Ostatnia fala walk na Bliskim Wschodzie została wywołana lotniczymi atakami Iranu na statki płynące przez cieśninę Ormuz - szlak żeglugowy, przez który przed wojną przepływała jedna piąta światowej ropy. Podczas trwającego w Ankarze szczytu NATO, Trump oświadczył, że zawieszenie broni "się skończyło". Pozostawił jednak otwarte drzwi do dalszych rozmów.
Prezydent informuje. Ropa drożeje
Po słowach prezydenta gwałtownie wzrosła cena ropy, która w ostatnich dniach spadła do poziomu sprzed wojny. Około godziny 15:20 GMT, międzynarodowy benchmark Brent z regionu naftowego Morza Północnego wzrósł o 8 procent do 80,12 dol. za baryłkę (cena zamknięcia z 7 lipca wynosiła 74,16 dol.). Tymczasem benchmarkowy kontrakt na ropę w Stanach Zjednoczonych, WTI, na sierpniową dostawę, zyskał o 7,7 procent do 75,83 dol. za baryłkę.
Na wieści z Turcji o potencjalnym ponownym zamknięciu cieśniny Ormuz szybko zareagowały giełdy na całym świecie. Ceny akcji zaczęły spadać. "Nadchodzące wznowienie wojny między USA a Iranem, a przynajmniej nowa blokada tego drugiego, wywołało falę sprzedaży na rynkach europejskich, które są silnie narażone na wyższe koszty energii" - powiedział cytowany przez AFP Chris Beauchamp, główny analityk rynku na platformie handlu i inwestycji online IG.
Wizja blokady Ormuz. Akcje w dół
Paryż i Frankfurt zakończyły dzień spadkiem o ponad dwa procent, a Londyn spadł o 1,6 procent - informuje francuska agencja. O tyle samo spadł w porannym handlu Dow - indeks z Wall Street, który śledzi wyniki 30 największych i najbardziej stabilnych amerykańskich korporacji. Jednoprocentowe spadki nie ominęły S&P 500, reprezentującego największe amerykańskie spółki, ani technologicznie nastawionego Nasdaq Composite.
Ucierpiały też akcje w Azji, m.in. sektor technologiczny z powodu obaw o przyszłość inwestycji w sztuczną inteligencję (AI). O ponad pięć procent spadło seulskie KOSPI - najważniejszy indeks giełdowy w Korei Południowej. Od momentu osiągnięcia rekordowego poziomu w zeszłym miesiącu, strata wyniosła ponad 20 procent.
Cios poniósł też Samsung. Jego walory spadły o 6,3 proc. Dzień wcześniej (we wtorek) papiery giganta technologicznego zanotowały jeszcze silniejszy spadek - o 8,5 proc. Stało się tak mimo dużego zapotrzebowaniu na układy AI.
Oświadczenie Trumpa. Analitycy krytykują
Niewielkie zyski wobec konkurentów odnotował dolar. Perspektywa kolejnego uderzenia w zasoby ropy na Bliskim Wschodzie wzbudziła obawy, że inflacja może pozostać na wysokim poziomie dłużej, niż się obawiano. Wywiera to presję na Rezerwę Federalną, by podniosła stopy procentowe.
Analitycy nie pochwalili zachowania prezydenta. Wskazali, że jego wypowiedzi "wywołały wyprzedaż" na rynkach. Ubolewali też nad rosnącym ryzykiem geopolitycznym. "Po długiej i burzliwej pierwszej połowie roku, zdominowanej przez wojnę USA-Izrael z Iranem oraz ciągłe wahania Trumpa, ostatnią rzeczą, jakiej inwestorzy, a szczerze mówiąc ktokolwiek inny potrzebował w związku ze zbliżającymi się wakacjami, był powrót do tego samego środowiska geopolitycznego" - przyznał cytowany przez AFP analityk rynku w Forex.com Fawad Razaqzada.














