Reklama

Wskaźnik PMI dla Polski w listopadzie wzrósł do 51,9 pkt. z 50,2 pkt.

Wskaźnik PMI dla Polski w listopadzie wzrósł do 51,9 pkt. z 50,2 pkt. w październiku i wobec prognozy 50,7 pkt. - podała badająca koniunkturę firma Markit.

Wzrost optymizmu może się wiązać np. z rosnącym zatrudnieniem.

"Według najnowszych badań przeprowadzonych przez IHS Markit w listopadzie warunki gospodarcze w polskim sektorze przemysłowym były coraz lepsze" - napisano w komentarzu.

"Wyraźna poprawa wiązała się głównie z ponownym wzrostem liczby nowych zamówień, który doprowadził do szybszego wzrostu wielkości produkcji i poziomu zatrudnienia" - dodano.

"Mniej pozytywne wyniki badań dotyczyły zamówień eksportowych oraz kosztów produkcji - liczba zleceń z rynków zagranicznych ponownie spadła, a średnie koszty poniesione przez polskich producentów wzrosły w najszybszym tempie od czterech i pół roku" - zwrócono uwagę.

Reklama

Markit przewiduje, że po okresie deflacji, który rozpoczął się w połowie 2014 r., w 2017 r. ceny konsumpcyjne wzrosną o 1,9 proc.

Trochę więcej optymizmu w przemyśle

Po październikowym pogorszeniu się nastrojów, listopad przyniósł nieco większy optymizm wśród managerów. Wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu wzrósł z 50,2 do 51,9 punktu, a więc znacznie mocniej niż się spodziewano. Choć trudno jeszcze mówić o przełomie, to jednak na razie scenariusz spadku wskaźnika poniżej krytycznego poziomu 50 punktów został oddalony. Warto podkreślić, że stało się to mimo słabych danych, napływających z realnej gospodarki.

Być może przedsiębiorcy zaczynają już jednak wyczuwać nadchodzącą poprawę sytuacji. Z pewnością skłania ich do tego wzrost nowych zamówień, co zawsze nastraja pozytywnie i skłania do zwiększania produkcji.

Taką właśnie tendencję widać przez pryzmat składowych wskaźnika PMI. Ten optymizm mąci jednak nieco spadek zamówień z zagranicy, co dziwi tym bardziej, że w większości krajów europejskich ostatnio wskaźniki koniunktury wskazywały na poprawę. Przedstawiciele firm sygnalizują wzrost kosztów produkcji, co w połączeniu z sytuacją na rynku pracy i rosnącą presją płacową, może przełożyć się negatywnie na wyniki, ale także podbijać wskaźniki inflacji. Generalnie jednak w przypadku tych składowych, które uległy poprawie, nie widać zapowiedzi zdecydowanego ożywienia, trudno więc spodziewać się bardziej widocznej poprawy w gospodarce w najbliższym czasie.

Roman Przasnyski

Główny Analityk GERDA BROKER

Być może pod koniec roku będziemy mieli do czynienia ze wzrostem aktywności gospodarczej i z tego wynika większy optymizm menadżerów logistyki w firmach - stwierdził komentując listopadowy odczyt PMI główny analityk Xelion Piotr Kuczyński. Inni eksperci też są raczej pozytywnie zaskoczeni.

- Listopadowy odczyt PMI może odzwierciedlać to, co może się stać z produkcją przemysłową w niedalekiej przyszłości" - wyjaśnił główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński. "Nie można też wykluczyć, że rząd widząc gwałtowny spadek inwestycji podkręca w końcu roku wydatkowanie środków unijnych - dodał.

Główny ekonomista Pekao SA Marcin Mrowiec zaznaczył, że mamy obecnie do czynienia z rozchwianymi danymi. - Wyniki PMI zaskoczyły nas, braliśmy pod uwagę pogorszenie, a tymczasem sytuacja okazała się lepsza. Plusem jest to, że nastąpiła poprawa w zamówieniach krajowych, co wynika z wysokiego popytu krajowego. Te dane potwierdzają, że główną siłą napędową naszej gospodarki jest popyt krajowy - stwierdził. "Spadły za to zamówienia eksportowe, ale w mojej ocenie to zjawisko przejściowe, ponieważ oczekujemy poprawy sytuacji na zachodzie i pozytywnego wpływu na eksport słabego obecnie złotego".

Dodał, że z danych wynika też, że rosną koszty produkcji. "W listopadzie wzrosły najbardziej od maja 2012. To wpisuje się w szerszy kontekst: rosną globalne ceny żywności, paliw i metali, i będzie to miało odzwierciedlenie w przyspieszeniu inflacyjnym również u nas. Kolejnym elementem presji inflacyjnej jest wzrost płac, z jednej strony napędzany wysokim popytem na pracę, a z drugiej ograniczeniami po stronie podaży pracy. Wyraźnie przechodzimy od rynku pracodawcy do rynku pracownika. A obniżenie wieku emerytalnego i program 500+ wcale w tym nie pomaga" - zaznaczył.

Dane nie zaskoczyły natomiast głównej ekonomistki Banku Pocztowego Moniki Kurtek. - Odczyt PMI wynika przede wszystkim z poprawy w zamówieniach krajowych. Spodziewałam się takiego wyniku, bo przed okresem świątecznym zazwyczaj wskaźnik rośnie - wyjaśniła.

Kurtek podkreśla, że większe jest zapotrzebowanie na towary, firmy zwiększają więc produkcję i zatrudnienie. - Niestety zamówienia eksportowe nadal hamują, co może oznaczać, że po "efekcie świąt", kiedy zamówienia krajowe też wyhamują, wskaźnik PMI wróci na niższe poziomy. Kondycja polskiego przemysłu nadal jest niestety słabsza niż w roku poprzednim - dodaje ekonomistka.

Wskaźnik PMI dla Polski w listopadzie wzrósł do 51,9 pkt. z 50,2 pkt. w październiku i wobec prognozy 50,7 pkt. - poinformowała w czwartek firma Markit badająca koniunkturę.

"Według najnowszych badań przeprowadzonych przez IHS Markit w listopadzie warunki gospodarcze w polskim sektorze przemysłowym były coraz lepsze. Wyraźna poprawa wiązała się głównie z ponownym wzrostem liczby nowych zamówień, który doprowadził do szybszego wzrostu wielkości produkcji i poziomu zatrudnienia" - napisano w komentarzu do wyniku PMI.

Dodano, że "mniej pozytywne wyniki badań dotyczyły zamówień eksportowych oraz kosztów produkcji - liczba zleceń z rynków zagranicznych ponownie spadła, a średnie koszty poniesione przez polskich producentów wzrosły w najszybszym tempie od czterech i pół roku".

Markit przewiduje, że po okresie deflacji, który rozpoczął się w połowie 2014 r., w 2017 r. ceny konsumpcyjne wzrosną o 1,9 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »