"Niewielkie obniżenie barier na jednolitym rynku mogłoby zrekompensować prawdopodobne straty handlowe wynikające z wyższych ceł amerykańskich" - napisali Roberto Bernasconi, Naïm Cordemans, Vanessa Gunnella, Giacomo Pongetti i Lucia Quaglietti w artykule "What is the untapped potential of the EU Single Market?" ("Jaki jest niewykorzystany potencjał wspólnego rynku UE?") opublikowanym na stronach EBC.
"Nasza symulacja pokazuje, że osiągnięcie redukcji barier w handlu towarami i usługami na jednolitym rynku o zaledwie 2 proc. mogłoby w dłuższej perspektywie w pełni zrekompensować przewidywany wpływ wyższych ceł USA na PKB (…) szacunki podkreślają potencjał wykorzystania ogromnych rozmiarów rynku wewnętrznego" - dodali.
O barierach na unijnym rynku mówi się od dawna, ale po raz pierwszy konkretnych wyliczeń kosztów gospodarczych dokonali pracownicy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Opublikowane rok temu badania Oyuna Adilbisha oraz jego współpracowników pokazały, że wewnętrzne bariery w Unii są ekwiwalentem ceł w wysokości 55 proc. w przypadku towarów i 110 proc. w przypadku usług. Wielu ekonomistów zawołało wtedy: "skąd żeście to wzięli?!". Krytykiem ustaleń badaczy MFW był m.in. taki autorytet jak Lorenzo Bini Smaghi, były członek zarządu EBC.
Najnowsze badania pracowników EBC - uwzględniające dane za minione 20 lat, a więc od rozszerzenia Unii m.in. o Polskę - dają tylko nieznacznie różne wyniki od tych opublikowanych przez MFW. Pokazują, że w 2024 roku koszty handlu z innymi krajami UE w porównaniu z handlem krajowym były wyższe przeciętnie o 67 proc. w przypadku towarów. W sektorze wytwórczym jest to nieco mniej, bo 54 proc., natomiast koszty obrotu produktami spożywczymi są najwyższe, a "ukryta" stawka celna wynosi aż 150 proc.
Pomimo stopniowej liberalizacji usług w ostatnich dekadach (w latach 2005-23 koszty handlu usługami wewnątrz UE spadły o ok. 7 punktów procentowych, najwięcej w usługach finansowych oraz w informacji i komunikacji), wewnętrzne bariery odpowiadają ok. 95-procentowej stawce celnej. W sektorze budowlanym powodują najwyższe koszty, które przekraczają 120 proc.
"To znaczy, że handel usługami poza granicami (państw, lecz wewnątrz) UE jest prawie dwukrotnie droższy niż handel w obrębie granic państwowych" - stwierdzili autorzy.
Wspólny rynek tworzy dobrobyt
Unia oczywiście zrobiła wiele, żeby bariery obniżać, od Traktatu Rzymskiego z 1957 roku, który wprowadził cztery swobody: swobodny przepływ towarów, usług, kapitału i ludzi. Na początku obowiązywały kontyngenty na towary, zniesione całkowicie dopiero w 1968 roku, dzięki czemu powstała EWG - unia celna. Jednolity akt europejski z 1986 roku wyznaczył cel w pełni zintegrowanego rynku wewnętrznego poprzez usunięcie barier pozataryfowych, dzięki czemu w 1993 roku oficjalnie uruchomiony został wspólny rynek. Dyrektywa usługowa z 2006 roku usunęła liczne przeszkody w świadczeniu usług transgranicznych eliminując wiele praktyk dyskryminacyjnych ze względu na obywatelstwo lub miejsce zamieszkania.
A równocześnie viralem stała się podawana przez media historia o piekarzu z Francji, który chciał wykonywać swój zawód w Niemczech i akredytować tam certyfikat rzemieślnika. Po półtora roku czekania postanowił wyrobić uprawnienia lokalne. Żeby zameldować się w Nadrenii, trzeba założyć konto w banku. Żeby założyć rachunek - trzeba być zameldowanym. Ten "paragraf 22" można oczywiście obejść, ale trzeba wiedzieć jak. Na niewiedzy żerują agencje pracy tymczasowej. Solange w niewielkim mieszkaniu w Paryżu zameldowała już z połowę pracowników z jej firmy, bo do podpisania umowy o pracę trzeba być zameldowanym. Zdecydowana większość z nich pracuje zresztą zdalnie.
