - też, oczywiście, przydatne dla cywilów - kwestie mostów, których sieć jest w Polsce bardzo rzadka - podkreśla. - Do tego dochodzi likwidacja wąskich gardeł w terenach zabudowanych, a więc obwodnice.
Rozmówca Interii Biznes zwraca uwagę na konieczność wypracowania nowej koncepcji DK.
- Być może przy tej okazji powinniśmy nauczyć się, jak budować współczesne drogi krajowe podwójnego zastosowania - nieidące przez zabudowania, z osobnym ciągiem dla sprzętu rolniczego, pieszych i rowerów, itp. Obecnie brakuje bowiem refleksji, czego potrzebuje wojsko, a dual use jest takim wytrychem, żeby robić "business as usual". Czołgi blisko ewentualnego frontu potrzebują czegoś innego niż ekspresówki. Przykładem DK16 - poprowadzenie jej przez Mazury w standardzie drogi ekspresowej, przy okazji ze skutkiem demolki dla środowiska, zapewne nie ma sensu. Trzeba wypracować inny standard.
- Duże drogi powinny być dalej od frontu, żeby sojusznicy mogli nas zaopatrywać od zachodu - tłumaczy. - W tym kontekście istotne są obejścia Warszawy (A50), Krakowa czy Wrocławia (nowy ciąg A4). Zresztą trzeba rozwiązać cały problem zakorkowanej A4, położonej zbyt blisko aglomeracji - będzie istotna i w wariancie optymistycznym (odbudowa Ukrainy), i pesymistycznym (zagrożenie ze Wschodu).
- Nie ma potrzeby podchodzić do tych inwestycji w sposób gorączkowy, a należy spokojnie planować działania dostosowane do realiów współczesnej wojny, dając też jasne wytyczne drogowcom w tym zakresie - podsumowuje prof. Wolański. - Szykujemy się przecież na ewentualne zagrożenie w jakiejś dłuższej perspektywie czasowej, co pozwala działać w sposób przemyślany, a nie po prostu odkurzać kontrowersyjne projekty.
Czy Polska zmilitaryzuje wszystkie lotniska?
Jeśli chodzi o lotniska, to szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz już jakiś czas temu stwierdził, że każde polskie lotnisko powinno być dostosowane i przystosowane do możliwości współpracowania z wojskiem.
Obecnie rozbudowa dla celów wojskowych trwa w Porcie Lotniczym Wrocław (jest ono w związku z tym zamknięte, a loty komercyjne mają zostać wznowione 4 grudnia). Nakładem 450 mln zł - z czego połowa to fundusze unijne - zwiększana jest przepustowość terminala, wzmacniany jest pas startowy, a także instalowane są nowoczesne systemy zabezpieczeń. Powstaje też nowa droga kołowania o długości 2,5 km, przystosowana do obsługi największych samolotów transportowych. Wydaje się, że kierunek został wytyczony i z czasem kolejne polskie lotniska mogą przejść podobny proces modernizacji z wykorzystaniem unijnych funduszy.
Katarzyna Dybińska











