Zakłócenia na lotniskach i w przestrzeni powietrznej Zatoki Perskiej i na Bliskim Wschodzie sprawiły, że Europejczycy zmieniają plany wakacyjne - zauważa AFP. Niemiecki TUI, największy na świecie operator turystyczny, obniżył w zeszłym miesiącu prognozy zysków i wycofał swoje prognozy przychodów, ostrzegając przed "ostrożnością konsumentów" spowodowaną wojną na Bliskim Wschodzie.
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Popularne miejsca świecą pustkami
"Nie wydaje się, aby urlopowicze całkowicie porzucali swoje plany wakacyjne" - powiedział cytowany przez AFP Aarin Chiekrie, analityk domu maklerskiego Hargreaves Lansdown. Zauważył jednak, że najnowsze dane sugerują, iż konsumenci odkładają rezerwacje na później.
Agencja donosi, że turyści nie muszą obecnie tracić czasu na kolejki przy zwiedzaniu starożytnej Petry w Jordanii. Także na tunezyjskiej Dżerbie sezon rozpoczyna się "nieśmiało" - nie ma tłoku, a liczba rezerwacji nie jest bardzo duża.
"Normalnie otrzymujemy 100 nowych rezerwacji dziennie, teraz jest ich tylko 50" - powiedziała agencji AFP dyrektor hotelu Royal Garden Palace, Anane Kamun.
Mniej turystów z Europy w odległych krajach Azji
Nie tylko popularne kierunki bliskowschodnie czy śródziemnomorskie cieszą się mniejszym zainteresowaniem turystów - o stratach zaczynają mówić operatorzy turystyczni z dalszych azjatyckich destynacji.
Jak podaje AFP, według tajskiego ministerstwa turystyki w kwietniu kraj odnotował gwałtowny spadek liczby Europejczyków przybywających do kraju - o 29 proc. wśród Niemców i o 44 proc. wśród Włochów.
Więcej turystów spędzi wakacje w krajach Europy?
Wojna "jest w trakcie zakłócania międzynarodowych przepływów turystycznych i przenoszenia części popytu do miejsc uznawanych za bezpieczniejsze" - powiedział cytowany Rafael Pampillon Olmedo, profesor w IE Business School w Hiszpanii. "Wielu europejskich podróżników, którzy wahają się przed podróżą na Bliski Wschód, do wschodniej części Morza Śródziemnego (Turcja, Grecja lub Egipt) lub do miejsc położonych jeszcze bliżej Zatoki Perskiej, wybiera Hiszpanię i Portugalię" - dodał.
Pedro Aznar, ekonomista z hiszpańskiej szkoły biznesu Esade, również zauważa, że Hiszpania korzysta. Dodał, że wojna "może skłonić niektóre rodziny do zmiany miejsca docelowego lub korekty innych wydatków".