Komisja Europejska zidentyfikowała w zeszłym roku "10 strasznych" barier, które najbardziej wpływają na fragmentację działalności transgranicznej pomimo rzekomo zharmonizowanych przepisów. Są to dyskryminacyjne procedury autoryzacyjne, nieproporcjonalne wymogi dotyczące kwalifikacji zawodowych, nieuzasadnione terytorialne ograniczenia podaży, ograniczenia dotyczące transgranicznego zakładania działalności gospodarczej, bariery utrudniające mobilność cyfrową i przepływ danych oraz ograniczenia w świadczeniu usług transgranicznych. KE chce zabrać się za ich usuwanie.
Tymczasem właśnie wspólny rynek liczący 450 mln konsumentów i 26 mln przedsiębiorstw daje unijnej gospodarce wzrost i odporność na agresywną politykę innych geoekonomicznych mocarstw. Jest - jak to określił Enrico Letta w swoim raporcie - "pierwszą linią obrony". Transgraniczny handel towarami w UE stanowił w 2024 roku ponad 40 proc. PKB, w porównaniu z 30 proc. w 1999 roku i ok. 16 punktów procentowych więcej niż handel między UE a resztą świata. Wewnątrzunijny handel usługami wzrósł z 8 proc. PKB w 1999 roku do 16 proc. w 2024 roku, czyli wielkości porównywalnej z handlem usługami poza UE.
"Ten kontrast między integracją towarów i usług jest tym bardziej uderzający, że usługi stanowią prawie trzy czwarte aktywności gospodarczej w UE" - napisali autorzy raportu.
Inne badania EBC wskazują, że w latach 1993-2014 wspólny rynek spowodował zwiększenie realnego PKB na głowę o 12-22 proc. we wszystkich państwach założycielskich. Średni roczny wzrost dobrobytu szacowany jest na ok. 840 euro na osobę w cenach z 2016 roku, co oznacza, że przeciętny Polak dzięki Unii ma w kieszeni więcej o ok. 3,5 tys. zł (w cenach z 2016 roku).
Jakie bariery tłamszą gospodarkę?
Jakie bariery tłamszą gospodarkę i hamują wzrost dobrobytu? Pracownicy EBC wytypowali cztery grupy: regulacyjne, administracyjne, egzekwowania prawa oraz związane z konkurencją. Do najważniejszych powodów ich istnienia należą różnice w krajowych przepisach, uciążliwe procedury administracyjne, niespójne stosowanie prawa Unii i nadmiarowe transpozycje przepisów, czyli tzw. gold plating oraz krajowe praktyki wspierające lokalne monopole i stawiające firmy zagraniczne w niekorzystnej sytuacji.
Bariery regulacyjne to rozmaite, rozproszone przepisy lub wymogi, które ograniczają swobodny przepływ towarów i usług przez granice. Kłopot jest z podatkiem VAT - system w każdym kraju jest inny i inne są stawki. Procedury uznawania kwalifikacji zawodowych utrudniają mobilność pracowników w przypadku świadczenia przez nich usług.
Bariery administracyjne to z reguły uciążliwe lub niejasne procedury, które powodują, że przestrzeganie przepisów jest trudne i rosną koszty compliance. Np. na niektórych rynkach wymagania dotyczące dokumentacji są nadmiarowe, wydawanie pozwoleń opóźnia się, brakuje koordynacji między organami krajowymi. Uciążliwy jest obowiązek posiadania miejsca zamieszkania w kraju, w którym się pracuje.
Kolejne bariery polegają na niespójnym stosowaniu przepisów UE. Nad urzędnikami stosującymi prawo brakuje nadzoru. Różnice w interpretacji i stosowaniu dyrektyw Unii w poszczególnych państwach podważają jednolity rynek. Organy krajowe często przedkładają normy krajowe ponad prawo UE, a to prowadzi do niepewności prawnej. "Gold plating" - to praktyka dodawania do unijnego prawa wymogów krajowych, wykraczających poza minimum wymagane przez dyrektywy lub rozporządzenia. Jedna firma działająca w 27 państwach podlega 27 różnym systemom prawnym, co powoduje dodatkowe obciążenia, obowiązki i zwiększa koszty.
Na koniec autorzy badań zidentyfikowali praktyki dyskryminacyjne lub polegające na nierównym traktowaniu firm zagranicznych, co stawia je w niekorzystnej sytuacji. Są to np. mechanizmy kontroli cen, zachęty podatkowe dla rodzimych firm, przyznawanie im subsydiów. Badania pokazują, że tylko ok. 5 proc. zamówień publicznych w danym kraju jest udzielanych firmom zagranicznym.
Jednym z głównych wyzwań wspólnego rynku pozostaje zapewnienie dostępu do jasnych i kompleksowych informacji umożliwiających przedsiębiorstwom zapoznanie się z krajowymi przepisami i wymogami. Procedury egzekwowania prawa są długotrwałe, a systemy sądownicze nieefektywne. Nawet stosunkowo dobrze radzący sobie w tym gąszczu sektor finansowy cierpi powodu braku unii rynków kapitałowych, z jednolitym organem nadzoru i zharmonizowanymi mechanizmami restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji, co uniemożliwia transgraniczną integrację inwestycyjną i finansową.
"Pokonanie tych ograniczeń jest niezbędne dla dalszego wzmocnienia odporności UE, wspierania konkurencyjności, poprawy zdolności obronnych i ochrony stabilności gospodarczej" - napisali autorzy badań.
Co dałaby nawet skromna likwidacja barier?
Pracownicy EBC nie mają złudzeń, że bariery da się znieść "do zera", choć w tym kierunku powinien zmierzać wspólny rynek. Niektóre bariery mają podłoże kulturowe, wynikają z przyzwyczajeń, tradycji. Włosi np. nie będą pili francuskiego wina i odwrotnie. Mała jest szansa, żeby na Podhalu zakwitł popyt na Roquefort'a skoro mają tam oscypka. Ale jedno jest pewne - wspólny rynek ma jeszcze wielki potencjał.
Gdyby choć trochę iść na przód, dobrym przykładem są Niderlandy, kraj, który według badań OECD ma najmniej restrykcyjne regulacje, tworzy najmniejsze bariery w handlu towarami i usługami i najmniej dyskryminuje przedsiębiorstwa zagraniczne. Gdyby zmniejszyć restrykcyjność regulacyjną w Unii do poziomu takiego, jak w Niderlandach, oznaczałoby to obniżenie barier handlowych o ok. 8 punktów proc. w przypadku towarów i o 9 pp w przypadku usług. Co by to dało?
"(…) mogłoby (to) przynieść znaczne, długoterminowe korzyści w zakresie dobrobytu, szczególnie w sektorze usług" - stwierdzają autorzy badań.
Zmniejszenie o taką wielkość barier w handlu towarami doprowadziłoby do wzrostu handlu wewnątrzunijnego o 4,4 proc. Szacowane korzyści wyniosłyby wówczas 1,3 proc. PKB. Jeszcze większe korzyści przyniosłoby odpowiednie zmniejszenie barier w sektorze usług. Doprowadziłoby do wzrostu handlu usługami o 14,5 proc. i wzrostu PKB o 1,8 proc.
Raport zwraca uwagę, że zacieśnienie integracji Unii jest szczególnie ważne dla złagodzenia negatywnych skutków amerykańskich ceł, które - według szacunków EBC - obniżą PKB UE o ok. 0,7 punktu proc. w latach 2025-27. Symulacja pracowników EBC pokazuje, że redukcja barier w handlu towarami i usługami o zaledwie 2 proc. mogłaby w pełni zrekompensować przewidywany wpływ wyższych ceł USA na PKB Unii.
Jacek Ramotowski
















